Sport

Dużo czy mało?

KOMENTARZ „SPORTU” - Kacper Janoszka

Przed meczem z Nową Zelandią przypuszczałem, że niewielu kibiców pojawi się na Stadionie Śląskim. W końcu część sektorów została wyłączona ze sprzedaży biletów, spotkanie nie było szczególnie rozreklamowane, a ranga przeciwnika i rywalizacji (mecz towarzyski) nie była ogromna. Ponadto należało się spodziewać, że selekcjoner Jan Urban nie wystawi w pierwszym składzie najważniejszych piłkarzy. Pogoda i dzień tygodnia też nie dopisywały. Wszystko wskazywało na to, że na trybunach nie będzie tłumów. I rzeczywiście, górne, puste sektory wyglądały smutno, ale ogólnie – biorąc pod uwagę wszystkie wspomniane okoliczności – kibiców nie było bardzo mało. Tak to przynajmniej wyglądało z perspektywy trybuny wschodniej. Było ich na tyle dużo, że na równą godzinę przed meczem tworzyły się kolejki do bramek wejściowych.

Trybuny można było pokazać więc z dwóch perspektyw. Ci nieprzyjaźnie nastawieni do rozgrywania meczów reprezentacji na Śląskim mogli robić zdjęcia pustych krzesełek z miejsc, gdzie biletów nie sprzedawano. Z kolei ci bardziej przyjaźnie nastawieni do Kotła Czarownic przedstawiliby wypełnione po brzegi krzesełka  na wszystkich zachodnich, dolnych sektorach. Prawda o tym, czy PZPN jest zadowolony ze sprzedaży wejściówek, zapewne leży gdzieś po środku. Z jednej strony na nic nieznaczącym meczu o pietruszkę pojawiło się aż 30 tysięcy widzów. Z drugiej strony było to tylko 30 tysięcy widzów, bo Śląski mógłby pomieścić przecież ponad 20 tysięcy więcej ludzi. Czy jednak w jakimkolwiek innym regionie Polski zebrałoby się więcej chętnych do oglądania spotkania z Nową Zelandią w zimny, październikowy wieczór, w środku tygodnia? To już jest oczywiście nie do sprawdzenia. Jeśli jednak przyjmiemy, że w każdym mieście pojawiłaby się podobna liczba widzów, to jest kilka stadionów w Polsce niemal idealnie skrojonych pod przyjęcie około 30-tysięcznej widowni – na przykład obiekty Górnika Zabrze, Legii Warszawa czy Wisły Kraków. Gdyby tam zorganizowano to spotkanie, pustych krzesełek po prostu by nie było.

Kacper Janoszka

Zjawiskowy Stadion Śląski nocą. Fot. Kacper Janoszka