Sport

Góralski charakter

W przegranym meczu ze Zniczem tylko jeden krakowianin miał jakieś powody do zadowolenia.

Filip Baniowski (z prawej) wyróżnia się lekkością w pojedynkach. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

WISŁA KRAKÓW

W sobotę w 1. lidze zadebiutował skrzydłowy Filip Baniowski. Nie zdołał odwrócić losów spotkania, które „Biała gwiazda” z pruszkowianami przegrała 0:1, ale 15 lutego na zawsze zapisze się w jego pamięci. Pierwsze spotkanie na zapleczu ekstraklasy przypadło w dniu jego 18. urodzin.

Całkowicie się odciął

Młody „Wiślak" zastąpił Kacpra Dudę kwadrans sprzed końcem meczu. – Cieszę się z debiutu, tym bardziej że to były urodziny. Można powiedzieć, że sprawiłem sobie prezent. Szkoda że nie wygraliśmy, ale na pewno był to dla mnie fajny dzień – mówi Filip Baniowski. Pytany, czy wchodząc na murawę miał miękkie nogi, odpowiedział, że spodziewał się, że będzie... gorzej. Udało mu się całkowicie odciąć i grać to, co potrafi. Cudu nie dokonał, ale patrząc na mizerną postawę wielu obcokrajowców, lepiej mieć na boisku perspektywicznego Polaka. – Pierwszej połowy nie możemy zaliczyć do udanych, ale w drugiej trochę się zrehabilitowaliśmy i gra wyglądała zdecydowanie lepiej – ocenił postawę zespołu.

Baniowski nie kryje, że debiut w spotkaniu o stawkę potraktował jako nagrodę za dobrze przepracowaną zimę, w tym obóz przygotowawczy w Turcji. Cieszy się, że przed wylotem na d Bosfor przedłużył do 30 czerwca 2026 kontrakt, który zawiera opcją przedłużenia. Negocjacje nie były łatwe, interesowały się nim inne zespoły, także z ekstraklasy. Wisła przekonała go planem rozwoju. – Pamiętałem, że sprawa umowy nie jest jeszcze zamknięta, najczęściej o tym myślałem, więc dobrze że udało się to zrobić przed zgrupowaniem i miałem tam wyciszoną głowę – podkreśla.

Dobry w pojedynkach

Kiedy jesienią pierwsze minuty w Wiśle dostał o rok starszy Maciej Kuziemka, przy Reymonta mówiło się, że niedługo przyjdzie czas na Baniowskiego. Obaj byli wyróżniającymi się postaciami rezerw, beniaminka 3. ligi. Zawodników bardzo dobrze zna więc trener Mariusz Jop, który przygotowywał zespół do reaktywacji, a następnie wywalczył z nim awans. Opuścił rezerwy w grudniu 2023 r., gdy został wezwany na pomoc pierwszej drużynie. Szkoleniowiec bardzo pochlebnie wypowiada się o Baniowskim, jednocześnie zdejmując z niego presję. – Filip ma dobre pierwsze kroki, szybkie, jest dobry w pojedynkach. Nie było mu łatwo wejść na boisko, kiedy trzeba było gonić wynik. Starał się, próbował, ale przed nim jeszcze długa droga, by stał się piłkarzem stanowiącym o sile zespołu. Wierzymy w niego, na pewno ma duży potencjał – powiedział Jop.

Gdy pytamy Baniowskiego, czy w drodze do debiutu na zapleczu ekstraklasy pomógł mu góralski charakter, odpowiada twierdząco. Urodził się w Zakopanem, ale pochodzi z Lipnicy Wielkiej. Jego pierwszym klubem też była Wisła, z Czarnego Dunajca, jedna z akademii partnerskich „Białej Gwiazdy”. Do Krakowa przeniósł się w 2020 r., jednak już wcześniej uczestniczył w treningach i zgrupowaniach Wisły. Jego talent został zauważony przez trenerów pracujących w Polskim Związku Piłki Nożnej. W 2024 r. z reprezentacją do lat 17 grał na Cyprze w mistrzostwach Europy.

FILIP BANIOWSKI

Urodzony 15 lutego 2007 r. w Zakopanem
Wzrost/waga: 174 cm/71 kg
Pozycja na boisku: skrzydłowy/prawy obrońca
Kluby: Wisła Czarny Dunajec, Wisła Kraków

Michał Knura