Sport

Duet

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

W historii polskiej piłki reprezentacyjnej wiele było duetów, które czarowały klasą, potencjałem i zrozumieniem – także dlatego, że grały ze sobą również w zespole ligowym. Symbolem stała się choćby współpraca Włodzimierza Lubańskiego z Zygfrydem Szołtysikiem. Dwaj zjawiskowi piłkarze Górnika rozumieli się tak doskonale, że przeszło to do legendy - pierwszy zdobył mnóstwo bramek z podań drugiego. Dało się to na tyle zauważyć, że satyryk Jacek Fedorowicz zaprosił ich do udziału w telewizyjnym teleturnieju „Małżeństwo doskonałe” Jerzego Gruzy, który bił rekordy popularności w latach 60. Fedorowicz sprawdzał tam na ile zaproszone duety znają wzajemne upodobania. Lubański z Szołtysikiem tamten teleturniej wygrali! Obaj wiele zdziałali nie tylko dla Górnika (wspólnie zdobyli siedem tytułów mistrza Polski w latach 1963-72) ale i dla reprezentacji (mistrzostwo olimpijskie w Monachium). Choć obecnie piłka reprezentacyjna nie święci takich triumfów, być może jesteśmy jednak świadkami narodzin pary, która być może nie osiągnie wspólnie tyle do duet L-S, ale może i tak przejdzie do dziejów polskiego futbolu jako ewenement? Nie było bowiem dotąd Polaków grających razem na tak wysokim poziomie nie tyle w reprezentacji, ale właśnie w klubie, a niecodzienność sytuacji polega na tym, że to klub zagraniczny.

Stoperzy Jan Bednarek i Jakub Kiwior mają już swoje lata (odpowiednio 29 i 25), za granicą grają od dłuższego czasu, ale dopiero teraz, gdy się spotkali klubie portugalskim, mogą stworzyć - a właściwie już tworzą – duet wręcz żelazny. Pierwszy nad Duero pojawił się Bednarek. Polski stoper rozegrał już osiem meczów w barwach FC Porto i aż siedmiokrotnie pomógł drużynie zachować czyste konto. Potem dołączył Kiwior i też wpasował się wręcz idealnie. Obaj w barwach "Smoków" zaliczyli właśnie czwarty z rzędu mecz na zero z tyłu. Porto w niezwykłym widowisku rozbiło ekipę Arouca aż 4:0 – niezwykłym, bo niemal przez całą drugą połowę musiało grać osłabione w dziesiątkę, a i tak strzelało kolejne bramki. To obciążenie dla duetu naszych stoperów nie okazało się żadnym problemem, w efekcie ich zespół prowadzi w tabeli, a tamtejsze media doceniają ich występ. Kolejny sprawdzian dla duetu polskich stoperów Porto już zaraz – 2 października mecz z Crveną zvezdą w Lidze Europy.

Chciałoby się podobnych statystyk w reprezentacji Polski. Kiedyś drużyna narodowa była często tworzona z duetów (z Lubańskim i Szołtysikiem na czele), tercetów, czy nawet kwartetów klubowych, a klubowe zgranie było dodatkowym handicapem. Dziś z oczywistych względów to niemożliwe. W kadrze nasi stoperzy zdążyli już jednak – jako gracze Porto - powstrzymać w trudnej konfrontacji holenderską nawałnicę w Rotterdamie; było to podczas debiutu Jana Urbana. Mają w jego zespole z oczywistych względów pewne miejsce. Za chwilę będą zapewne szlifować się w test-meczu przeciw Nowej Zelandii na Stadionie Śląskim, potem starcie z Litwą...  Może tyły z wydatnym udziałem duetu B-K staną się niczym granitowe skały Ziemi Kłodzkiej (serdecznie polecam, fantastyczne). Tak to już jest, że nawet nie wiemy, kiedy na naszych oczach mogą tworzyć się duety, po latach uznane za legendarne. Czy tak mogłoby się stać w przypadku Bednarka i Kiwiora? Jeśli tak - oznaczałoby, że czekają nas sukcesy.