Sport

I znowu, gdzie ta stabilizacja...

W Górniku jesteśmy świadkami kolejnej personalnej rewolucji.

W kadrze Górnika jest teraz bardzo międzynarodowo. Na zdjęciu 20-letni Abbati Abdullahi. Fot. Szymon Górski/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE

Szósty po pierwszej części rozgrywek zespół ekstraklasy, który na koniec 2024 roku wygrał w lidze cztery kolejne mecze, zimą opuściła dwójka kluczowych graczy, Damian Rasak i Norbert Wojtuszek. Do tego pracodawcę zmienił jeszcze Hiszpan Manu Sanchez.

Mają mocny skład

W ich miejsce sprowadzono aż pół tuzina zagranicznych piłkarzy! W zeszłym tygodniu nie było nawet czasu, żeby odnotowywać kolejne wzmocnienia. No właśnie, czy aby wzmocnienia? O tym przekonamy się wkrótce. Na razie zabrzanie rozpoczęli ligę falstartem. Remis na początek u siebie z Puszczą i wysoka porażka w Szczecinie z „Portowcami” 0:3 nie mogą kibiców górnośląskiej jedenastki napawać optymistycznie.   

- Pogoń była od nas zdecydowanie lepsza. W pierwszej połowie nie stworzyliśmy sobie wielu sytuacji, choć szczecinianie też nie mieli ich nie wiadomo ile. Wiedzieliśmy, że zagrają wysokim pressingiem i wysoko ustawioną obroną. Nam w wielu momentach brakowało precyzji, żeby zagrać piłkę za plecy. Te podania były niedokładne, przez to nie mieliśmy okazji. W drugiej połowie nie mieliśmy nic do stracenia, bo przegrywaliśmy jedną bramką, no ale co... druga czy trzecia minuta i rywal prowadzi już dwoma golami. To zmieniło oblicze spotkania – analizuje trener Jan Urban.

Po godzinie gry szkoleniowiec zmienił skrzydłowych. W miejsce Taofeeka Ismaheela i Yousuke Furukawy weszli doświadczony Paweł Olkowski i debiutujący w ekstraklasie drugi Nigeryjczyk w kadrze Górnika Abbati Abdullahi. - Kiedy robiliśmy zmiany, zrobiło się 0:3 i mecz był zamknięty. Jak się przeanalizuje, to pomogliśmy strzelić Pogoni pierwszą, drugą i trzecią bramkę. Mówi się o problemach szczecinian, ale na dziś mają bardzo dobry skład. Na naszym tle – kiedy wyszliśmy na boisko trzema młodzieżowcami – pokazali swoją wartość i siłę. Niezależnie jakie zrobiliśmy zmiany w przerwie, to w piątek z Pogonią i tak przegralibyśmy – podsumowuje szkoleniowiec.

Nowi w grze

Są nowi piłkarze w kadrze, która znacznie zmieniła skład i jest w niej jeszcze bardziej różnorodnie niż było, ale kontuzjowany jest Kamil Lukoszek, który podczas zimowych sparingów nie rozegrał ani minuty, do tego w Szczecinie chory był Lukas Podolski. Jak mówił po meczu Jan Urban, gdyby był zdrowy, to zagrałby - jak w pierwszej wiosennej kolejce - od początku. Niestety, prawdopodobnie na dłużej wypadł kapitan zespołu Erik Janża. Boiska w Szczecinie nie był w stanie opuścić o własnych siłach.

- Niepokojące jest to, że Erik słyszał, że coś chrupnęło mu w kostce, która zaraz zaczęła puchnąć. To na pewno niepokoi, ale czekamy na badania i diagnozę - mówi Urban.

Co do kadry i ewentualnych nowych nazwisk, trener Urban mówi: - Jak okienko transferowe trwa, to wszystko może się zdarzyć. Mamy nowych zawodników i znowu trzeba będzie ich próbować, tak jak przykładowo w Szczecinie wszedł Abbati. Będziemy musieli nowych graczy pooglądać, dawać im szanse, ale nie pomaga to w stabilizacji. Trzech zawodników od nas odeszło. W takiej sytuacji muszę wiedzieć, kogo na co stać i w pewnych momentach muszę dawać im szansę, bo treningi czy sparing to nie jest to samo, co gra w lidze. W Szczecinie przegraliśmy z zespołem dużo lepszym. Nadrobiliśmy minuty, jeśli chodzi o grę młodzieżowców, plus kolejne bardzo dobre spotkanie rozegrał Dominik Sarapata. Pokazał się z pozytywnej strony - chwali ledwie 17-letniego środkowego pomocnika trener Urban.

Kiedy zespół z pół tuzinem zagranicznych zawodników będzie gotowy, żeby podjąć walkę w ekstraklasie? – Nie wiem. Na razie sam muszę ich poznać, żeby wiedzieć, w jakiej są formie i dyspozycji i ocenić, kiedy dać im szansę – odpowiada szkoleniowiec „Górników”.

Michał Zichlarz            

6 PIŁKARZY
zagranicznych przyszło już do Górnika w zimowym okienku, które trwa u nas do 22 lutego. To senegalski napastnik Ousmane Sow i nigeryjski pomocnik Abbati Abdullahi. Do tego Norweg Sondre Liseth, Słowak Matusz Kmeth, Czech Filip Prebsl i Czarnogórzec Matija Marsenić. Liseth i Abdullahi zadebiutowali już w ekstraklasie.