Sport

Jesteśmy jak Cyganie

Trzy pytania do Ivo Vavry, trenera Ruchu Tauron Szczypiorno Kalisz

Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

1. Co słychać u taboru chorzowsko-kaliskiego przed debiutem w Kaliszu?

- Nic się nie zmieniło. Jest ciężko, bo pracujemy w hali w Rudzie Śląskiej-Bielszowicach, a potem jeździmy po całej Polsce na mecze. Jesteśmy jak Cyganie. Musimy jak najszybciej przenieść się na stałe do Kalisza, a nie 26 października, jak było pierwotnie w planach, bo potem mamy trzy mecze sobota-środa-sobota. Nie ma więc sensu jeżdżenie tam i z powrotem po 300 kilometrów w jedną stronę. Te podróże sprawiają, że tracimy na wynikach; nakłada się zmęczenie, osłabiona jest koncentracja, bo myśli zawodniczek krążą gdzie indziej, a nie wokół parkietu Jest dużo pytań, na które szybko musimy sobie odpowiedzieć.

2. Ale normalnie trenujecie?

- Normalnie? Ponownie mam na zajęciach 11 dziewczyn. Skrzydłowa Magdalena Widuch jest kontuzjowana, wyautowana na trzy miesiące. Rozgrywająca Anastazja Bondarenko od dwóch dwa dni jest przeziębiona, a kilka innych też pociąga nosem. Trenujemy dwa razy dziennie, w siłowni i w hali. Od 9 do 11, a potem mamy półtora godziny przerwy. Wracamy, ponieważ od 13 mamy analizę wideo, a od 14 znów trenujemy, gdyż tylko takie godziny zarezerwowane ma zespół z Superligi.

3. Mimo tych przeciwności zmobilizujecie się na Koszalin?

- Jedziemy do Kalisza w sobotę, ponieważ w niedzielę, w dniu meczu chcemy się na porannym rozruchu „przywitać” z nową halą, a nie dopiero na rozgrzewce. To będzie nasz pierwszy mecz w domowej hali. Chcielibyśmy się fajnie zaprezentować przed kibicami, choć nie wiemy, czy przyjdą nas dopingować. Może tak, może nie... Tak czy owak bardzo nam zależy, by pokazać się z jak najlepszej strony i wreszcie coś wygrać. Pierwsze mecze były ciężkie, z zespołami wysoko notowanymi. Galiczanka też nie była słaba, więc z Koszalinem już musimy zapunktować. A nie będzie to łatwy przeciwnik, bo latem fajnie się wzmocnił i nie gra tak źle, jak wskazuje zero punktów w tabeli. Na pewno nie czeka nas spacer, tylko w naszym nastawieniu mentalnym będzie to ciężka przeprawa. Potrzebne będą chłodne głowy i wewnętrzny spokój. Jeśli to „zagra”, to wszystko będzie OK.

Rozmawiał Zbigniew Cieńciała