Sport

Gotowa na wojowniczkę

Iga Świątek pokonała Belindę Bencic i o półfinał w Wuhanie zagra w piątek z Jasmine Paolini. Magdalena Fręch koncertowo pokpiła sprawę.

Dynamika, akrobatyka, technika, siła i spryt - Iga Świątek w swoim wydaniu w Wuhanie. Fot. IMAGO / Press Focus

Świątek, wiceliderka rankingu tenisistek, pokonała rozstawioną z nr 13. Szwajcarkę Belindę Bencic 7:6 (7-2), 6:4 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 na twardych kortach w Wuhanie (z pulą nagród 3,65 mln dolarów). Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zakończyła spotkanie z 8 asami i wykorzystała 4 z 6 szans na przełamanie. Mecz trwał 2 godziny i 8 minut.

– Chciałam zagrać z pewnością siebie, podejmować dobre decyzje i nie pozwolić rywalce narzucać tempa – powiedziała Iga Świątek w pomeczowym wywiadzie na korcie. – Było naprawdę ciężko, każdy gem był wyrównany. Dlatego te dwa sety trwały ponad dwie godziny. Cieszę się, że w kluczowych momentach potrafiłam zachować spokój i zagrać jeszcze jedną piłkę więcej.

Wcale nie było łatwo

Dla Polki było to piąte zwycięstwo w sześciu spotkaniach przeciwko Bencic i choć znów okazała się lepsza, nie przyszło jej to łatwo. Szwajcarka, która na wiosnę 2024 urodziła córkę Bellę, konsekwentnie wraca do wysokiej formy. W lutym triumfowała w Abu Zabi, a latem dotarła aż do półfinału Wimbledonu, gdzie przegrała z późniejszą mistrzynią... Świątek.

W Wuhanie Bencic przegrała pierwsze trzy gemy, ale szybko odpowiedziała, wygrywając pięć z kolejnych sześciu i niespodziewanie wyszła na prowadzenie 5:4. Serwowała wtedy na seta, jednak dwa nieudane forhendy dały Świątek przełamanie powrotne.

W tie-breaku nie było już większej historii. Choć Bencic słynie z agresywnego stylu gry i wczesnych uderzeń po odbiciu, tym razem to Świątek była dokładniejsza i bardziej zdecydowana. Przy stanie 4-2 dla Polki, Świątek ustawiła się wewnątrz linii końcowej i odpowiedziała na pierwszy serwis rywalki imponującym winnerem z forhendu. Po trzecim wygranym punkcie z rzędu Świątek wykorzystała pierwszą piłkę setową.

Bilans doskonały

W drugim secie wszystko było jeszcze otwarte, ale przy stanie 3:3 Iga przyspieszyła grę. Najpierw posłała błyskawicznego winnera z forhendu, a chwilę później błąd rywalki tym samym uderzeniem dał jej kluczowe przełamanie, które przesądziło o losach spotkania.

24-letnia tenisistka z Raszyna walczy o swój 12. tytuł WTA 1000 w karierze. Ostatni, 11., zdobyła latem w Cincinnati, gdzie w finale pokonała... Jasmine Paolini (9. WTA), swoją kolejną rywalkę w Wuhanie. Włoszka w 1/8 finału wyeliminowała Clarę Tauson - Dunka skreczowała przy stanie 3:6, 6:1, 3:1 dla Paolini.

– To naprawdę trudna przeciwniczka, grałyśmy już finał w tym roku. Wiem, że potrafi grać niesamowity tenis i że jest wojowniczką, nigdy się nie poddaje. Ale będę gotowa - zapewniła Świątek, która ma idealny bilans 6-0 w bezpośrednich starciach z Włoszką, z czego aż pięć wygrała w dwóch setach.

Zapłaciła za kunktatorstwo

Magdalena Fręch za to koncertowo pokpiła sprawę i zmarnowała wielką szansę. 27-latka przegrała z o 10 lat młodszą Laurą Siegemund w dwóch setach 4:6, 6:7 (2-7), choć w każdym z nich prowadziła z przewagą przełamania 4:1, a w drugim jeszcze 5:2! Mimo to podopieczna Andrzeja Kobierskiego zapłaciła wysoką cenę za grę kunktatorską, asekuracyjną, obliczoną tylko na przebijanie piłki przez siatkę - tak wygrać na tym poziomie po prostu się nie da! Mająca znacznie większy repertuar uderzeń i grająca bez kompleksów Niemka wykorzystała niezrozumiałe wstrzymywanie rakiety przez rywalkę i w nagrodę w piątek powalczy o półfinał z turniejową „trójką”, Amerykanką Coco Gauff. Lepsza z tej pary zagra o finał ze Świątek lub Paolini.

Rok temu o tej porze Fręch awansowała na najwyższe w karierze 22. miejsce na świecie, a jeszcze pod koniec lipca zajmowała w rankingu 24. pozycję. Ale ten sezon łodzianka ma znacznie słabszy, zaś jesienią nie obroniła punktów za ubiegłoroczny triumf w Guadalajarze (WTA 500) oraz 1/8 finału w Pekinie i ćwierćfinał w Wuhanie - w tym tygodniu przystępowała do rywalizacji z 53. miejsca, a od poniedziałku spadnie do siódmej dziesiątki.

Naoliwiona Aryna

W ćwierćfinale zagra za to Aryna Sabalenka. Liderka światowego rankingu wróciła na korty po miesięcznych wakacjach od początku września, gdy triumfowała w US Open. W 2. rundzie męczyła się przez trzy sety ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą, ale w czwartek jej maszyneria wyraźnie się już naoliwiła i nie dała szans Rosjance Ludmile Samsonowej (20.), zamykając mecz w 75 minut wynikiem 6:3, 6:2.

Sabalenka - najlepsza w Wuhanie w trzech ostatnich edycjach (2018, 2019, 2024) - pozostaje tu niepokonana, a jej licznik wygranych w tej imprezie wybił liczbę 19. Czy w ćwierćfinale sposób na nią znajdzie Jelena Rybakina? Reprezentantka Kazachstanu pewnie pokonała będącą w świetnej formie finalistkę z Pekinu Czeszkę Lindę Noskovą.

Trzynasty jak pierwszy

Ich piątkowa rywalizacja będzie miała symboliczny wymiar. Sabalenka i Rybakina po raz pierwszy zmierzyły się na poziomie zawodowym właśnie w ćwierćfinale tego turnieju w 2019 roku. Wówczas Sabalenka wygrała 6:3, 1:6, 6:1 i był to pierwszy z czterech z rzędu trzysetowych zwycięstw Białorusinki na początku ich rywalizacji. Wśród nich znalazł się m.in. triumf w finale Australian Open 2023 - jedynym jak dotąd między nimi meczu o tytuł wielkoszlemowy. Ogólny bilans spotkań przemawia na korzyść Sabalenki: 7 zwycięstw do 5.

Tomasz Mucha

125. ZWYCIĘSTWO w turnieju rangi WTA 1000 odniosła w czwartek Iga Świątek. Piątkowy mecz z Jasmine Paolini będzie zarazem 25. ćwierćfinałem „tysięcznika” w jej karierze.


WTA Finals: Paolini czy Rybakina?

Zaostrza się rywalizacja o trzy wolne miejsca do WTA Finals - turnieju dla ośmiu najlepszych tenisistek sezonu, który odbędzie się w dniach 1-8 listopada w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie. Pewne udziału są w nim Aryna Sabalenka, Iga Świątek, Amanda Anisimova, Coco Gauff i Madison Keys, a blisko celu jest czwarta z Amerykanek, Jessica Pegula.

Trójka z czterech kandydatek po bilet do Rijadu awansowała właśnie do ćwierćfinałów w Wuhanie: Pegula oraz Jasmine Paolini i Jelena Rybakina. Obecnie Włoszka i reprezentantka Kazachstanu zajmują odpowiednio 8. i 9. miejsce w rankingu WTA Race i zwiększyły swoją przewagę nad resztą stawki. Szczególnie korzystna była porażka Jekateriny Aleksandrowej z Pegulą - 10. w rankingu Rosjanka nie wyprzedzi w tym tygodniu Rybakiny. Co więcej, odpadnięcie Dunki Clary Tauson (11.) oraz Lindy Noskovej (15.) również działa na korzyść Włoszki i Kazaszki.

Zwycięstwo Peguli oznacza natomiast, że ani Paolini, ani Rybakina nie będą w stanie jej wyprzedzić w tym tygodniu, jednak na celowniku obu zawodniczek znajduje się notująca od lata spadek formy Mirra Andriejewa, obecnie 7. w rankingu. 18-letnia Rosjanka odpadła w Wuhanie już w 1. rundzie i zarówno Włoszka, jak i Kazaszka mogą ją wyprzedzić, jeśli dotrą do finału. Co ważne, Rybakina i Paolini znajdują się po przeciwnych stronach drabinki. Aby wyprzedzić Paolini już teraz, Rybakina musi zajść dalej niż ona - jeśli obie odpadną w tej samej rundzie, tenisistka z Italii pozostanie wyżej w rankingu.

Po turnieju w Wuhanie walka o WTA Finals powinna rozgorzeć jeszcze w dwóch turniejach WTA 500 - w chińskim Ningbo (13-19.10.) oraz w Tokio (20-26.10.).

(t)