Europa dominuje nad światem
W najlepszej czwórce globu znalazły się trzy drużyny europejskie i egipski Al-Ahly.
Co prawda Domen Makuc tylko raz zdołał się przebić przebić przez mur, który współtworzył Tomasz Gębala, ale jego Barca i tak powalczy o złoty medal. Fot. PAP/EPA
KLUBOWE MŚ MĘŻCZYZN
W Egipcie dobiegają końca 18. Klubowe Mistrzostwa Świata Mężczyzn. Tegoroczna edycja zdominowana została przez Stary Kontynent. W najlepszej czwórce znalazły się trzy drużyny europejskie i egipski Al-Ahly - z Tomaszem Gębalą, byłym reprezentantem Polski i do niedawna filarem defensywy Industrii Kielce - który jednak niewiele miał do powiedzenia w półfinałowym starciu z Barceloną, rewanżującej się siódemce z kraju Faraonów za niespodziewaną porażkę w meczu o brąz w 2024 roku.
Barca górą
W przeciwieństwie do meczów eliminacyjnych, w których zawodnicy Barcy stosowali taktykę „biegaj i strzelaj”, dając z siebie wszystko od pierwszej do ostatniej minuty, w walce o finał hiszpańska potęga zastosowała skuteczną taktykę w postaci mocnej obrony i spokojnej gry do pewnej piłki w ataku. To na tyle mocno zaskoczyło przeciwników, że długimi fragmentami pierwszej połowy byli bezradni w ofensywie. Najpierw okres bez gola miał miejsce przez 5 minut i 49 sekund, a następnie przez 10 minut i 13 sekund. To pozwoliło Katalończykom wręcz seryjnie trafiać do siatki, dzięki czemu na przerwę schodzili z 6-bramkową przewagą.
Mimo że w drugiej połowie Egipcjanie całym sercem starali się odrobić straty, to padli ofiarą własnych błędów w ataku. Co prawda na 3 minuty przed końcem zmniejszyli stratę do pięciu goli (20:25), ale na doprowadzenie do remisu potrzebowali cudu, lecz ten się nie zdarzył. Tym samym Duma Katalonii po dwuletniej przerwie wróciła do finału KMŚ i będzie to jej 8. mecz o złoto w 11. występie w tej prestiżowej imprezie; 5 z nich zdołała rozstrzygnąć na swoją korzyść, zyskując miano najbardziej utytułowanej w historii KMŚ. W dzisiejszym finale zmierzy się z Veszprem HC i będzie to rewanż za półfinał poprzedniej edycji, w którym po dogrywce triumfowali Węgrzy 39:34.
Drugi z rzędu finał Węgrów
Z kolei Veszprem udział w finale zagwarantowało sobie fantastycznym zwycięstwem nad SC Magdeburg, triumfatorem poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, rewanżując się za ubiegłoroczny finał. W pierwszej połowie trwała zażarta walka, przy czym wicemistrzowie Niemiec, którzy w zeszłym tygodniu, w spotkaniu 3. serii Champions League byli bramkę lepsi od Orlen Wisły Płock, utrzymywali prowadzenie, a mistrzowie Węgier - mimo sporego wysiłku - długo nie byli w stanie odrobić 2-bramkowej straty, z jaką schodzili na przerwę. Sztuka ta udała im się dopiero w 40 minucie, a w 42 po raz pierwszy prowadzili dwoma trafieniami (16:14). Powodem porażki magdeburczyków był fakt, że w ciągu 20 minut drugiej odsłony tylko pięciokrotnie udało mi się przebić przez defensywę rywali (20:16 w 50 min). I chociaż zdołali zmniejszyć stratę do bramki (21:22), to Veszprem utrzymało, a następnie powiększyło przewagę, zapewniając sobie drugi z rzędu udział w finale Klubowych Mistrzostw Świata IHF.
Zbigniew Cieńciała
Półfinały KMŚ
◾ Veszprem HC - SC Magdeburg 23:20 (9:11)
◾ Al-Ahly - SC Magdeburg czwartek, 16.15
◾ FC Barcelona - Veszprem HC czwartek, 19.00
