Sport

Jedna jaskółka wiosny nie czyni

Korona pokazała Śląskowi miejsce w szeregu i wygrała w ważnym meczu o utrzymanie.

Adrian Dalmau okazał się katem dla drużyny z Wrocławia. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus

W poprzedniej kolejce „Wojskowi” rozprawili się z Widzewem i wydawało się, że to zwycięstwo da im solidnego kopa. Nic z tych rzeczy - Korona pokazała dlaczego w nowym roku jeszcze nie przegrała, choć mecz w Kielcach od początku miał kilka faz. Do około 20 minuty to gospodarze dominowali i stwarzali sytuacje, m.in. Mariusz Fornalczyk oddał strzał z pola karnego, z bliskiej odległości piłkę ręką zablokował Piotr Samiec-Talar, ale zdaniem arbitrów nie należała się „jedenastka”. Potem inicjatywę przejął Śląsk i przeprowadził dwie groźne akcje, jednak strzały Jose Pozo, wspomnianego Samca-Talara z rzutu wolnego czy Tudora Baluty, nie zaskoczyły dobrze dysponowanego bramkarza Korony. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało jednak do drużyny trenera Jacka Zielińskiego. Tommaso Guercio źle obliczył tor lotu piłki, którą z boku pola karnego przejął Fornalczyk i spod linii końcowej wyłożył wzdłuż bramki do Adriana Dalmau. Napastnik „Scyzoryków” wyprzedził jednego ze środkowych obrońców i trafił do siatki. Hiszpan ma patent na „Wojskowych”, ponieważ nie licząc tego spotkania, w trzech ostatnich meczach pomiędzy tymi drużynami, strzelił 2 gole. Fornalczyk asystą potwierdził świetną dyspozycję od startu rundy wiosennej.

Początek drugiej połowy to kanonada strzałów gospodarzy, którzy chcieli podwyższyć prowadzenie. Najpierw Fornalczyk niepilnowany w polu karnym oddał strzał, który przeszedł znacznie obok bramki. Chwilę później drużyna trenera Ante Simundzy pogubiła się w rozegraniu, ale Dalmau nieczysto trafił w piłkę. Na koniec Martin Remacle dostał piłkę przed polem karnym, jednak oddał strzał w środek bramki i Rafał Leszczyński spokojnie interweniował. W 62 minucie padła bramka dla Śląska. Mateusz Żukowski dograł w pole karne do Petra Schwarza, Czech umieścił piłkę w siatce, ale sędzia od razu podniósł chorągiewkę. Okazało się, że Żukowski wystartował zbyt wcześnie. 10 minut później Remacle sygnalizował zagranie ręką przez Marca Llinaresa. Powtórki pokazywały, że faktycznie Hiszpan dotknął futbolówki bicepsem. Sebastian Krasny podbiegł do monitora i zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego. Do piłki podszedł Dalmau i pewnym strzałem pokonał bramkarza gości. Rezultat już się nie zmienił i Korona mogła się cieszyć, że wywalczyła cenne 3 punkty.

Miłosz Cebo

OCENA MECZU ⭐  ⭐  ⭐

◼  Korona Kielce - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

1:0 - Dalmau, 45+4 min (asysta Fornalczyk), 2:0 - Dalmau, 76 min (karny)

KORONA: Mamla 5 – Trojak 6, Smolarczyk 6, Soteriou 6 – Zwoźny 5, Nuno 6 (67. Hofmeister 4), Nono 5, Konstantyn 5 (74. Długosz niesklas.) – Remacle 5 (74. Godinho niesklas.), Dalmau 8 (82. Szikawka niesklas.), Fornalczyk 7 (82. Nagamatsu niesklas.). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Dziekoński, Ciszek, Kamiński, Bąk.

ŚLĄSK: Leszczyński 4 – Guercio 2 (58. Macenko 3), Szota 3, Paluszek 2, Llinares 2 (79. Kurowski niesklas.) – Baluta 3 (58. Pokorny 3), Schwarz 4 – Samiec-Talar 2, Pozo 4, Żukowski 2 (69. Ortiz 3) – Musiolik 2 (46. Al-Hamlawi 2). Trener Ante SIMUNDZA. Rezerwowi: Loska, Petkow, Schierack, Jezierski.

Sędziował Sebastian Krasny (Kraków) - 5. Asystenci: Sebastian Mucha i Marcin Ciepły (obaj Kraków). Czas gry 99 min (49+50). Widzów 8962. Żółta kartka Trojak (89. faul).

Piłkarz meczu - Adrian DALMAU


MÓWIĄ LICZBY
KORONA ŚLĄSK
46 Posiadanie piłki 54
5 Strzały celne 4
6 Strzały niecelne 13
5 Rzuty rożne 12
2 Spalone 2
11 Faule 11
1 Żółte kartki 0