Górnik bez strat
Zabrzanie przez blisko 40 minut grali w osłabieniu, ale zdołali wybronić prowadzenie 2:1 z krakowską Wisłą.
Maksym Chłań pokonał z rzutu wolnego byłego kolegę z drużyny, Marcela Łubika. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
Marcel Łubik wrócił do Zabrza i znów nie zachował czystego konta w nowym klubie. W pierwszej połowie pokonał go Lukas Sadilek, który wykorzystał gapiostwo Krakowian po strąceniu piłki przez Rafała Janickiego. Po zmianie stron Maxence Maisonneuve powalił przed polem karnym Sondre Lisetha i otrzymał za to żółtą kartkę. Sędziowie VAR mieli wątpliwości, główny Damian Sylwestrzak obejrzał sytuację na monitorze, ale koloru nie zmienił. Goście odetchnęli z ulgą, ale za chwilę znów zaczynali grę od środka. Po dobrze wykonanym rzucie wolnym Maksyma Chłania było 2:0.
Kontaktową bramkę dla Wisły zdobył nie kto inny jak Jordi Sanchez. Hiszpan trafia w każdej kolejce i po niedzieli ma na koncie pięć goli. Wiedział, gdzie czekać na piłkę, której lot po dorzucie Jakuba Krzyżanowskiego lot źle obliczył bramkarz Górnika. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, a napastnik wpakował ją do siatki obok zagubionych gospodarzy. Na początku spotkania Philipp Schulze zanotował interwencję spotkania - popisał się kocimi ruchami i na raty wybronił bardzo groźny strzał Sancheza głową.
Wkrótce po golu na 2:1 podopieczni Michala Gaszparika stracili Lisetha. Norweg popracował łokciem i Damian Sylwestrzak przewinienie na Kacprze Dudzie wyceniłna żółtą kartkę. Drugą dla tego zawodnika, więc musiał zejść z boiska. Mimo tych trudności wicemistrzowie Polski potwierdzili, że są bardzo mocnym zespołem i zdobyli trzeci komplet punktów.
(mik)
Górnik Zabrze - Wisła Kraków 2:1 (1:0)
1:0 - Sadilek, 27 min (bez asysty), 2:0 - Chłań, 53 min (wolny), 2:1 - Sanchez (55 min, bez asysty)
