Sport

Kadra w prezencie

W tym tygodniu kobieca reprezentacja Polski weźmie udział w turnieju Golden League. Jej rywalkami w holenderskim Den Bosch będą gospodynie, a także mistrzynie oraz wicemistrzynie Europy, czyli Norweżki i Dunki.

Daria Szynkaruk do reprezentacji została powoła w ostatniej chwili. Fot. Wojciech Szubartowski/PressFocus

REPREZENTACJA KOBIET

Po nieudanych, styczniowych mistrzostwach świata mężczyzn - dopiero 25. miejsce, najniższe w historii udziałów w mundialu, co poskutkowało zwolnieniem selekcjonera Marcina Lijewskiego - na pierwszy plan wysuwają się kobiety.

Mocny kalendarz

Od 6 do 9 marca reprezentacja Polski weźmie udział w prestiżowym i bardzo mocno obsadzonym, Golden League. W holenderskim Den Bosch rywalkami Biało-czerwonych będą gospodynie (6 marca, godz. 18.00), a także mistrzynie oraz wicemistrzynie Europy, czyli Norweżki (8 marca, godz. 13.30) i Dunki (9 marca, godz. 13.30). Następnie Polki czeka walka o awans na kolejną wielką imprezę, czyli mistrzostwa świata, które w dniach 26 listopada do 14 grudnia tego roku wspólnie zorganizują Niemcy i Holandia. W zmaganiach udział wezmą 32 drużyny. W przypadku awansu, reprezentacja Polski będzie próbowała poprawić 16. lokatę wywalczoną w 2023 roku na terenie Danii, Norwegii i Szwecji. Aby dostać się na turniej, Polki w eliminacyjnym dwumeczu muszą pokonać Macedonię Północną. Pierwsze spotkanie odbędzie się 9 kwietnia w Koszalinie, a rewanż 12 kwietnia w Bitoli. Warto nadmienić, że hala w Koszalinie to szczęśliwy obiekt dla kobiecej reprezentacji Polski. To właśnie w niej - dzięki zwycięstwu nad Słowaczkami - wywalczyła awans na Euro 2018. Natomiast w grudniu 2026 roku nasze panie wezmą udział w mistrzostwach Europy, które rozegrane zostaną m.in. na polskich parkietach.

Z dwoma debiutantkami

Selekcjoner Arne Senstad powołania na Golden League ogłosił 25 lutego, a zgrupowanie w Wałczu rozpoczęło się wczoraj. W 18-osobowym składzie po raz pierwszy znalazły się Klaudia Grabińska i Joanna Granicka. Obie zgodnie komentują, że otrzymane powołanie to dla nich spełnienie marzeń. Pierwsza z nich to obrotowa Energi Startu Elbląg, czyli aktualnie czwartej drużyny Orlen Superligi. Grabińska w 18 meczach zdobyła 74 bramki i pod tym względem ustępuje w swoim zespole ustępuje jedynie Aleksandrze Zych (102 gole), liderce klasyfikacji strzelczyń całej ligi. Uwagę zwraca bardzo wysoka skuteczność 25-latki, która oscyluje wokół 78 procent. - Dla mnie to bardzo udany sezon, bo gram dużo i czuję, że się rozwijam, a to jest najważniejsze. Dowodem tego może być choćby druga pozycja w drużynie, jeśli chodzi o liczbę bramek - komentuje wychowanka Ruchu Chorzów, która 56 trafień uzyskała z rzutów karnych. - Czy liczyłam na powołanie? Zawsze ma się marzenia i nadzieję, ale lepiej będzie powiedzieć, że bardzo chciałam tego powołania. Kiedy dostałam tę wiadomość, popłakałam się ze szczęścia. Takie wyróżnienie to dla mnie wielka duma. Myślę, że to odpowiedni czas, żeby się pokazać w koszulce z orzełkiem i zaprezentować swój poziom. Bardzo się cieszę, że będę mogła zadebiutować w tak silnym turnieju jak Golden League i zagrać przeciwko rywalkom, których część mogłam do tej pory oglądać tylko w telewizji. To będzie świetna okazja, żeby się sprawdzić.

Spełnienie marzeń

Joannę Granicką znamy natomiast ze świetnych występów w juniorskich reprezentacjach. Obecnie 20-latka broni barw HC Lipsk i występuje na poziomie 2. Bundesligi. Środkowa rozgrywająca zapracowała jednak na transfer i w połowie roku przeniesie się do 1. Bundesligi, konkretnie do VfL Oldenburg. W poprzednim sezonie na niemieckich parkietach Joanna rzuciła aż 186 bramek, a w połowie bieżących rozgrywek jej licznik pokazuje ponad 130 trafień. - To piękne uczucie, o jeszcze większej skali niż gra w reprezentacjach juniorskich. Moje największe sportowe spełnienie marzeń - mówi Granicka. - Całą karierę trenowałam właśnie z tym celem. Trudno mi nawet opisać słowami, jak wielkie to wyróżnienie. Tak się złożyło, że pierwszy trening podczas zgrupowania w Wałczu wypadł 3 marca, czyli w dzień moich urodzin, co było dla mnie wymarzonym prezentem. Czułam ogromną dumę i radość, że mogłam go spędzić w gronie reprezentantek Polski. Od jakiegoś czasu gram w Niemczech, co uważam za świetny ruch w mojej karierze. To nie była łatwa decyzja, ale jestem zadowolona ze współpracy w klubie i mojego rozwoju.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Ogromnego pecha miała Aleksandra Tomczyk. Przed tygodniem, podczas meczu z MKS-em Urbis Gniezno, reprezentacyjna środkowa rozgrywająca MKS-u FunFloor Lublin zerwała więzadło boczne MCL oraz uszkodziła łąkotkę prawego kolana i będzie musiała przejść operację. Nim do niej dojdzie, niespełna 31-letnia Tomczyk przejdzie rehabilitację, a przewidywana przerwa w grze wyniesie około sześciu miesięcy. Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, jedynym pozytywem w tej sytuacji jest fakt, że więzadło krzyżowe ACL pozostało nienaruszone.

◼ Aleksandra Tomczyk tym razem nie znalazła się w gronie powołanych, ale selekcjoner i tak musiał dokonać zmiany. Względy zdrowotne wykluczyły ze zgrupowania prawoskrzydłową Anetę Promis z Zagłębia Lubin, a jej miejsce zajęła kapitan MKS-u Lublin, Daria Szynkaruk.