Sport

Emocje do końca

Wieczysta zremisowała z Wisłą w zaległym meczu 5. kolejki. Biała Gwiazda była wyjątkowo nieskuteczna.

Wieczysta rzadziej atakowała, ale była blisko zwycięstwa. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus

Był to dopiero drugi w historii, a pierwszy od 1947 roku mecz o stawkę pomiędzy tymi zespołami. Wisła utrzymała cztery punkty przewagi nad Wieczystą w tabeli Betclic 1. Ligi.

Wieczysta w korku, Kwiecień w... Londynie

Mecz rozpoczął się 15 minut później, niż planowano (nie o godzinie19, a o 19.15), bo piłkarze Wieczystej, którzy byli gospodarzem spotkania rozgrywanego na stadionie Wisły, zbyt... późno dotarli na obiekt. Autokar z podopiecznymi Przemysława Cecherza utknął w krakowskich korkach, wczoraj spotęgowanych dużą liczbą kibiców zmierzających w stronę Reymonta 20. Problemów z dotarciem nie miał za to Wojciech Kwiecień – biznesmen, dzięki któremu Wieczysta w kilka lat przeszła drogę z ligi okręgowej na zaplecze ekstraklasy i nie zamierza na tym poprzestać. „Gazeta Krakowska” poinformowała, że wyjechał do Anglii, by na żywo oglądać zmagania Chelsea Londyn w Lidze Mistrzów i w hicie Premier League z Liverpoolem. W ten sposób Kwietniowi, któremu oprócz Wieczystej i Chelsea bardzo bliska jest także Biała Gwiazda, udało się uniknąć pytań, komu kibicuje. Gdyby pojawił się na stadionie, kamery skupiałyby się na jego reakcjach po golach obu drużyn. A tak miał spokój i mógł prywatnie śledzić przebieg rywalizacji.

Niewykorzystana przewaga

Defensywą Wieczystej przez 70 minut dyrygował Michał Pazdan, którego występ stał pod znakiem zapytania po urazie, którego doznał w poprzednim spotkaniu z Ruchem Chorzów. Były reprezentant Polski nie dał rady dokończyć rywalizacji z powodu problemów zdrowotnych, więc oddał opaskę i opuścił murawę. Gdy był w stanie grać, wraz z kolegami mieli co robić, bo wiślacy atakowali z dużym zacięciem i od pierwszych minut pachniało golem. Nieco pomogły im race odpalone przez kibiców Wisły, bo po krótkiej przerwie potrafili oddalić zagrożenie i pokazać się w ofensywie.

Bardzo blisko zdobycia gola był Julius Ertlthaler, po którego uderzeniu piłka otarła się o przeciwnika i przewróciła reklamę ustawioną obok bramki. Sam na sam z Antonim Mikułką wychodził Angel Rodado, po lobie obił słupek, a następnie skutecznie dobił, jednak radość Hiszpana i jego kolegów zgasili sędziowie, oznajmiając, że został złapany na spalonym. Szansę miał także Frederico Duarte. Maciej Kuziemka zszedł ze skrzydła do środka i zagrał do niego, mijając defensywę gospodarzy. Portugalczyka zatrzymał jednak Mikułko i Wisła zyskała tylko rzut rożny.

Dwie główki, dwa gole

Niewykorzystane szanse zemściły się na Białej Gwieździe. Choć miała przewagę, przytrafiały się jej błędy. W drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy po dośrodkowaniu z rogu Stefan Feiertag głową umieścił piłkę w siatce Wisły. Napastnika krył... o 16 centymetrów niższy Kacper Duda. To kolejny z błędów formalnych gości. Wicelider wykorzystywał momenty, kiedy mógł ukraść kilka sekund. Czas grał na jego korzyść, a Wiśle uciekał dużo szybciej. W pierwszym kwadransie po przerwie Mikułko świetnie interweniował po woleju Rodado, a przy strzale Erthalera (także z pola karnego) uratowała go poprzeczka. Szans Białej Gwiazdy było co niemiara. W niesamowitej dyspozycji był jednak bramkarz Wieczystej, a w niektórych momentach wiślakom brakowało zimnej krwi. Udało im się jednak doprowadzić do wyrównania niemal w ostatniej chwili, bo w siódmej minucie doliczonego czasu. Dośrodkował rezerwowy Filip Baniowski, lot piłki przedłużył Kacper Duda, a trafił Wiktor Biedrzycki. Wiśle udało się zachować status niepokonanej u siebie, bo tak trzeba traktować to wydarzenie. 

Michał Knura

OCENA MECZU ⭐

◼ Wieczysta Kraków – Wisła Kraków 1:1 (1:0)

1:0 – Feiertag, 45+2 min (głową), 1:1 – Biedrzycki, 90+7 min (głową) 

WIECZYSTA: Mikułko – Dankowski, Mikołajowski, Pazdan (72. Szymonowicz), Pestka – Villar, Gajos (63. Góralski), Puszić (72. Łysiak), Piazon, Semedo (63. Donkor) – Feiertag (75. Lopes). Trener Przemysław CECHERZ.

WISŁA: Letkiewicz – Giger (81. Sukiennicki), Biedrzycki, Grujcic, Lelieveld – Carbo (65. Omić), Duda – Kuziemka (81. Krzyżanowski), Ertlthaler (89. Baniowski), Duarte (46. Igbekeme) – Rodado. Trener Mariusz JOP.

Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 31813. Żółta kartka: Carbo.