Sport

Ile można czekać?

Cracovia zanotowała siódme kolejne spotkanie bez zwycięstwa i jest cieniem efektownego zespołu, który oglądaliśmy jesienią.

Mariusz Fornalczyk z poziomu murawy obserwuje, jak Virgil Ghita (nr 5) pakuje piłkę do własnej siatki. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

W poprzedniej rundzie „Pasy” słynęły z widowiskowości. Nie notowały wielkich serii wygranych, ale punktowały solidnie, dzięki czemu utrzymywały się w czołówce tabeli. Z czasem coś się jednak w ich szeregach zacięło. Od wygranej z Lechią 3 listopada Cracovia nie zdobyła ani razu kompletu punktów, po dwóch porażkach (z GieKSą i Legią), notując aż 5 remisów! Ten ostatni nastąpił wczoraj, z Koroną, choć... krakowianie i tak powinni się z niego cieszyć.

Dwa razy Fornalczyk

Zsumowana statystyka goli oczekiwanych dla obu zespołów pokazała, że Cracovia i Korona powinny zdobyć w tym starciu w sumie... nieco ponad pół bramki. Ofensywne działania wołały o pomstę do nieba, czego najlepszym dowodem jest fakt, że mimo remisu 1:1 kielczanie... nie oddali celnego uderzenia! A łącznie strzelali tylko 4 razy. Paradoksalnie jednak piłka w krakowskiej siatce znalazła się dwukrotnie. Najpierw jednak spalił Mariusz Fornalczyk (znakomite podanie piętą Adriana Dalmau), a chwilę potem - znowu po akcji Fornalczyka - piłkę do własnej bramki wpakował Virgil Ghita. Trzeba przyznać, że z taką grą Korona wyciskała maksa z pierwszej połowy, zaś w drugiej tylko się broniła. To skutek czerwonej kartki, jaką wskutek dwóch żółtych obejrzał w 48 minucie Miłosz Strzeboński.

Przesadził z wajchą

Cracovia jednak nie wyglądała w ataku wiele lepiej niż przyjezdni. Oczywiście, zyskała wyraźną przewagę, co było dość oczywiste, lecz przez ponad godzinę stać ją było tylko na jedną próbą lecącą w światło bramki strzeżonej przez Rafała Mamlę. Pomysłem „Pasów” było przede wszystkim wrzucanie futbolówki w pole karne z bocznych sektorów, co długo nie przenosiło efektów. Mało było w tym polotu, fantazji i umiejętności, ale... w końcu się udało. Trener Dawid Kroczek, sfrustrowany pierwszą połową, w przerwie dokonał aż trzech zmian, a tę decydującą bramkę wypracowała w doliczonym czasie dwójka rezerwowych - Filip Rózga dośrodkował na aferę, a Patryk Sokołowski przedłużył piłkę do siatki. Cracovia została tym samym uratowana i zanotowała piąty kolejny podział punktów. Trener Kroczek ma jednak nad czym myśleć. Jeśli zimą chciał nieco przytemperować zespół i większy nacisk kłaść na defensywę, to zdecydowanie za mocno przestawił tę wajchę.

Piotr Tubacki

OCENA MECZU ⭐

◼  Cracovia – Korona Kielce 1:1 (0:1)

0:1­ – Ghita, 32 min (samobójcza), 1:1 – Sokołowski, 90+1 min (głową, asysta Rózga)

CRACOVIA: Madejski 5 – Jugas 4 (60. Olafsson 5), Henriksson 4, Ghita 2 – Kakabadze 5, Al-Ammari 2 (46. Sokołowski 6), Maigaard 5, Biedrzycki 4 (79. Śmiglewski niesklas.) – Hasić 2 (46. van Buren 3), Kallman 5, Bzdyl 2 (46. Rózga 5). Trener Dawid KROCZEK. Rezerwowi: Ravas, Hoskonen, Janasik, Skovgaard.

KORONA: Mamla 5 – Trojak 6, Smolarczyk 5, Resta 4 – Zwoźny 4, Strzeboński 0, Nono 3 (70. Kamiński 3), Pięczek 4 – Remacle 4 (70. Hofmeister 3), Dalmau 5 (88. Szikawka niesklas.), Fornalczyk 6 (61. Nuno 4). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Dziekoński, Sotiriou, Godinho, Nagamatsu, Konstantyn.

Sędziował Damian Kos (Wejherowo) – 8. Asystenci: Bartosz Heinig i Dariusz Bohonos (obaj Gdańsk). Widzów 7719. Czas gry: 96 min (50+46). Żółte kartki: Al-Ammari (27. faul), Sokołowski (56. faul) – Nono (18. faul), Strzeboński (38. faul, 48. faul), Fornalczyk (48. dyskusje), Kamiński (74. faul). Czerwona kartka Strzeboński (48. dwie żółte).

Piłkarz meczu – Mariusz FORNALCZYK


MÓWIĄ LICZBY
CRACOVIA KORONA
60 posiadanie piłki 40
3 strzały celne 0
12 strzały niecelne 4
8 rzuty rożne 1
18 faule 11
0 spalone 1
2 żółte kartki 5
0 czerwone kartki 1