Jannik Sinner zawieszony
Numer jeden światowego rankingu tenisistów zaakceptował trzymiesięczne zawieszenie za złamanie przepisów antydopingowych. Decyzja WADA ponownie roznieciła emocje.
Najlepszy tenisista na świecie ma wrócić na korty dopiero - albo już - w maju... Fot. Belga/SIPA USA/PressFocus
O porozumieniu z 23-letnim włoskim tenisistą poinformowała w sobotę Światowa Agencja Antydopingowa (WADA). Jannik Sinner zaakceptował karę zanim Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) rozstrzygnął odwołanie WADA.
„Zaakceptowano wyjaśnienie, że Sinner nie miał zamiaru oszukiwać i narażenie na działanie clostebolu nie przyniosło żadnych korzyści w postaci poprawy wyników i nastąpiło bez jego wiedzy w wyniku zaniedbania członków jego otoczenia. Jednakże, zgodnie z kodeksem i na mocy precedensu CAS, sportowiec ponosi odpowiedzialność za zaniedbania swojego sztabu” – można przeczytać w oświadczeniu organizacji.
Sam Sinner w specjalnym oświadczeniu tłumaczył, dlaczego zgodził się zawrzeć porozumienie. „Ta sprawa ciążyła mi prawie od roku, a proces zapowiadał się długi, zaś decyzja miałaby zapaść dopiero pod koniec 2025 roku. Od początku brałem odpowiedzialność za mój team i uważam, że surowe reguły WADA są ważną ochroną dla sportu, który kocham. To dlatego przyjąłem propozycję WADA” - stwierdził Włoch.
WADA chciała dwóch lat
Kierowana przez Witolda Bańkę WADA w styczniu skierowała sprawę do CAS, domagając się dyskwalifikacji włoskiego tenisisty na okres od roku do dwóch lat. Apelacja została złożona, gdy Międzynarodowa Agencja ds. Uczciwości Tenisa (ITIA) oczyściła Sinnera z zarzutów po tym, jak w marcu ub.r. dwukrotnie wykryto u niego śladowe ilości poprawiającego wydolność zabronionego sterydu anabolicznego - clostebolu.
ITIA o sprawie poinformowała w sierpniu, odstępując od zawieszenia gracza, gdyż nie stwierdzono jego umyślnego działania. Włoch tłumaczył, że zakazany steryd dostał się do jego organizmu podczas masażu wykonanego przez fizjoterapeutę. Członek jego sztabu wcześniej miał użyć na skaleczony palec zawierającego clostebol sprayu, kupionego przez trenera fitness we Włoszech, gdzie jest dostępny bez recepty.
Nie wierzą w czystość
WADA formalnie wycofała odwołanie do CAS po zawarciu ugody i nie domaga się unieważnienia dotychczasowych wyników tenisisty z Tyrolu. Okres zawieszenia ustalono na 9 lutego - 4 maja, co oznacza, że może wrócić na ATP Masters 1000 w Rzymie (7-18 maja), a potem zagrać w wielkoszlemowym French Open.
Ta decyzja spotkała się z mieszanym przyjęciem w świecie tenisa. „Więc byłeś niewinny i karmiono nas tym, że jesteś niewinny, a teraz zostałeś zawieszony w grze? Spraw, żeby to miało sens” - napisał na platformie X największy adwersarz Sinnera wśród tenisistów Australijczyk Nick Kyrgios. A jeszcze mocniej skomentował Szwajcar Stanislas Wawrinka: „Nie wierzę już w czysty sport…”. „Ugoda? Nie wiedziałem, że kary za przestępstwa narkotykowe w sporcie można negocjować… jakiś żart” - napisał z kolei znany brytyjski dziennikarz Piers Morgan.
Wróci jako „jedynka”
Sinnera ominą cztery turnieje rangi ATP Masters 1000 - w Indian Wells, Miami - gdzie wygrał rok temu, Monte Carlo (półfinał) i Madrycie (ćwierćfinał). Nie obroni 1600 pkt (dorobek za półfinał w Indian Wells odjęto mu już po stwierdzeniu niedozwolonego środka), które wywalczył w tych imprezach w zeszłym roku, mimo to raczej nie straci prowadzenia na liście ATP. Przewaga Włocha, który w styczniu obronił tytuł w Australian Open i od poniedziałku ma 11 330 pkt (stracił 500 za ubiegłoroczny triumf w Rotterdamie), nad drugim Alexandrem Zverevem (8135) to obecnie 3195 pkt i mało prawdopodobne, że Niemiec zdoła to odrobić do 4 maja.
Po powrocie do rywalizacji Sinner będzie więc miał na swoim koncie 10 230 pkt i Zverev, by wyprzedzić Włocha, musiałby wygrać więcej niż jeden turniej, a sam broni w nich 850. Jeszcze mniejsze szanse na pozycję lidera ma trzeci obecnie Carlos Alcaraz. Hiszpan, który obecnie traci do Włocha 3920 pkt, w ciągu najbliższych trzech miesięcy będzie bronił 1400 pkt, m.in. za triumf w Indian Wells.
Świątek przyjęła miesiąc
W podobnej sytuacji do Sinnera była Iga Świątek, która pod koniec listopada przyznała, że w sierpniu miała pozytywny wynik testu na niedozwoloną substancję - trimetazydynę (TMZ). Próbkę pobrano od niej 12 sierpnia, czyli tuż po zakończeniu igrzysk w Paryżu, gdzie wywalczyła brązowy medal. ITIA ustaliła, że było to spowodowane zanieczyszczeniem leku - melatoniny, który Świątek przyjmowała na jet lag i problemy ze snem, a naruszenie przepisów nie było celowe.
Na Świątek nałożono miesięczną dyskwalifikację, która ostatecznie dobiegła końca 4 grudnia. Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) i WADA zdecydowały, że nie będą się odwoływać od decyzji ITIA do CAS, akceptując wyjaśnienia wiceliderki listy WTA.
Tomasz Mucha, PAP