Inauguracja z dreszczykiem
Polki od zwycięstwa rozpoczęły kolejną edycję Ligi Narodów. W pierwszym meczu ograły Tajlandię, ale nie ustrzegły się przestojów.
Martyna Czyrniańska już w pierwszym spotkaniu pokazała, że jest w wysokiej formie. Fot. volleyballworld.com
LIGA NARODÓW KOBIET
Biało-czerwone dwie poprzednie edycje Ligi Narodów kończyły na 3. miejscu. W bieżącej też celują w medal, tym bardziej że są pewne udziału w turnieju finałowym (Final Eight), bo odbędzie się w Łodzi w dniach 23-27 lipca.
Polki rozgrywki zaczęły od turnieju w Pekinie i meczu z Tajlandią. To drużyna nieobliczalna. Tajki nie dysponują nadzwyczajnymi warunkami fizycznymi, pod tym względem ustępują większości zespołów w tym naszemu, ale nadrabiają szybkością i grą kombinacyjną. Na nasze siatkarki zwykle to jednak nie wystarczało.
Trener Stefano Lavarini w tym roku nie może liczyć na kilka dotychczas kluczowych zawodniczek. Po ubiegłorocznych igrzyskach olimpijskich w Paryżu z gry w kadrze zrezygnowała Joanna Wołosz, a Klaudia Alagierska, Monika Fedusio, Maria Stenzel i Natalia Mędrzyk postanowiły odpocząć i letni czas poświęcić na wyleczenie urazów oraz regenerację.
Lavarini przeciwko Tajlandii wystawił niemal najmocniejszy, dostępny skład. Zabrakło tylko Oliwii Różańskiej, która już w Pekinie nabawiła się lekkiego urazu i w pierwszym spotkaniu pełniła rolę drugiej libero. Za przyjęcie odpowiadały więc Martyna Czyrniańska i Martyna Łukasik. Obie spisały się wyśmienicie, w naszej drużynie były najlepsze. Utrzymały przyjęcie, a w ataku imponowały nie tylko siłą, ale też spokojem i opanowaniem. Oczywiście, gdy trzeba było, zbijały mocno ponad rękami blokujących, ale też nie stroniły od technicznych zagrań. Nieoczekiwanie rywalki miały mnóstwo problemów z ich „kiwkami", a przecież są znane z dobrej defensywy.
Mecz zaczął się od nieudanego ataku Magdaleny Stysiak i punktu dla Tajek. Potem jednak inicjatywę przejęły nasze zawodniczki. Za sprawą głównie Czyrniańskiej i Łukasik prowadziły aż 9:3. Wydawało się, że przewaga fizyczna Polek pozwoli im bezproblemowo zwyciężyć. Tajki z czasem zaczęły jednak grać coraz lepiej. Nie załamały się początkowym niepowodzeniem. Zmieniły taktykę. Nie starały się za wszelką cenę „dobić do parkietu”, lecz umiejętnie obijały ręce naszych blokujących. Klasę w tym elemencie pokazywała przede wszystkim Pimpichaya Kokram. W pogoni pomogły im też nasze zawodniczki, które zacięły się w ataku. Nawet do tej pory niezawodne Czyrniańska i środkowa Agnieszka Korneluk nie trafiły w pole gry. Rywalki nie tylko dogoniły naszą drużynę, ale nawet wyszły na prowadzenie 14:12.
Polki zdołały opanować sytuację. Receptą na opanowanie sytuacji była podwójna zmiana. Za Katarzynę Wenerską i Stysiak weszły Alicja Grabka oraz Malwina Smarzek. Ta ostatnia zastąpiła niepewną Stysiak i szybko udowodniła swoją przydatność, kończąc ważną piłkę. Polki odzyskały prowadzenie. Przy stanie 21:18 Łukasik po przerwie zaserwowała asa i wydawało się, że tym zagraniem „zamknęła” seta. Tymczasem Tajki jeszcze raz rozpoczęły szaleńczy pościg, ale atak Czyrniańskiej i blok Korneluk przesądził o losach tej partii.
W następnych setach sytuacja się powtórzyła. Nasze zawodniczki nadawały ton grze, by w pewnym momencie złapać zadyszkę. W drugim taki moment nastąpił przy prowadzeniu 17:12. Tajki znów skutecznie obijały blok Polek, które nie potrafiły skończyć akcji. Azjatki wygrały cztery wymiany z rzędu i były bliskie wyrównania, ale w końcu Czyrniańska przerwała niemoc drużyny. Końcówka była znów była emocjonująca. Tajki obroniły dwa setbole – przy stanie 24:23 Stysiak minimalnie nadepnęła linię trzeciego metra przy ataku - i doprowadziły do gry na przewagi. W decydującym momencie ponownie Czyrniańska stanęła na wysokości zadania, a ostatni punkt zdobyła Aleksandra Gryka bezpośrednio z zagrywki.
Z kolei w trzecim secie rozprężenie nastąpiło przy wyniku 23:17. Nasza drużyna straciła cztery punkty z rzędu, ale w porę wróciła do dobrej gry i zakończyła mecz w trzech partiach. Ostatni punkt efektownym atakiem ze środka siatki wywalczyła Korneluk.
W czwartek o 13.30 Polki zmierzą się z Chinkami.
(mic)
WYNIKI
Grupa 3 (Pekin/Chiny)
◼ Tajlandia - Polska 0:3 (22;25, 24;26, 22:25)
TAJLANDIA: Pornpun (1), Ajcharaporn (5), Thatdao (4), Pimpichaya (22), Warisara (8), Hattaya (3), Piyanut (libero) oraz Donphon, Jidapa (libero), Sasipapron (1), Natthanicha, Chatchu-On, Thanacha (2), Wimonrat (3). Trener Kiattipong RADCHATAGRIENKAI.
POLSKA: Wenerska, Czyrniańska (17), Korneluk (9), Stysiak (15), Łukasik (15), Gryka (7), Szczygłowska (libero) oraz Grabka, Łysiak, Smarzek (3). Trener Stefano LAVARINI.
Sędziowali: Alexi Paul Catalin Szabo (Rumunia) i Stefano Cesare (Włochy). Widzów 838.
Przebieg meczu
I: 5:10, 14:15, 18:20, 22:25.
II: 7:10, 9:15, 18:20, 24:26
III: 9:10, 14;15, 15:20, 22:25.
Bohaterka -Martyna CZYRNIAŃSKA.
◼ Francja – Turcja 1:3 (17:25, 25:23, 13:25, 14:25), Chiny – Belgia 3:0 (25:18, 27:25, 25:13).
Grupa 1 (Ottawa/Kanada)◼ Holandia – Japonia 0:3 (17:25, 15:25, 15:25).
Grupa 2 (Rio de Janeiro/Brazylia)◼ USA – Włochy 0:3 (13:25, 13;25, 28:30).
