Gra do ostatniego meczu
Zwycięstwo PGE Skry Bełchatów w Jastrzębiu-Zdroju i porażka Norwida Częstochowa w Katowicach mocno zaostrzyły rywalizację o miejsca przed play offem.
Bartłomiej Lipiński i jego koledzy z częstochowskiej drużyny ostatnio mocno spuścili z tonu. Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus
Jeszcze kilka kolejek temu sytuacja wydawała się w miarę klarowna. Czołowa siódemka wydawała się pewna udziału w decydującej części rozgrywek. Niewiadomą pozostawało tylko, kto zajmie ostatnie, ósme miejsce premiowane grą w play offie. Kandydatów było kilku: PGE PiEK Skra Bełchatów, Asseco Resovia, Indykpol AZS Olsztyn, a nawet Ślepsk Malow Suwałki i Cuprum Stilon Gorzów. Ostatnie wyniki mocno zmieniły sytuację. Przede wszystkim Asseco Resovia zaczęła grać na miarę oczekiwań. Odniosła pięć kolejnych zwycięstw, w tym z bezpośrednimi rywalami do miejsca w play offie, Norwidem i ostatnio Indykpolem AZS. Z 43 punktami wskoczyła w tabeli na szóstą pozycję i ma już sześć „oczek” więcej od ósmej ekipy z Bełchatowa. – Należy się tylko cieszyć z tego, że wygrywamy i to jeszcze u siebie. Kibice są zadowoleni i my też. Nie spoczywamy jednak na laurach, bo ten sezon jeszcze trochę będzie trwał i jeszcze trudne spotkania przed nami – powiedział w rozmowie z plusliga.pl Michał Potera, libero Asseco Resovii. – A w tabelę nie patrzę w ogóle, tylko chciałbym wygrywać każdy kolejny mecz. Do końca musimy grać o play off. Zwycięstwo z Indykpolem AZS znacząco do tego nas przybliżyło. Pamiętajmy jednak, że wszystkie mecze gramy z rywalami, którzy są bardzo blisko nas – dodał.
Coraz lepiej radzi sobie też bełchatowska Skra, która w ostatniej kolejce nieoczekiwanie wywalczyła komplet punktów w starciu z mistrzem Polski, Jastrzębskim Węglem, i to na jego terenie. Dzięki zwycięstwu wyprzedziła w tabeli Norwida. – To był niesamowity mecz. Przez cały tydzień się do niego przygotowywaliśmy. Dobrze wiedzieliśmy, jak silnym zespołem jest Jastrzębski Węgiel, a także jak dobrze gra zagrywką i blokiem. Byliśmy bardzo skuteczni w ataku z wysokiej piłki w trudnych sytuacjach. Kończyliśmy je i to było kluczem do sukcesu – powiedział przyjmujący gości, Miran Kujundzić, który daleki był jednak od stwierdzenia, że jego drużyna jest już w play offie. – Każde zwycięstwo z drużynami z czołówki jest dla nas wartością dodaną. Z Jastrzębskim Węglem zdobyliśmy trzy punkty i jest to dla nas ogromny krok w stronę play offu. Jednak nic nam one nie pomogą, jeśli przegramy inne spotkania. Dlatego musimy pozostać skupieni na naszym celu w następnych meczach – ocenił.
Mocno natomiast skomplikowała się za to sytuacja Norwida. Częstochowianie po rewelacyjnym początku ostatnio wpadli w spory dołek. Po sensacyjnym ograniu Aluronu CMC Warty Zawiercie (3:2) przegrali trzy kolejne spotkania, w tym dwa ze słabeuszami, Barkomem Każany Lwów i GKS-em Katowice (po 1:3). To otwiera szansę przed zespołami z Suwałk i Olsztyna. Ten pierwszy ma tylko cztery punkty straty, a drugi sześć, ale i jedno spotkanie więcej do rozegrania. – Mamy jeszcze kilka meczów i do ostatniego powinniśmy walczyć o to, żeby awansować do rundy play off. Nie wiem, czy uda nam się osiągnąć ten cel, ale powinniśmy do ostatniej piłki o to walczyć. Nie przyjechałem do Olsztyna tylko po to, żeby grać, tylko żeby walczyć z klubem o możliwie jak najwyższe cele – zadeklarował Eemi Tervaportti, fiński rozgrywający Indykpolu AZS.
(mic)