Jego ziemia obiecana
Dawid Kownacki nigdzie nie czuje się tak dobrze, jak w Fortunie Duesseldorf.
Dawid Kownacki to podstawowa postać walczącej o awans do Bundesligi Fortuny. Fot. IMAGO/PressFocus
Wydawało się, że Werder Brema jest dla „Kownasia” idealnym klubem, aby na spokojnie wypracować swoją pozycję w Bundeslidze. Transfer na północ Niemiec okazał się jednak fiaskiem, a Polak, choć zagrał 22 razy, nie zaliczył nawet 400 minut na murawie. Przed sezonem 2023/24 bremeńczycy stracili najlepszego napastnika, Niclasa Fuellkruga, a jako że preferowali system z dwoma „dziewiątkami”, będąc co najwyżej ligowym średniakiem, to Dawid Kownacki zdawał się tam pasować jak ulał.
Takie jest jego zadanie
Nie pasował. Odbił się od Werderu, mimo że znakomicie radził sobie w okresie przygotowawczym. Po sezonie klub z niego zrezygnował, a Kownacki udał się na wypożyczenie i po raz trzeci w karierze trafił do Fortuny Duesseldorf. W Nadrenii odżył. Aktualnie ma 7 bramek i 2 asysty w 15 występach w 2. Bundeslidze, a w ostatnim meczu dał Fortunie, pogrążonej w lekkim dołku, zwycięstwo z Karlsruhe. Rywale prowadzili 2:0, ale przegrali 2:3. Kluczowe gole strzelił właśnie Polak, który w 81 minucie wywalczył i wykorzystał karnego, a w doliczonym czasie głową trafił do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
– Na początku byliśmy bardzo pasywni i to był nasz problem. Chcieliśmy dobrze rozpocząć drugą połowę, co udało się dzięki szybkiej bramce Dzenana Pejcinovicia. Cieszę się, że pomogłem drużynie dwoma golami. Takie jest moje zadanie jako napastnika. Jestem zadowolony z wygranej, bo nie poddaliśmy się przy 0:2 i zadaliśmy nasz cios. W ostatnich tygodniach nie byliśmy w stanie zwyciężać tak często, jak chcieliśmy, więc to bardzo ważne 3 punkty – powiedział po końcowym gwizdku Kownacki.
Najdroższy w historii
27-latek z Gorzowa Wielkopolskiego jest w Duesseldorfie ceniony. Sam zresztą nigdzie nie gra tak dobrze, jak właśnie tam. Liczby w Fortunie ma już lepsze niż w Lechu Poznań, bo zagrał dla niej 117 razy, strzelając 35 goli i notując 19 asyst. W barwach „Kolejorza” wystąpił 134 razy, zdobywając 32 bramki i notując 14 ostatnich podań. Z Polski wyjechał do włoskiej Sampdorii, ale mimo niezłych momentów finalnie się tam nie sprawdził. Na wypożyczenie zimą 2018/19 wzięła go więc walcząca o utrzymanie w Bundeslidze Fortuna, co udało się zrobić z pomocą „Kownasia”. Niemcy postanowili wykupić go za niecałe 7 mln euro, ale w sumie dało to 8 mln, bo doliczyć też trzeba opłatę za wypożyczenie. Do tej pory pozostaje on najdroższym transferem w historii F95.
W kolejnych rozgrywkach jednak Polakowi nie szło. Nie strzelił żadnego gola, a wiosnę stracił przez kontuzję kolana. Po spadku był wiodącą postacią Fortuny, lecz jesień kolejnego sezonu (2021/22) stanęła pod znakiem zerwanych więzadeł. Wtedy też trafił na pamiętne, wiosenne wypożyczenie do Lecha, z którym zdobył mistrzostwo Polski. „Kolejorz” liczył na jego wykupienie, ale Kownacki wrócił do Duesseldorfu i był gwiazdą 2. Bundesligi – kończąc rozgrywki 22/23 z 14 bramkami i 9 asystami. Jego kontrakt z Fortuną wygasł, Polak nie chciał go przedłużyć, licząc na nowe wyzwania i właśnie wtedy trafił do Werderu. Nie wyszło – wrócił do Duesseldorfu na wypożyczenie, za co Fortuna zapłaciła... 700 tys. euro. W sumie więc „Kownaś” kosztował Niemców prawie 9 mln euro.
Co tam u Polaków?
Tabela 2. Bundesligi jest spłaszczona, a Fortuna mimo 7. lokaty traci tylko 4 punkty do lidera, tym jest HSV, gdzie dość regularnie, choć zazwyczaj z ławki gra Łukasz Poręba. Polacy stanowią na niemieckim zapleczu trzecią najliczniejszą grupę obcokrajowców po Francuzach i Holendrach. Podstawowym piłkarzem Hannoveru (5. miejsce) jest Bartłomiej Wdowik, po kontuzji do gry w Hercie Berlin (12.) wraca Michał Karbownik, a regularnie w obronie Schalke (13.) wybiega Marcin Kamiński. Damian Michalski to zmiennik wGreuther Fuerth (15.), do kadry Darmstadtu (10.) nie łapie się Karol Niemczycki, a kontuzjowany w Preussen Muenster (14.) jest Sebastian Mrowca.
Piotr Tubacki