Sport

Jeszcze nie awansowali

Choć Jagiellonia wygrała w czwartek, musi pozostać skoncentrowana, żeby dopełnić formalności w rewanżu.

Bez Afimico Pululu (z lewej) osiągnięcie zwycięstwa byłoby trudniejsze. Fot. Pedja Milosavljevic/PressFocus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

W czwartkowy wieczór Jagiellonia zrobiła pierwszy krok do tego, żeby znaleźć się gronie 16 najlepszych drużyn w Lidze Konferencji. Wygrana 3:1 w pierwszym spotkaniu z TSC Backa Topola przybliża ekipę Adriana Siemieńca do osiągnięcia sukcesu. Jeśli w przyszłym tygodniu „Duma Podlasia” nie zawali rewanżu u siebie, będziemy mieli dwie polskie drużyny w 1/8 finału Ligi Konferencji.

Ważni zawodnicy

Jagiellonia może nie zagrała genialnie. Co więcej, to ona pierwsza straciła bramkę. Najważniejsze dla kibiców z Białegostoku jest jednak to, że ostatecznie udało jej się wygrać. A to byłoby niemożliwe, gdyby nie charakter zespołu. Gdy w 28 minucie Sławomir Abramowicz wyciągnął piłkę z siatki, chwilę później goście z Podlasia doprowadzili do wyrównania. Gdy natomiast wydawało się, że mecz może zakończyć się remisem 1:1, Jagiellonia w ostatnich minutach zmusiła rywali do błędów i zdobyła dwa gole. W taki sposób grają zwycięzcy.

Na szczególne wyróżnienie po czwartkowej rywalizacji zasługuje ofensywny duet Jagiellonii. Przede wszystkim fenomenalnie spisał się Jesus Imaz. To właśnie Hiszpan szybko doprowadził do wyrównania, a na sam koniec dobił rywali, strzelając trzeciego gola dla ekipy trenera Adriana Siemieńca. Ponadto na brawa zasłużył też Afimico Pululu. Angolczyk w trudnym momencie meczu, przy remisie 1:1, zdecydował się na strzał z dystansu. Jego uderzenie było tak precyzyjne, że golkiper nie miał szans na skuteczną interwencję. To właśnie dzięki tej dwójce Jagiellonia wracała do domu w świetnych humorach. - To postacie dla nas bardzo ważne na boisku i w szatni. Cieszę się, że ich współpraca układa się super i dzielą się golami oraz liczbami, bo bardzo ciężko na to pracują – powiedział po spotkaniu opiekun białostoczan.

Groźny zespół

Szkoleniowiec i jego zawodnicy nie mogą jednak popadać w hurraoptymizm. Przede wszystkim dlatego, że w niedzielę grać będą z Motorem Lublin, a w czwartek ekipa z Backi Topola przyjeżdża do Polski i będzie chciała się zrewanżować. Dlatego piłkarze z Podlasia nie mogą dać się zwieźć pozorom. O awans do 1/8 finału dalej trzeba walczyć, bo Serbowie z pewnością się nie poddadzą. Dwubramkowa przewaga wcale nie musi być trudna do odrobienia. – Wygraliśmy pierwsze spotkanie, ale nie mamy jeszcze awansu. Trzeba być skupionym na rewanżu, bo Backa Topola to groźny zespół, zwłaszcza w ataku. Wszystko rozstrzygnie się w Białymstoku – powiedział po spotkaniu trener Siemieniec, który podkreślił, że koncentracja w rewanżu będzie kluczowym elementem, który zaważy na tym, która z drużyn będzie grała dalej w Lidze Konferencji. - Musimy być skupieni i u siebie potwierdzić, że w tym dwumeczu jesteśmy lepszym zespołem – zaznaczył.

Potrzeba czasu

Warto podkreślić, że czwartkową wygraną Jagiellonia osiągnęła grając z wieloma zawodnikami, którzy do zespołu dołączyli niedawno. W pierwszym składzie zagrali Norbert Wojtuszek (zastępstwo za Michala Saczka, który pauzował za kartki), Enzo Ebosse (Duszan Stojinović nie był w pełni zdrowy) i Leon Flach. Pierwsi dwaj przed meczem w Serbii zdążyli zaliczyć zaledwie kilkadziesiąt minut w ekstraklasie w nowym zespole. Z kolei Flach dość szybko stał się zawodnikiem pierwszego składu. Cała trójka potrzebuje jednak czasu, żeby w 100 procentach wdrożyć się w pomysł na grę trenera Siemieńca. – Widać, że "Norbi", Enzo czy Leon potrzebują trochę czasu, żeby wszystkiego się nauczyć. Okres przygotowawczy czy sparingi nie zastąpią dwóch lat gry praktycznie w tym samym zestawieniu – stwierdził po meczu szkoleniowiec. Nie może on jednak narzekać, bo pomimo niedociągnięć Jagiellonia osiągnęła niezwykle korzystny wynik. Gdy przejmował drużynę niecałe dwa lata temu z rąk Macieja Stolarczyka i musiał walczyć o utrzymanie w sezonie 2022/23, nie mógł spodziewać się tego, że w rozgrywkach 2024/25 będzie już tak daleko ze swoim zespołem w europejskich pucharach.

Kacper Janoszka

19  JUŻ tyle bramek w tym sezonie zdobył Jesus Imaz! Na ten świetny bilans doświadczonego hiszpańskiego zawodnika składa się tuzin goli w ekstraklasie, 6 w europejskich pucharach (Liga Mistrzów i Liga Konferencji), a także bramka w rozgrywkach o Puchar Polski. W tym roku zdobył już 4 gole.