Sport

Fajnie, że młody strzela

Rozmowa z Tomaszem Pieńką, kapitanem młodzieżówki

Tomasz Pieńko (z prawej) wypracował gola Oskarowi Pietuszewskiemu i w podzięce dostał „przytulasa” Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

Bajeczna była pańska asysta przy golu Oskara Pietuszewskiego. Widział pan kątem oka, że wbiega w „szesnastkę”?

- Oczywiście, widziałem. W ciemno nie posłałbym tej piłki, chociaż... czasem takie zagrania są skuteczne (śmiech). Wydawało mi się, że to będzie dobre podanie w tempo, więc zdecydowałem się na takie zagranie. Fajnie wyszło, że asysta właśnie do niego. Fajnie, że młody strzela bramki.

Od 73. minuty było łatwiej, bo Czarnogóra grała w dziesiątkę i mieliście już „spokojne granie”. Ale do samego końca parliście do przodu, szukaliście kolejnych goli... Macie to – jako drużyna – we krwi?

- Już w przerwie meczu powiedziałem w wywiadzie dla TV, że każda bramka będzie ważna w eliminacjach, więc chcielibyśmy ich strzelić jak najwięcej. Po czerwonej kartce dla rywali chcieliśmy ich jeszcze bardziej przycisnąć. Szkoda, że nie wpadało.

Trzeci mecz, trzecie zwycięstwo, zero straconych goli. Wszystko idzie perfekcyjnie?

- Można tak powiedzieć. Teraz jedziemy na bardzo trudny teren, do Szwecji. Trzeba się na tym meczu skupić, ale nie zapominajmy, że wygraliśmy wcześniej trzy spotkania. Więc pojedziemy pewni siebie i mam nadzieję, że wrócimy do Polski z trzema punktami.

Gracie z polotem i lekkością, utrzymując się długo przy piłce. To właśnie wynik owej pewności siebie?

- Rzeczywiście staramy się długo utrzymywać przy piłce, dobrze z nią wyglądamy. To zasługa naszej pracy na treningach, ale też sztabu, który właśnie takie środki nam zaleca. Czarnogóra - wydaje mi się - była ciut lepszym zespołem, ale ze względu na to, że prezentowaliśmy się tak dobrze, jak w poprzednich grach, mogli nam zagrozić tylko z kontrataku. Był to najbardziej fizyczny zespół spośród dotychczasowych rywali, ale właśnie graniem piłką przewyższaliśmy ich wyraźnie.

Trener mówił przed meczem, że z każdą kolejną grą poprzeczka idzie w górę. Ale mam wrażenie, że wam to nie przeszkadza?

- Tak myślę. Kiedy rywale patrzą nasze wyniki, powiedziałbym, że... mogą się nas bać.

Asysta asystą, natomiast... dawno się pan chyba tak nie nabiegał w kontekście poczynań defensywnych, prawda?

- Moja rola jest taka, żeby w ofensywie być zawodnikiem kreatywnym, ale i pomagać w defensywie, dużo podpowiadać. W końcu jestem kapitanem!

A jakie były pierwsze słowa kapitana po wejściu po meczu do szatni?

- „Gratulacje, panowie” - nic innego nie mogłem powiedzieć!

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski