Dziesięć groszy od „Zielka”
Rozmowa z Piotrem Czachowskim, byłym reprezentantem Polski i piłkarzem Serie A, dziś komentatorem telewizyjnych spotkań włoskiej ekstraklasy
Kawał dobrej piłki pokazał Inter – i Piotr Zieliński w jego szeregach – w ligowym meczu z Napoli. We wtorek poprzeczka dla Mediolańczyków zawieszona będzie dużo wyżej. Fot. LaPresse/SIPA USA/PressFocus
Ależ remontadę zanotował Inter w weekend: od 0:2 do 3:2 z Napoli. Mocny jest?
- W drugiej połowie w niezwykły sposób Mediolańczycy zaczarowali Napoli, to prawda. I są mocni, choć oczywiście mają mankamenty w obronie - to jest chyba najsłabsza ich linia. Zwłaszcza w niej trzeba będzie mnóstwo pracy włożyć w tym sezonie, żeby mógł się Inter zbliżyć do realizacji swych marzeń. A myślę, że będzie celował w poważny wynik w Lidze Mistrzów, bo przecież w ostatnich latach docierał dwukrotnie do finału.
Takich chętnych jest w Europie wielu!
- Dlatego będzie Mediolańczykom trudno. Ale Cristian Chivu ma nosa do swojej drużyny. Doskonale czuje, kto kiedy może wejść, by można było wycisnąć maksa z zespołu.
Mecz z Realem będzie próbką jak mistrz Włoch wypada na tle wielkich?
- Real ma swoje asy. Może nie wszystkie akurat teraz błyszczą - Mbappe w spotkaniu z Betisem nie strzelił karnego - ale cała ofensywa jest szalenie niebezpieczna. Na dodatek Jose Mourinho zna doskonale piłkę włoską i wie, jak zapobiec ewentualnej stracie punktów.
A propos: Chivu to były podopieczny Mourinho, prawda?
- Oczywiście. Właśnie w Interze razem wygrywali Ligę Mistrzów. Uczeń spotyka się z nauczycielem!
W dobrym dla siebie momencie, bo okoliczności wygranej z Napoli muszą budować.
- Druga połowa była kosmiczna w wykonaniu Interu, ale też uczciwie na to zapracował. Najbardziej chyba strzelec dwóch bramek, Lautaro Martinez. Ale i Piotrek Zieliński dołożył swoje pięć - a może bym powiedział, że nawet i dziesięć - groszy. Świetna „asysta drugiego stopnia” przy ważnej, bo kontaktowej bramce. Ale nie tym najbardziej zaimponował, a faktem, że miał sto procent podań celnych. To jest nieprawdopodobne, ale się wydarzyło. Więc był radosny, uszczęśliwiony, udzielał wywiadów. Jest w bardzo dobrej formie i z pewnością będzie walczył o obronę tytułu, co – przypomnę – w tej dekadzie jeszcze się nikomu w Serie A nie udało. Ba, ze względu na przestoje w grze, jakie się Interowi zdarzały w ubiegłym sezonie, myślano niemal do ostatniej chwili okienka transferowego o jakimś pomocniku. Ale te 45 minut po przerwie w meczu z Napoli – choćby Hakan Calhanoglu siedzący na ławie i zmieniający grającego na „dziesiątce” Zielińskiego – pokazało, że wszystko jest poustawiane jak należy; i jeszcze są rezerwy.
Zobaczymy we wtorek, czy tak rzeczywiście jest.
- Zapowiada się widowisko, piłka będzie otwarta. Real na papierze ma więcej atutów. Ale po tym, co widziałem w weekend - i jak jest przygotowany do tego sezonu Inter - myślę, że włoski zespół może napsuć trochę „królewskiej” krwi.
Wróćmy jeszcze do „Zielka”, bo to najciekawsze dla polskiego kibica. Jan Urban powinien zacierać ręce?
- Wszystko jest na dobrej drodze, żebyśmy zobaczyli takiego rozgrywającego, który dowodzi statkiem „Reprezentacja Polski” i prowadzi go do odpowiedniego portu. Rzecz w tym, że nie wszystko zależy od Zielińskiego. Mamy inne problemy w kadrze: obrona, brak „dziewiątki”, bo – jak słyszę – Robert Lewandowski jednak nie przyjedzie; do tego niegrający Jakub Kamiński, niegrający Nicola Zalewski... Zieliński jak zwykle będzie rozdzielał karty, będzie dużo kreował, będzie posyłać ostatnie podanie. Byle miał do kogo.
Ładna laurka!
- Zasłużona. Wracając do meczu z Realem, dla niego to jest coś ekstra. Za młodych lat był kibicem „Królewskich”, więc teraz możliwość występu na Santiago Bernabéu przeciwko wielkiemu Realowi - choć czy ja wiem, czy on taki wielki, jak przegrał z Betisem? - to dodatkowa motywacja. Piotrek nie pęknie, bo zna wartość swoją i jakość drużyny. A poza tym Inter niewiele może stracić, za to mnóstwo zdobyć.
Kylian Mbappe czy Lautaro Martinez? Który z nich - patrząc na aktualną formę - może być ważniejszy we wtorek?
- Naturalna szybkość Mbappe powoduje, że jest zawodnikiem dużo groźniejszym: wystarczy mu zagrać piłkę na wolne pole i jesteś pewien, że za chwilkę możesz mieć sytuację „jeden na jeden” z bramkarzem. Martínez jest troszeczkę innym piłkarzem, ale obaj pewnie będą mieli duży wpływ na to, co będzie się działo na boisku. Bo pewne jest, że i jedni, i drudzy będą chcieli grać do przodu, zdobywać bramki.
A Denzel Dumfries po transferze z Interu do Realu będzie mieć dodatkową motywację?
- Jakoś tak się składa, że zawodnik świeżo po zmianie barw strzela bramki swym byłym kolegom. Zresztą już pokazał w Realu, jak szybkim jest zawodnikiem, jak potrafi się włączyć do akcji ofensywnej, jak świetnie dogrywa piłki. Czasem robi „cuda wianki” na prawej stronie. Ale myślę, że Mediolańczycy będą na to przygotowani i uczuleni przez Chivu na niego.
No to jaki wynik padnie?
- Inter będzie walczył, ale postawiłbym na wygraną Realu jedną bramką.
Dariusz Leśnikowski
