Ekwadorczyk królem Willungi
Jhonatan Narvaez wygrał sobotni, najtrudniejszy etap wyścigu Santos Tour Down Under, co dało mu zwycięstwo w całej imprezie.
Jhonatan Narvaez nie dał szans rywalom. Fot. facebook UAE Team Emirates
KOLARSTWO
Willunga Hill to wzniesienie znajdujące się na południu Australii niedaleko Adelajdy. Niepozorne, bo mierzące ledwie 371 m n.p.m., ale jakże ważne dla Santos Tour Down Under – wyścigu, który rozpoczyna rywalizację w World Tourze, czyli cyklu najważniejszych kolarskich imprez świata. To właśnie tu rozstrzygały się w poprzednich latach losy zwycięstwa, podobnie było i tym razem.
W sobotę na początku podjazdu pod Willungę (3,3 km o średnim nachyleniu 7,4 proc.), który kończył etap, kręciła niewielka, wyselekcjonowana grupa zawodników. Jako pierwszy z niej ruszył do przodu... lider wyścigu, Javier Romo (Movistar). Hiszpan najwidoczniej uznał, że najlepszą obroną jest atak, a jego ruch zaskoczył rywali. Dopiero po dłuższej chwili zaczęli go gonić, a konkretnie zrobił to Luke Plapp (Jayco AlUla). Tempo Australijczyka utrzymali tylko Brytyjczyk Oscar Onley (Picnic Post NL) i Ekwadorczyk Jhonatan Narvaez (UAE Team Emirates – XRG). Ta trójka nieco ponad pół kilometra przed metą dogoniła Romo, a wkrótce potem zaatakował Narvaez. Jak się okazało – skutecznie. Drugi do tej pory w klasyfikacji generalnej Ekwadorczyk wygrał, co dało mu koszulkę lidera. Za nim na szczyt dotarł Onley, który rok temu był tam pierwszy, a trzecie miejsce zajął przebijający się z dalszych pozycji Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe). Kilka sekund za Nowozelandczykiem przyjechali Plapp i Romo.
– Każdego dnia czułem się dobrze – relacjonował Narvaez, który zaznaczał swoją obecność w peletonie, atakując nawet podczas sprinterskich odcinków. – Przetrwałem wspinaczkę, a w końcówce wykończyłem pracę drużyny – dodał. Dla tego niespełna 28-letniego mistrza Ekwadoru, który wygrał dwa etapy na Giro d'Italia i kilka mniejszych wyścigów, to największy sukces w karierze. – To niezwykle mocny kolarz, który jednak potrzebuje impulsu, żeby uwierzyć w siebie. Teraz będzie całkowicie pewien swojego potencjału – zaznaczył Fabio Baldato, dyrektor sportowy UAE Team Emirates-XRG.
W Australii sezon rozpoczęło dwóch Polaków. Z dobrej strony pokazał się Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), który był aktywny i atakował, jak choćby na sobotnim odcinku. Z kolei Filip Maciejuk (Red Bull-BORA-hansgrohe) pracował na rzecz Sama Welsforda, najlepszego sprintera w swojej drużynie i w całym wyścigu. Australijczyk wygrał dwa pierwsze etapy oraz szósty, który w niedzielę zakończył całą imprezę.
5. etap (McLaren Vale - Willunga Hill, 145,7 km): 1. Jhonatan Narvaez (Ekwador/UAE Team Emirates-XRG) 3.17:02, 2. Oscar Onley (W. Brytania/Picnic PostNL), 3. Finn Fisher-Black (Nowa Zelandia/Red Bull-BORA-hansgrohe) - obaj ten sam czas , 4. Luke Plapp (Australia/Jayco AlUla), 5. Javier Romo (Hiszpania/Movistar) - obaj strata 3 sek., 6. Michael Woods (Kanada/Israel-Premier Tech) 6... 76. Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) 7:40, 127. Filip Maciejuk (Red Bull-BORA-hansgrohe) 12:28.
6. etap, Adelajda - Adelajda (90 km): 1. Sam Welsford (Australia/Red Bull Bora-hansgrohe) 1.53:14, 2. Bryan Coquard (Francja/Cofidis), 3. Phil Bauhaus (Niemcy/Bahrain-Victorious), 4. Rui Oliveira (Portugalia/UAE Team Emirates XRG), 5. Danny van Poppel (Holandia/Red Bull Bora-hansgrohe), 6. Henri Uhlig (Niemcy/Alpecin-Deceuninck)... 90. Maciejuk, 99. Kwiatkowski - wszyscy ten sam czas.
Klasyfikacja generalna: 1. Narvaez 19.19:16, 2. Romo strata 9 sek., 3. Fisher-Black 12, 4. Onley 15, 5. Bastien Tronchon (Francja/Decathlon AG2R La Mondiale) 24, 6. Plapp 24... 52. Kwiatkowski 8:21, 118. Maciejuk 28:59.
(gak)