Sport

K...a mać, Cidry grać!

Trzy porażki z rzędu, dramatyczna niemoc wyjazdowa - Żółto-czarni znaleźli się na ostrym wirażu.

Już niemal sześć tygodni piłkarze Ruchu - tu Tomasz Harmata - czekają na „wysokie loty” i ligową wygraną, jak ta z Dramą. Fot. Facebook/LKS Drama Zbrosławice

RUCH RADZIONKÓW

W sobotę, 6 września radzionkowianie – wygrywając 1:0 z Dramą po bramce Daniela Bolackiego w samej końcówce – wygrali swój ostatni (do teraz) mecz na boiskach czwartoligowych. Po 7. kolejce zajmowali 3. miejsce, do lidera z Rybnika tracąc ledwie 3 „oczka”. Od tamtej pory w pięciu kolejnych grach zdobyli jednak tylko punkt, tracąc aż 13 goli. Dziesięć z nich – w trzech meczach wyjazdowych; cztery – w miniony weekend w Landeku, gdzie rok wcześniej wygrali efektownie 4:1. Teraz polegli w takich samych rozmiarach i była to już ich piąta z rzędu przegrana „w gościnie”. - Zagraliśmy, moim zdaniem, niezły mecz, stworzyliśmy parę sytuacji. Niestety, brakuje nam „armat”, czyli kogoś, kto owe wypracowane okazje by wykorzystywał – mówił po tym spotkaniu trener Ruchu, Marcin Trzcionka.

Od czasu utraty nastoletniego jeszcze Szymona Matyska na rzecz drugoligowego GKS-u Jastrzębie, radzionkowianom rzeczywiście brak zawodnika regularnie trafiającego do siatki. 37-letni Marcin Kowalski świetny jest w wypracowywaniu kolegom pozycji strzeleckich (czasem trafia sam), Michał Szromek parę sezonów wstecz... zapowiadał się dużo lepiej, niż gra dziś. Najskuteczniejszym snajperem jest w tej sytuacji tegosezonowy debiutant, Daniel Bolacki. - Zdolny chłopak, choć na pewno jeszcze dużo pracy przed nim, zwłaszcza w kwestii techniki – mówił „Sportowi” jakiś czas temu Henryk Sobala z radzionkowskiego SMS-u, którego piłkarz jest absolwentem.

- Porażki na wyjazdach? Kwestia mentalna... - trener Trzcionka dwoma słowami kwituje wyjazdową niemoc swych podopiecznych. Może zbyt banalnie? - Na pewno dwoma ostatnimi sezonami, zakończonymi wysokimi lokatami, ale przecież granymi przez nas w trudnych warunkach finansowo-organizacyjnych, rozpaliliśmy kibicowskie nadzieje. To były wyniki tak naprawdę ponad stan, więc dziś... jesteśmy trochę „ofiarami” tamtej dobrej postawy – szkoleniowiec Ruchu przypomina, że po rządach poprzednich władz (a konkretnie – poprzedniego prezesa) nie tylko widać było dno w klubowym skarbcu, ale i zostały spore (jak na 4. ligę) zaległości do spłacenia. - O sukcesie sportowym na miarę oczekiwań kibiców – jak i naszych własnych – będzie można pomyśleć, gdy klub ostatecznie wyjdzie na prostą – dodaje.

Radzionkowscy kibice rzeczywiście czekają na dobre wyniki, jeżdżąc za drużyną na każdy mecz – niewiele klubów na tym szczeblu może się tym pochwalić. Porażki mocno ich jednak irytują. „K...a mać, Cidry grać!” - słychać coraz częściej. A to z kolei... irytuje piłkarzy, którzy bardzo oszczędnie podziękowali fanom za ich obecność w Landeku.

Na razie Ruch – jeszcze nie punktowo, ale pod względem lokaty już tak... - znalazł się w mało bezpiecznym miejscu czwartoligowej tabeli. W najbliższą sobotę (15.00) zagra z jeszcze niżej notowanym – ale odkąd przejął go Dariusz Kłus, notującym „fazę wzrostu” - Decorem Bełk. Z tym rywalem radzionkowianie meczu ligowego (bądź barażowego – jak 10 lat temu) jeszcze nie wygrali...

(DaL)