Sport

Feralne minuty

Gdy się gra z GieKSą, nie można bujać w obłokach, bo skutki są opłakane.

Mateusz Michalski (z prawej) zdobył swojego drugiego gola w sezonie i przyczynił się do wygranej katowiczan. Fot. PAP/Art Service

TAURON HOKEJ LIGA 

Jesper Eliasson, 25-letni szwedzki golkiper, w poprzednim sezonie występował na trzecim poziomie rozgrywkowym w ojczyźnie. Gdy pojawił w Katowicach, to podczas meczów kontrolnych nie był przekonywający. Jednak w miarę upływu czasu spisywał się coraz lepiej i w potyczce z GKS-em Tychy zaliczył czyste konto. Wicemistrzowie kraju pokonali mistrza 3:0 i zaliczyli wręcz „bombowy” początek, bo w 5 min było już 2:0. Przy tak wyrównanych drużynach takie straty trudno odrobić. Tyszanie, nie wiedzieć dlaczego, mieli fatalny wstęp do meczu, a potem grali zbyt indywidualnie, by odwrócić losy tej potyczki.

- Mam nadzieję, że dobra gra i wygrana w Klagenfurcie przełoży się na mecze ligowe – mówił dyrektor sportowy GKS-u Tychy, Jarosław Rzeszutko. Jednak jego słowa nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości. Obrońcy tytułu mistrzowskiego mieli wystarczająco czasu, by dobrze przygotować się do gry w Satelicie, jednak przez pierwsze minuty sprawiali wrażenie nieobecnych na tafli. W 16 sek. gospodarze po szybkiej akcji, podaniu Grzegorza Pasiuta i uderzeniu Patryka Wronki objęli prowadzenie. To było zupełne zaskoczenie. Hokeiści GieKSy szybko zorientowali się, że gości opanowała „pomroczność jasna” i można ich jeszcze bardziej skarcić i Zack Hoffman uderzył z daleka, krążek przejął zupełnie niepilnowany Mateusz Michalski i nie miał problemu z posłaniem go do siatki. Tak katastrofalnych błędów tyszan w defensywie już dano nie widzieliśmy. Potem gra się wyrównała, ale toczyła się pod kontrolą gospodarzy. Oba zespoły grały po razie w przewadze, ale nic z tego nie wyniknęło.

Goście próbowali odrobić straty, ale gospodarze mieli więcej klarownych sytuacji, jednak Tomaš Fučik bronił bez zarzutu strzały Mateusza Bepierszcza, Jeana Dupuy i Stephena Andersona W 31 min Mark Viitanen poszedł do boksu kar, a potem za wysoki kij został ukarany Fučik. Tyszanie przeżywali trudne chwile, ale bronili się dzielnie. Gdy skończyła się druga kara, Anderson podwyższył na 3:0. To niezły kapitał po dwóch tercjach i hokeiści z Katowic znaleźli się w dość komfortowej sytuacji.

Gościom nie można było odmówić ambicji. Atakowali, ale robili to zbyt indywidualnie. Solowe popisy Alana Łyszczarczyka czy Dominika Pasia nie przyniosły efektu, natomiast hokeiści z Katowic umiejętnie zwalniali tempo akcji, by w odpowiednim momencie przyśpieszyć i wówczas pod tyską bramką znów było gorąco. Gdy rozległa się końcowa syrena przy boksie gospodarzy doszło do starcia bokserskiego Dupuy z Viitanenem, ale sędziom udało się ich rozdzielić.

Gospodarze przez ten weekend wzbogacili się o cztery punkty, bo w piątek przegrali z bytomską Polonia 2:3, ale po dogrywce. Szybko wyciągnęli wnioski z tej potyczki i w pierwszych minutach zupełnie zaskoczyli tyszan. Dwie bramki ustawiły to spotkanie.

Włodzimierz Sowiński

◼ GKS Katowice – GKS Tychy 3:0 (2:0, 1:0, 0:0)

1:0 – Wronka – Pasiut – Runesson (0:16), 2:0 – Michalski – Hoffman - McNulty (4:31), 3:0 – Anderson – Wronka (33:38).

Sędziowali: Michał Baca i Bartosz Kaczmarek – Igor Dzięciołowski i Sławomir Szachniewicz. Widzów 1435.

KATOWICE: Eliasson; Hoffman – Maciaś, Verveda – Varttinen, Lundegard – Runesson, Chodor; Fraszko – Pasiut – Wronka, Dupuy (2) – Anderson – Bepierszcz (2), Koivusaari – McNulty – Michalski (2), Jakub Hofman – Dawid – Jonasz Hofman. Trener Jacek PŁACHTA.

TYCHY: Fučik (2); Bryk – Viinikainen, Kakkonen – Kaskinen, Pociecha – Bizacki, Walli; Jeziorski (2) – Komorski – Paś, Viitanen (4) – Monto – Lehtonen, Heljanko – Kuru – Łyszczarczyk, Gościński – Drabik – Knuutinen (2), Kucharski. Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: Katowice – 6 min, Tychy – 10 min.


26 STRZAŁÓW obronił szwedzki golkiper GieKSy, zaś jego vis-a-vis Fučik – 30.

66 SEKUND tyszanie grali w podwójnym osłabieniu (kary Viitanen i Fučik), ale gospodarze przewagi nie wykorzystali!