Sport

Drugi „skalp” JKH

Drużyna z Jastrzębia Zdroju pojedzie do Torunia z dobrą zaliczką.

Martin Kasperlik (z prawej, obok Pauls Svars) tym razem gola nie strzelił, ale miał dwie asysty. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

W porównaniu do niedzielnego meczu trener „Stalowych Pierników”, Juha Nurminen, nie mógł skorzystać z napastnika Andrija Denyskina, który dostał karę meczu i w poniedziałek zajął miejsce na trybunach. W zespole gości brakowało też środkowego napastnika Mikaela Johanssona. Trener Robert Kalaber tym razem ustawił Teemu Pulkkinena na prawym skrzydle pierwszego ataku, zaś w 4. formacji w miejsce Michała Zająca na prawym skrzydle zagrał Jakub Ślusarczyk.

Podobnie jak w niedzielę podopieczni trenera Roberta Kalabera bezwzględnie wykorzystywali grę w liczebnej przewadze. Otworzyli wynik, gdy na ławkę kar powędrował Mateusz Zieliński. Obrońca Energi po 20 sekundach powrócił na lód, bo tyle czasu gospodarze potrzebowali, by ją zdyskontować. Koronkową akcję Emila Bagina i Martina Kasperlika zakończył strzałem de facto do pustej bramki Roman Rac. Drugi gol dla JKH padł w momencie, gdy do końca kary Rusłana Baszyrowa pozostało... 10 sekund! I tym razem w tej akcji maczali palce Kasperlik i Rac, zaś skutecznym strzałem pod poprzeczkę popisał się kapitan jastrzębian, Maciej Urbanowicz.

Kiedy w II tercji Emil Bagin wykorzystał rzut karny dający prowadzenie jego drużynie 3:0, gospodarze chyba poczuli się już zwycięzcami tego spotkania. Zupełnie inne zdanie na ten temat mieli hokeiści z Torunia, którzy jeszcze w tej samej tercji doprowadzili do wyrównania. Na szczęście dla gospodarzy tuż przed syreną na przerwę Bagin sprytnym strzałem umieścił krążek w krótkim rogu, kompletnie zaskakując Antona Svenssona. Ostatni gol w tej emocjonującej i dramatycznej potyczce poszedł na konto Hannu Kuru. Fin zagrał od tylnej bandy sam do siebie, a następnie wrzucił krążek w pole bramkowe rywali. „Guma” odbiła się od łyżwy Thyni Johanssona i wpadła do bramki, zaś gol poszedł na konto asystenta kapitana JKH. Wysiłek kolegów mógł zniweczyć bezmyślnym faulem Szymon Kiełbicki (atak na głowę i udział w bójce, skutkujący karą meczu), ale podopieczni Roberta Kalabera zdołali utrzymać korzystny wynik grając przez 5 minut w osłabieniu.

Bogdan Nather

◼  JKH GKS Jastrzębie - KH Energa Toruń 5:3 (2:0, 2:3, 1:0)

Stan rywalizacji 2-0

1:0 - Rac - Kasperlik - Bagin (14:11, w przewadze), 2:0 - Urbanowicz - Rac - Kasperlik (16:37, w przewadze), 3:0 - Bagin (28:17, karny), 3:1 - Zieliński - Maćkowski (29:15), 3:2 - Paakkola - Henriksson - Baszyrow (35:48, w przewadze), 3:3 - Arrak - Fjodorows - Zieliński (36:41), 4:3 - Bagin - Rac (39:47), 5:3 - Kuru (45:04).

Sędziowali Michał Baca i Krzysztof Kozłowski oraz Dariusz Pobożniak i Eryk Sztwiertnia. Widzów 880.

JKH: Heikkinen; Makela - Ronkainen, Bagin - Żurek, Załamaj - Górny, Blomberg - Kunst; Pulkkinen (2) - Kuru - Kaleinikowas, Petrasz (2) - Rac - Kasperlik (2), Kamiński - Kiełbicki (2+5+5+20) - Urbanowicz, Ślusarczyk - Ł. Nalewajka (2) - R. Nalewajka. Trener Robert KALABER.

ENERGA: Svensson; Jaworski - T. Johansson, Lawlor (2) – Henriksson (5+20), Zieliński (2) - Svars, Gimiński; Maćkowski - Syty - Baszyrow (4), Paakkola - Embrich - Arrak, Kogut - Prokurat - M. Kalinowski, Worona, Fjodorows (2). Trener Juha NURMINEN.
Kary: JKH - 40 min, Energa - 35 min.

Trzeci mecz w czwartek, 27 lutego w Toruniu. Początek o 18.30.