Gdy opadnie kurz
Rekonstrukcja charakterów zawodników oraz najsilniejszej do tej pory formacji, czyli defensywy, to najważniejsze wyzwanie, jakie czeka trenera „Medalików” przed piątkowym szczytem na Bułgarskiej.
Jeden z liderów drugiej linii, Franio Tudor, świętował 200. występ w gronie „Medalików”. Fot. PressFocus
Sobotnia porażka z katowickim beniaminkiem u siebie nie wywołała większych reperkusji dla Rakowa w kontekście miejsca w tabeli. Tak się bowiem ułożyły wyniki 20. kolejki, że sensacyjnie cała trójka zajmująca podium oraz Legia Warszawa nie zdobyli nawet punktu w starciach z niżej notowanymi przeciwnikami. Takiego przypadku już dawno nie notowała ekstraklasa, ale ta „obsuwa elit” pozwoliła częstochowianom utrzymać miejsce w stawce tuż za liderującym „Kolejorzem” i Jagiellonią. Z drugiej strony trudno przejść nad porażką z GieKSą do porządku dziennego, skoro postawa zespołu - nie tylko ta sportowa, ale i mentalna - była nie do przyjęcia. A nawet, jak stwierdził trener Marek Papszun – do zapomnienia.
Banalne straty
- Straciliśmy kuriozalne bramki. W banalny wręcz sposób rywale trafili nas dwa razy. Stworzyliśmy mało sytuacji. Słaba, zwłaszcza do przerwy, była jakość naszej gry – wyliczał częstochowski szkoleniowiec. Jednocześnie gratulując GieKSie udanego rewanżu za jesienną porażkę na Bukowej. Chwalił gości za przełamanie passy meczów bez porażki jego podopiecznych.
- Nie jest prostą sprawą wygrać z zespołem, który w 12 ligowych meczach z rzędu nie poniósł porażki - trener Papszun przypominał fakt, że po raz ostatni jego podopieczni przegrali w lidze 30 sierpnia. Co ciekawe, też ulegając u siebie drużynie ze Śląska, Piastowi Gliwice. - To duże rozczarowanie. W tak prosty sposób nie przystoi zespołowi walczącemu o tytuł oddawać punktów. Pretensje możemy mieć tylko do siebie, bo charakteryzując taktykę na ten mecz, zwracaliśmy uwagę, by nie dopuścić się łatwych strat. Zwłaszcza w pierwszej połowie. Jeżeli chcemy coś ugrać, to musimy pokazać więcej klasy. Zagrać z większą pasją, ambicją, poświęceniem – analizował trener Papszun.
Wypada się pochylić nad tymi wynurzeniami, ponieważ zespołowi grającemu o najwyższe cele, a także zawodnikom nie grającym za pensje pracowników „Biedronki”, po prostu nie wypada przypominać, że zawsze trzeba grać na sto procent możliwości, walczyć całym sercem o zwycięstwo dla siebie i kibiców. Ot banał - jak się okazuje, nie pod Jasną Górą. Trener Papszun będzie więc musiał szybko popracować nad charakterem, osobowością, wreszcie temperamentem swoich zawodników, podobnie jak nad rekonstrukcją najsilniejszej do tej pory formacji, czyli defensywą, bo już w piątek szczyt z Lechem na Bułgarskiej!
Obronne problemy
- Mamy problem w obronie i od tego musimy zacząć. Od dobrze zbudowanej obrony, zorganizowanej z zawodników przygotowanych do gry w stu procentach - nie ukrywa szkoleniowiec czerwono-niebieskich. - W spotkaniu z GKS-em defensywa kolejny raz była modyfikowana. Zszedł narzekający na drobny uraz Peter Barath, który i tak nie jest stoperem. Stratos Svarnas narzekał po Cracovii na kwestie przeciążeniowe. Trudno o zabezpieczenie tyłów, gdy czekamy na formę Zorana Arsenicia czy Milana Rondicia, a Ariel Mosór po poważnym urazie dochodzi dopiero do dyspozycji. Kiedy wejdzie do rywalizacji pełną parą, trudno powiedzieć.
W przeciwieństwie do obrony, na przednią formację narzekano pod Jasną Górą całą jesień, a dwa tegoroczne występy nie pokazały postępu w tej materii. - Potrzebujemy więcej jakości indywidualnych. Więcej wymagam od Amorima. Oddajemy za mało strzałów, mieliśmy spore problemy w trzeciej tercji. Diaz jest takim zawodnikiem, który potrafi się uwolnić, jest kreatywny. Dostał kilkanaście minut, bo uznałem, że lepiej kiedy wejdzie na zmęczonego przeciwnika. Tak samo Leo (Rocha - przyp. red.), który jest na razie w procesie adaptacji z zespołem, ale myślę, by pomału od początku go wpuszczać, choć różne kwestie stoją za moimi decyzjami. Powoli wracać będzie Mikael Ameyaw, tak samo Eric Otieno. To szybcy zawodnicy, narzekający na urazy mięśniowe. Jak dojdą, wzmocni się rywalizacja, bo na razie, choć może na papierze to dobrze wygląda, mamy ograniczone możliwości manewrów. Nie powiedzieliśmy jednak ostatniego słowa. Z tego kurzu szybko się otrząśniemy - zapewnił trener Marek Papszun.
Zbigniew Cieńciała
Dwusetka „Frania”
W sobotnim spotkaniu z GKS-em Katowice Fran Tudor zanotował 200. występ w czerwono-niebieskich barwach. „Franiu” dołączył do Rakowa 27 grudnia 2019 roku. Zadebiutował 8 lutego 2020 w wyjazdowym spotkaniu przeciwko Lechowi. Na pierwszego gola czekał do 4 lipca, kiedy pokonał bramkarza Zagłębia Lubin. Łącznie strzelił dla Rakowa 12 goli i zanotował 39 asyst. Z „Medalikami” 29-letni Chorwat zdobył mistrzostwo Polski, a także dwa krajowe puchary i dwa Superpuchary.