Gra jak za dawnych lat
TRYBUNA KIBICA – Górnik Zabrze
Coraz trudniej mediom z siedzibą w Warszawie udawać, że nie widzą dobrej gry Górnika w tym sezonie. Legia dostała efektowne bęcki, a o całokształcie już nie można mówić czy pisać jako o szczęściu lub przypadku. Trójkolorowi, grając z Widzewem, Rakowem, Cracovią i Legią, inkasują 10 punktów na 12 możliwych. W jakie statystyki się spojrzy, to podopieczni Michala Gasparika notują progres. Górnik bardzo dobrze broni, dobrze atakuje, świetnie biega i nie dostaje bramek po stałych fragmentach gry. Według wielu ekspertów nie tak to miało wyglądać, przecież na Łazienkowską przyszedł rumuński fachowiec i ściągnięto niesamowitych grajków. Weryfikacja była brutalna dla fanów stołecznej drużyny i zarazem radosna dla kibiców Górnika. Gadające głowy ze szklanego ekranu mają pewnie kaca, bo – „czując piniondz” –przed startem sezonu wzdychano do projektu Widzewa, którego niektórzy już koronowali po słynnym sparingu z Dumą Podlasia. Dziś czołowymi drużynami ekstraklasy są Górnik oraz Jagiellonia i zapewne w biurach przy Roosevelta i Słonecznej mają niezły ubaw z predykcji wielkich ekspertów.
Wyniki i gra Górnika weryfikują też pracę Jana Urbana, któremu do ogródka wrzucono już nie tyle kamyczki, co wielkie głazy. Jego destrukcyjne słowa o jakości piłkarzy brzydko się starzeją, bo dziś błyszczą zawodnicy, którymi przecież dysponował na wiosnę. Okazuje się, że pod nosem miał napastnika, którego tak bardzo poszukiwał. Liseth przecież grał w Norwegii w ataku i ani razu nie wpadło do głowy dzisiejszemu selekcjonerowi, żeby dać mu zagrać na swojej nominalnej pozycji. Będąc uszczypliwym, można zauważyć, że Jasiu wierny jest doktrynie „Legii się nie odmawia”, bo powołuje słabego Wszołka kosztem Wojtuszka czy tragicznego Kapustkę zamiast Kubickiego. Ten obraz powinien dać wielu ludziom do myślenia.
Na szczęście dziś przy Roosevelta mamy nową erę, gdzie jest energia, zaawansowana myśl taktyczna i wiara w siebie, co powinno przynieść efekty na koniec sezonu. Serce się raduje, gdy widzi się tak grającego Górnika, a zapewne wielu żałuje, że przerwa na reprezentację przyszła właśnie w takim momencie.
Trójkolorowy głos
