Energia, głód, ekscytacja
Mariusz Jop uważa, że jego drużyna może być w stanie odrobić 10 punktów i bezpośrednio awansować do ekstraklasy.
Czy po meczu ze Zniczem wiślacy będę w równie dobrych humorach?
Zimą Wisłę opuścił Mateusz Młyński, a poważnej kontuzji doznał Piotr Starzyński. Nie byli to jednak kluczowi gracze, bo jesień kończyli w rezerwach. Wśród nieobecnych na najbliższy mecz i kolejne będzie Patryk Gogół. Rozpoczął przygotowania z drużyną, ale nie zagrał w ani jednym sparingu. – Przykro nam, ale wróciły stare problemy, które miał w tamtym roku. Nie wiadomo kiedy wróci, bo w jego przypadku proces rehabilitacji jest trudny do sprecyzowania. Nie wiemy, jak długo to będzie trwało – żałuje trener Mariusz Jop.
Jaki tu spokój...
Wracający po zerwaniu więzadeł w kolanie inny z graczy środka pola – Bartosz Talar – nie wystąpił w grach kontrolnych, choć opiekun wiślaków miał nadzieję, że to się uda. – Jest jeszcze trochę komplikacji, nie ma w pełni odbudowanego mięśnia. W niektórych treningach był razem z zespołem, ale nie chcieliśmy ryzykować większego urazu. Trzeba zaczekać, nie ma co podejmować zbędnego ryzyka – tłumaczy trener Jop.
Pod Wawel wrócił Serb Marko Poletanović, wykupiony z Vojvodiny Nowy Sad, by zastąpić rehabilitującego się Marca Carbo. – Marko ma podobny profil: dobry w defensywie, ale ma też spokój w rozegraniu i przyspieszenia gry szuka raczej podaniem niż prowadzeniem piłki. Pasuje do schematu, który jest nam potrzebny w grze – uważa szkoleniowiec Wisły. Poletanović może także pomóc drużynie przy stałych fragmentach jako zawodnik wykonujący. Zimowe okienko transferowe przy Reymonta było bardzo spokojne. Jak ocenia je szkoleniowiec? – Mówiłem pod koniec rundy, że zespół, który miałem do dyspozycji, jest w stanie wygrać z każdym. Cieszę się, że nikt nie odszedł, kontuzja Carbo wpłynęła na pozyskanie Poletanovicia. On zna polską ligę klub, kibiców, polską mentalność. To nie jest przypadek, że chcieliśmy go mieć. Wiemy, że aklimatyzacja będzie przebiegała bardzo szybko, jest brany pod uwagę przy wyborze jedenastki na mecz ze Zniczem.
W szczytowej formie?
Wisła przystąpi do rundy wiosennej z 7. miejsca. Od bezpośredniego awansu dzieli ją obecnie 10 punktów. Jop podkreśla, że dla niego najważniejszy jest najbliższy mecz i teraz nie myśli o tym, by drużyna była w optymalnej formie na baraże, choć taki może być scenariusz. – 10 punktów to sporo, ale to nie jest coś co jest niemożliwe do wykonania. Moim zadaniem jest maksymalnie przygotować drużynę do każdego spotkania – mówi. Po wygranym 3:1 sparingu z Hutnikiem Kraków nie krył, że zespół nie był jeszcze w optymalnej dyspozycji, brakowało świeżości. Czy ze Zniczem piłkarze będą już w szczytowej formie? – Zaadaptowali się do warunków w Polsce. Po trudnym, wymagającym obozie w Turcji, w pierwszym tygodniu wpływ miały też inne czynniki: wyjazdy na treningi, inna murawa, pogoda, dlatego z Hutnikiem nie było pełnej świeżości. Ten tydzień był już mikrocyklem startowym. Widzę w zespole energię, głód i ekscytację – zdradza Jop.
Twierdza – tak, ale rywale punktują
Stadion przy ulicy Reymonta można nazwać twierdzą, bo jesienią wygrał tu tylko jeden zespół, ale z 10 spotkań tylko cztery zakończyły się triumfem krakowian. Jak to zmienić? – Każdy mecz toczy się według innego scenariusza, są inne sytuacje. Jestem jednak zwolennikiem tego, by bez względu na to czy gramy u siebie czy na wyjeździe, to grać to co trenujemy, nie szukać przypadkowych rozwiązań. Jednak czasami potrzebny jest impuls w postaci dobrego stałego fragmentu, akcji kombinacyjnej czy błysku, który przechyli szalę na naszą korzyść, gdy rywal gra w obronie niskiej – podkreśla trener krakowian.
Michał Knura