Sport

Górale do podniesienia

Trudne zadanie zmazania plamy po porażce w derbach Bielska-Białej czeka Podbeskidzie, bo jego rywalem będzie rozpędzona Warta Poznań.

Czy trener Krzysztof Brede już wie, co zrobić, żeby jego zespół znów wygrywał? Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

BETCLIC 2. LIGA

Oba zespoły w podobny sposób rozpoczęły sezon, przegrywając dwa pierwsze spotkania, ale dziś są w odmiennym położeniu. Ostatnie tygodnie dla kibiców Górali są prawdziwą huśtawką nastrojów.

Szukanie rytmu

Po wrześniowej przerwie, spowodowanej powołaniem do kadry narodowej Krzysztofa Kolanki, zespół spod Klimczoka ma wyraźny problem ze złapaniem stabilizacji. Ligowo-pucharowy maraton przeplatał lepszymi i gorszymi występami, bo w połowie września najpierw sięgnął po skromne zwycięstwo w Kaliszu, ale potem poległ w delegacji z Olimpią Grudziądz, która w zeszłym sezonie walczyła o ligowy byt, a w tym stała się rewelacją. Później było weekendowe, okazałe zwycięstwo z Unią Skierniewice, i gdy wydawało się, że Podbeskidzie złapało właściwy rytm, przyszła pucharowa, bardzo bolesna porażka z trzecioligowym średniakiem z Wikielca.

Głosy zwątpienia

W minioną niedzielę czarę goryczy przelała przegrana w derbach Bielska-Białej z pogrążonym w kryzysie Rekordem, który nie potrafił wygrać w czterech kolejkach. Po spotkaniu wśród osób decyzyjnych pojawiły się głosy zwątpienia w projekt pod nazwą „Krzysztof Brede”, który wracał do Podbeskidzia z jasnym celem – ponownie wprowadzić klub na zaplecze ekstraklasy. Na półmetku rundy jesiennej, w sytuacji, gdy zespół znajduje się w środku stawki i traci kilka punktów do strefy barażowej, nikt nie zamierza zmieniać szkoleniowca, ale po ponad roku jego pracy trudno uznać, że drużyna zmierza we właściwym kierunku. Dwie ostatnie porażki mają jeden wspólny mianownik – Górale mieli wielkiekłopoty z rozegraniem piłki, gdy rywal atakował wysokim pressingiem. Być może rozwiązaniem problemu w środku pola będzie powrót Marcina Urynowicza, który jest już w pełni zdrowia i w dwóch ostatnich meczach wchodził z ławki, a także rozegrał 90 minut w spotkaniu pucharowym.

W domu najlepiej

Wrócić na właściwe tory będzie jednak Podbeskidziu bardzo trudno, bo do Bielska-Białej przyjeżdża Warta Poznań, która jest na fali. Zieloni mieli bardzo słaby początek sezonu, gdy po dwóch porażkach zanotowali serię czterech remisów, w tym wyjazdowe z Rekordem. Po słabym starcie sezonu w tabeli nie ma już jednak śladu. Warta na początku września powróciła na swój obiekt i w kolejnych czterech spotkaniach zdobyła komplet punktów, wygrywając z Zagłębiem Sosnowiec, rezerwami Śląska Wrocław, Sokołem Kleczew oraz uznawaną za jednego z faworytów, Stalą Stalowa Wola. Świetna seria sprawiła, że drużyna awansowała do czołówki i celuje w kolejne zwycięstwa. Jedynym zgrzytem w ostatnim czasie była pucharowa porażka z Polonią Bytom, ale w lidze zespół pochodzącego z Bielska-Białej trenera Macieja Tokarczyka po raz ostatni przegrał przed dwoma miesiącami. Szansa na piąte zwycięstwo już w sobotę. Początek meczu z Podbeskidziem o 16.00.

(gru)