Dylemat personalny
Bez Marcina Biernata i Mateusza Kizymy będzie sobie musiało radzić Podbeskidzie w zaległym meczu z Zagłębiem. Jego sztab szkoleniowy ma o czym myśleć.
Daniel Dziwniel wystąpi dziś w nieco innej niż zwykle roli. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
W niedzielnym spotkaniu ze Świtem Szczecin Górale dominowali, ale wygraną zapewnili sobie dopiero w ostatniej akcji. - Cieszymy się z trzech punktów, bramka z 93 minuty to efekt naszej konsekwencji i dużej dominacji. Szkoda że nie strzeliliśmy gola wcześniej, bo mecz byłby bardziej otwarty. Chciałbym, żeby gra do końca była czymś, co będzie nas charakteryzowało - mówił debiutujący w roli trenera Tomasz Pawliczak. - Kontynuujemy pracę trenera Krzysztofa Brede, z kosmetycznymi zmianami. Pracowaliśmy nad budowaniem akcji, pressingiem i uważam, że było to widoczne - dodał pytany o to, nad czym skupiał się w trakcie treningów.
Autorem gola na wagę trzech punktów był Marcin Biernat, którzy wykorzystał rzut karny podyktowany na... drugim środkowym obrońcy Janie Majsterku. - Takie zwycięstwa najlepiej smakują, najbardziej budują zespół i napędzają do dalszej, ciężkiej pracy - mówił Biernat. - Uważam, że mieliśmy kontrolę nad meczem. Dominowaliśmy, utrzymywaliśmy się przy piłce, brakowało ostatniego podania, a jak ono już było dobre, to finalizacji. Ktoś się poślizgnął, przeciwnicy ofiarnie blokowali, źle ułożyła się piłka. Wygraliśmy zasłużenie, ale rywal postawił trudne warunki. Świt to dobry zespół z mocną kadrą. Nastąpiła zmiana trenera, poszedł nowy i potrzebny bodziec. Tabela jest płaska, wiemy ile zmieniają trzy punkty. Zaczynamy maraton i to nas napędza – dodawał doświadczony stoper, który dziś z Zagłębiem nie zagra. W meczu ze Świtem, podobnie jak pomocnik Mateusz Kizyma, zobaczył bowiem czwartą żółtą kartkę.
Zestawienie defensywy będzie sporym problemem dla trenera Pawliczaka, bo - jak pisaliśmy na łamach „Sportu” - operację kontuzjowanego stawu skokowego przeszedł Richard Nagy i do treningów wróci dopiero w lutym. W odwodzie pozostaje Kornel Osyra, ale 33-latek w tym sezonie gra jedynie w piątoligowych rezerwach i jest daleki od optymalnej dyspozycji. W tej sytuacji partnerem Majsterka na środku obrony niemal na pewno będzie dziś nominalny lewy obrońca, Daniel Dziwiniel.
(gru)
