Górale muszą szukać trenera
Trzecią porażkę z rzędu zanotowali bielszczanie, których nie poprowadzi już Krzysztof Brede.
Drugie podejście Krzysztofa Bredego do klubu spod Klimczoka właśnie dobiegło końca. Fot. Tomasz Folta/PressFocus
To, co dzisiaj zrobił mój zespół, zasługuje na ogromne uznanie i szacunek. Uważam, że wygraliśmy dzięki mentalności oraz jakości - oceniał trener Warty, Maciej Tokarczyk. Trudno nie przyznać mu racji, bo jego drużyna - poza pierwszym kwadransem po przerwie - dyktowała warunki i sobotni mecz miała pod pełną kontrolą. Wynik otworzyła już w 8 minucie, gdy dalekie zagranie świetnie przyjął Marcel Zylla, ale jego uderzenie obronił Konrad Forenc. Interwencja wracającego po blisko dwóch miesiącach doświadczonego bramkarza nie była jednak najszczęśliwsza, bo piłka spadła pod nogi Michała Smoczyńskiego, który skierował ją do siatki.
W kolejnych minutach Warta długimi momentami dominowała na murawie i zepchnęła Podbeskidzie do defensywy. Przyjezdni mieli kilka okazji na podwyższenie prowadzenia, ale dwie zmarnował m.in. Kacper Szymanek. Górale odpowiedzieli dopiero w samej końcówce niecelnym strzałem Dalibora Takacza. Więcej szczęścia miał już w drugiej odsłonie Mateusz Kizyma. Jego uderzenie zza pola karnego odbiło się od jednego z obrońców, kompletnie myląc Leo Przybylaka. Po godzinie gry to gospodarze byli na prowadzeniu, gdy przeprowadzoną prawą stroną akcję z 5 metrów zamknął Maciej Górski.
Taki obrót wydarzeń tylko zmobilizował gości, którzy w ostatnim kwadransie zepchnęli Górali do jeszcze głębszej defensywy. Akcję na remis rozpoczął Szymanek, dograł do Mateusza Stanka, a jego strzał lewą nogą trafił do siatki obok interweniującego Forenca. Decydujący cios padł w 88 minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego kapitalną przewrotką popisał się rezerwowy Kacper Rychert.
- W kluczowych momentach pokazaliśmy dużą klasę i świetnie rozegraliśmy końcówkę. Trafienia Stanka i Rycherta przesądziły o naszym zwycięstwie, które z pewnością doda nam jeszcze więcej pewności siebie i poczucie, że idziemy w dobrym kierunku. To nasze piąte zwycięstwo z rzędu i dziewiąty mecz bez porażki, ale nie mamy zamiaru się zatrzymywać - zapowiedział pochodzący z Bielska-Białej trener Tokarczyk.
Krzysztof Brede otrzymał natomiast pytanie, czy nie jest mu wstyd za postawę zespołu. - Nie chciałbym powiedzieć, że jest mi wstyd, bo to bardzo uwłaczające określenie. Reprezentuję drużynę, jestem trenerem odpowiedzialnym za tych chłopaków. Wstyd to złe słowo. Bardziej bym powiedział, że nasuwa mi się zastanowienie, dlaczego po tak dobrych 15 minutach drugiej połowy, wszystko nagle stanęło... - odpowiadał szkoleniowiec Podbeskidzia i jak się okazało była to jego ostatnia wypowiedź w tej roli. W niedzielę klub bowiemogłosił, że 44-letni Brede przestał ją pełnić. Jego druga przygoda z Góralami trwała niespełna 16 miesięcy.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Warta Poznań 2:3 (1:2)
0:1 - Smoczyński, 8 min, 1:1 - Kizyma, 47 min, 2:1 - Górski, 59 min, 2:2 - Stanek, 79 min, 2:3 - Rychert, 88 min
PODBESKIDZIE: Forenc - Kolanko (46. Zawada), Majsterek, Biernat, Gach, Dziwniel (89. Bujan) - Szumilas (46. Urynowicz), Kizyma, Takacz (46. Sitek), Martosz - Górski (89. Słomka). Trener Krzysztof BREDE.
WARTA: Przybylak - Zalewski (60. Rychert), Lepczyński, Wojcinowicz, Awdiejew, Stefaniak - Szymanek, Niedzielski (69. Steblecki), Kumoch (69. Dziedzic), Zylla (14. Waluś) - Smoczyński (60. Stanek). Trener Maciej TOKARCZYK.
Sędziował Rafał Szydełko (Rzeszów). Widzów 700. Żółte kartki: Majsterek, Górski, Zawada, Biernat, Kizyma - Wojcinowicz.
