Grupa C: Brazylijska samba zagłuszyła dudy, marokańskie męki z outsiderem
Nie było sensacji w ostatnich meczach grupy C, choć wielkie momenty przeżywali Haitańczycy.
Trzy razy Canarinhos świętowali gole w Miami. Fot PAP/EPA
Szkoci potrząsali przed meczem szabelkami, dęli w dudy i odgrażali się, że w końcu po raz pierwszy w historii muszą wygrać z Brazylią. Kiedy jednak stanęli naprzeciwko Brazylijczyków, kolana pod kiltami zwyczajnie zaczęły im się trząść; zwłaszcza w ich własnym polu karnym i jego okolicach. A Canarinhos potrafili sprawić, by rywale – pozornie twarde chłopy - czuli na plecach ich oddech. Już w 7. minucie „popuścił” Scott McKenna: jego próbę wybicia piłki z własnej „szesnastki” zablokował Rayan, ta trafiła do Viniciusa Juniora, który balansem ciała posadził na ziemi Agnusa Gunna i skierował piłkę do siatki. Kwadrans później przed polem karnym „obciął się” rosły jak dąb Jack Hendry, i znów z gola radował się Vini. Przedwcześnie: zespół VAR-owców (z Tomaszem Kwiatkowskim w składzie) zasugerował faul gracza Realu, a arbiter główny – ku zdziwieniu wielu - zgodził się z tą sugestią. Co się odwlecze... W doliczonym czasie pierwszej połowy Gunn, zaliczając „pusty przelot” do centry na głowę brazylijskiego snajpera, pomógł Viniciusowi w zdobyciu gola numer 4. w tym turnieju
Na początku drugiej połowy golkiper Szkotów nieco się zrehabilitował, broniąc „sam na sam” z Vinim. Ba; do wysiłku zmuszony został ze dwa razy jego vis-a-vis i zaczynało pachnieć przebudzeniem Tartanowej Armii. Gol – trzeci w tym turnieju – Matheusa Cunhy (kapitalna asysta Bruno Guimaresa) na tyle jednak uspokoił sytuację, że Carlo Ancelotti – po raz pierwszy za swej kadencji, ku euforii latynoskich kibiców – właśnie za autora trzeciego trafienia puścił do boju Neymara! Pełnię szczęścia fani poczuli zaś kilka minut później, gdy na murawę wszedł też ich niwy idol, Endrick.
Canarinhos nie wypuścili więc z rąk pierwszego miejsca w grupie, choć o ich pierwszeństwie w rywalizacji z Marokiem decydowała lepsza różnica bramek. Mistrz Afryki (zza zielonego stolika) mógł tę różnicę podreperować w starciu z Haitańczykami. Trener Mohamed Ouahbi specjalnie chyba jednak w fajerwerki strzeleckie podopiecznych nie wierzył i mocno „pomieszał” w wyjściowej jedenastce. Poskutkowało to... dwoma golami, strzelonymi przez outsidera! Pierwszy zaliczono bramkarzowi marokańskiemu, od pleców którego odbiła się piłka źle uderzona przez Lenny'ego Josepha. Na przeciwległym biegunie umieścić trzeba trafienie Wilsona Isidora: soczyste, dynamiczne, w samo okienko, zza „szesnastki” i poza zasięgiem Yassine Bounou. Przy obu golach asystował Jean-Kevin Duverne, klubowy kolega Michała Skórasia z Gentu.
Dwukrotne prowadzenie drużyny Haiti – wszak Marokańczycy nie stracili dwóch bramek w żadnych z ostatnich czternastu meczów - rozsierdziło piłkarzy „Lwów Atlasu” na tyle, że zdobyli ostatecznie dwa razy więcej goli – a i tak najlepszym zawodnikiem rywali był bramkarz Johny Placide. Koniecznie odnotować trzeba, że Ismael Saibari został pierwszym afrykańskim zawodnikiem, który trafiał do siatki w trzech kolejnych meczach mundialowych. I że kropkę nad „i” w sukcesie swej drużyny postawił ubiegłoroczny mistrz świata do lat 20, Gessime Yassine.
Czołowy duet grupy C czeka teraz na ostateczne rozstrzygnięcia w grupie F – bo zmierzy się „na krzyż” z jej mistrzem i wicemistrzem. Szkoci zaś, obgryzając rąbek kiltu, czekać będą na to, czy trzy punkty i bilans bramkowy 1:4 wystarczą do awansu z trzeciego miejsca...
(DaL)
Szkocja – Brazylia 0:3 (0:2)
0:1 – Vinicius Jr, 7 min, 0:2 – Vinicius Jr, 45+3 min (głową), 0:3 - Matheus Cunha, 60 min
SZKOCJA: Gunn – Patterson (82. Ralston), Mc Kenna, Hendry, Robertson (46. Tierney) – Ferguson, McGinn – Gannon-Doak (82. Christie), McTominay, McLean – Shankland. Trener Steve CLARKE.
BRAZYLIA: Alisson – Danilo, Marquinhos, Gabriel Magalhaes, Douglas Santos (82. Alex Sandro) – Bruno Guimares, Casemiro (66. Fabinho), Lucas Paqueta (66. Gabriel Martinelli) – Rayan (82. Endrick), Matheus Cunha (76. Neymar), Vinicus Jr. Trener Carlo ANCELOTTI.
Sędziował Cesar Arturo Ramos (Meksyk). Widzów 64478. Żółte kartki: Christie - Danilo, Fabinho.
Maroko – Haiti 4:2 (2:2)
0:1 – Bounou, 10 min (samob.), 1:1 – Hakimi, 39 min, 1:2 – Isidor, 43 min, 2:2 – Saibari, 45+1 min, 3:2 – Rahimi, 78 min, 4:2 - Yassine, 89 min
MAROKO: Bounou – Hakimi, Halhal, Riad, Salah-Eddine (83. Mazraoui) – Ambarat, El Ayanoui (83. El-Mourabet) – Diaz (71. Ounahi), Saibari (71. Rahimi), El Khanouss – El Kaabi (70. Yassine). Trener Mohamed OUAHBI.
HAITI: Placide – Duverne (80. Arcus), Ade, Delcroix, Experience – Casimir, Bellegarde, Jean Jacques (81. Simon), Providence (67. Nazon) – Isidor (67. Deedson), Joseph (83. Pierrot). Trener Sebastien MIGNE.
Sędziował Danny Makkelie (Holandia). Widzów 68239. Żółta kartka: Placide, Nazon, Casimir
