Jazda bez trzymanki!
Żaden turniej piłkarski nie dał do tej pory takich emocji, przez które jak na szpilkach w jednej chwili musiała siedzieć połowa Europy!
Lautaro Martinez (z lewej) trzykrotnie pokonał Radosława Majeckiego, przechodząc do historii Interu. Fot. PAP/EPA
To był pierwszy taki wieczór w historii Champions League. Jeszcze nigdy bowiem nie zdarzyło się, aby w jednej chwili odbywało się aż 18 spotkań. Było to istne szaleństwo zarówno dla komputerowych algorytmów, aktualizujących tabelę na żywo, kibiców, śledzących poczynania wszystkich zespołów, ale też telewizji, które stanęły przed zadaniem transmitowania wszystkiego w ramach multiligi (przeskakiwanie z meczu na mecz) i uruchomienia specjalnych kanałów, aby pokazywać spotkania pojedynczo.
Paryżanie zacisnęli zęby
Trudno było się połapać we wszystkim, co się dzieje. Oczywiście największą uwagę przykuwały te „jaskrawe” przykłady zespołów, które ryzykowały odpadnięciem z Ligi Mistrzów. PSG jednak szybko rozwiało jakiekolwiek wątpliwości co do swojej przyszłości, bo szybko zaczęło strzelanie goli w wyjazdowym spotkaniu ze Stuttgartem. Już w 6 minucie zaczął Bradley Barcola, a następnie hat tricka skompletował Ousmane Dembele! Szwaby miały szanse na to, aby załapać się do baraży o awans w pierwszym od dawien dawna występie w Champions League, ale po takim czymś... Zresztą paryżanie, świadomi rangi spotkania, nie patyczkowali się z Niemcami. Wygrywali 3:0 dokładnie po 34 minutach i jednej sekundzie, co było najszybciej osiągniętym trzybramkowym prowadzeniem tej ekipy w LM od października 2013 roku i starcia z Benficą, kiedy taki sam rezultat miała po 29 minutach i 56 sekundach. Mimo ryzyka odpadnięcia, PSG załapało się nawet do górnej części ekip barażowych, czyli tych, które będą rozstawione.
Skóraś nie przypilnował
O krok od gigantycznej sensacji było natomiast na Etihad w Manchesterze. City rzecz jasna zyskało kontrolę nad przebiegiem rywalizacji z belgijską Brugią, lecz była to kontrola pozorna – z niskim stopniem kreowanego zagrożenia. W efekcie tuż przed przerwą... Club Brugge objął prowadzenie! Ferran Jutgla w zaskakująco prosty sposób okiwał Matheusa Nunesa, ruszając z kontrą, którą sfinalizował Raphael Onyedika! Niedługo jednak trwała radość Belgów, bo „Obywatele” koniec końców spełnili swój obowiązek i wygrali 3:1. Odrabianie strat zaczął fantastycznym rajdem Mateo Kovacić, który w 53 minucie zabrał piłkę z linii środkowej, przebiegł pod pole karne rywali i lekkim, ale mierzonym uderzeniem umieścił futbolówkę w bramce. Potem był samobój przecinającego centrę Joela Ordoneza oraz zwiększenie przewagi przez wprowadzonego w przerwie Savinho. Nie popisał się przy tym golu... Michał Skóraś, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie i nie przypilnował brazylijskiego skrzydłowego.
Trzy samobóje Holendrów!
Brugia i tak załapała się na baraże, zajmując... ostatnie z uprzywilejowanych miejsc. Tuż za nią uplasowało się Dinamo Zagrzeb, któremu nic nie dało pokonanie 2:1 Milanu (który sam się o to prosił, dając Chorwatom prezent w postaci pierwszej bramki i tracąc w pierwszej połowie Yunusa Musaha przez czerwoną kartkę). Dinamo zostało jedyną drużyną z 11 punktami, która odpadła, ustępując pozostałym słabiutkim bilansem goli -7. A to wszystko skutek... inauguracyjnej porażki 2:9 z Bayernem Monachium.
Zresztą ani Bayern, ani Borussia Dortmund nie skorzystały na wpadce Milanu, który wypadł z top8. Niemcy wygrali swoje spotkania, ale inne wyniki nie były po ich myśli. Tuż za bezpośrednim awansem znalazła się też Atalanta, która dwukrotnie odrabiała straty w Barcelonie, ale to było za mało. Jej miejsce w czołówce zajęła Aston Villa, pokonując Celtic (mimo że Szkoci odrobili wynik 0:2), a znalazło się tam też Lille, które zgniotło Feyenoord aż 6:1! Co ciekawe, Holendrzy wpakowali sobie... trzy samobóje, z czego dwa były autorstwa Austriaka Gernota Traunera.
Fazę ligową Champions League wygrał Liverpool, choć w ostatnim meczu uległ 2:3 PSV Eindhoven. Było to jednak starcie bez znaczenia, stąd „The Reds” wystawili skrajne wręcz rezerwy. Momentami Anglików wyprzedzała Barcelona, lecz ostatecznie nie pokonała Atalanty, mając na boisku Wojciecha Szczęsnego i Roberta Lewandowskiego.
Piotr Tubacki
FAZA PUCHAROWA LIGI MISTRZÓW
Para barażowa |
Rywal w ćwierćfinale |
Monaco/Brest – PSG/Benfica |
Liverpool/Barcelona |
Sporting/Brugia – Atalanta/Dortmund |
Lille/Aston Villa |
Celtic/Man. City – Real M./Bayern |
Atletico/Leverkusen |
Feyenoord/Juventus – Milan/PSV |
Arsenal/Inter |
◼ Jutro zostaną wylosowane pełne zestawy. Jeśli np. Monaco zagra z PSG, a zwycięzca zagra w ćwierćfinale z Liverpoolem, to Brest zagra z Benficą, a zwycięzca zagra z Barceloną itd.
w Lidze Mistrzów rozegrał już Wojciech Szczęsny – 45 dla Juventusu, 23 dla Arsenalu i 2 dla Barcelony. Jest tym samym 16. bramkarzem pod względem liczby występów w Champions League (obok Francuza Hugo Llorisa). Rekordzistą jest Hiszpan Iker Casillas (177), a za nim są Niemiec Manuel Neuer (147), Włoch Gianluigi Buffon (124) oraz Czech Petr Cech (111).
7 GOLI
dla Feyenoordu w Lidze Mistrzów (w ogóle) strzelił już Santiago Gimenez. Tym samym meksykański napastnik zrównał się w tym względzie z innymi eksrotterdamczykami, legendami klubu: Jonem Dahlem Tomassonem i Ove Kindvallem. Więcej bramek dla „De Club van Zuid” w LM zdobyli tylko Lex Schoenmaker (8) i Willem van Hanegem (10), jeden z najlepszych strzelców w historii Feyenoordu.
0 PUNKTÓW
w pierwszej w historii fazie ligowej LM zdobyły zamykające stawkę Slovan Bratysława oraz Young Boys Berno.
64 BRAMKI
padły w ostatniej kolejce Champions League, co przy 18 rozegranych spotkaniach dało średnią 3,55 gola na mecz!
Argentyńczyk przeszedł do historii
Tym razem nie chodzi jednak o Lionela Messiego. Inter Mediolan definitywnie przekreślił szanse Monaco na czołową ósemkę, pokonując je 3:0. Wszystkie bramki dla „Nerazzurrich” zdobył Lautaro Martinez, który w sumie strzelił dla mediolańczyków 17 goli w Lidze Mistrzów. Zrównał się tym samym z klubowym rekordzistą w tym względzie, legendarnym Sandro Mazzolą, do siatki trafiającym w latach 60. i 70. w ramach Pucharu Europy. Poza tym Martinez pnie się w zestawieniu najskuteczniejszych zawodników w historii Interu. Ma już 144 gole (w 312 występach), dzięki czemu zajmuje 6. miejsce w hierarchii, wyprzedzając Benito Lorenziego (143). Przed nim są już tylko najwięksi z największych: Luigi Cevenini (156 w drugiej i trzeciej dekadzie XX wieku!), Mazzola (160), Roberto Boninsegna (171, lata 70.), Alessandro Altobelli (209, lata 70. i 80.) oraz lider – Giuseppe Meazza (287, głównie dwudziestolecie międzywojenne).
CZY WIESZ, ŻE...
22-letni ofensywny pomocnik Aston Villi Morgan Rogers przeszedł do historii Ligi Mistrzów jako pierwszy piłkarz, który zdobył w tych rozgrywkach 2 bramki w przeciągu pierwszych 5 minut gry. Jego „ofiarą” padł szkocki Celtic. Finalnie Rogers skompletował hat tricka, dając swojemu zespołowi top8.