Sport

Drugi finał, druga porażka

Czy po klęsce z PSG w Interze dokona się rewolucja kadrowa?

Puchar Ligi Mistrzów po raz drugi przeszedł Simone Inzaghiemu koło nosa. Fot. IPA/SIPA/ Press Focus

Kazimierz Mochliński z Monachium

Gdy Piotr Zieliński i Nicola Zalewski wychodzili z szatni stadionu w Monachium i szli stronę autokaru Interu, patrzyli wokół siebie na otaczające tłumy. Gdy usłyszeli głosy Polaków, „Zielu” przeprosił i powiedział, że nie jest w stanie z nikim rozmawiać. Wydaje się, że to zupełnie zrozumiałe, biorąc pod uwagę przebieg przegranego wynikiem 0:5 finału Ligi Mistrzów z PSG. A miał być to najwspanialszy moment kariery obu reprezentantów Polski... Gra w finale Champions League wiąże się największym zaszczytem, a wygrana w tych rozgrywkach jest czymś, o czym każdy piłkarz marzy od dziecka. Przegrana z paryżanami nie mogła jednak pozostawić żadnych miłych wspomnień w głowach obu Polaków.

Piłkarska blizna

Zalewski przynajmniej zagrał w finale. Wszedł z ławki i uczestniczył w meczu. W jednej akcji oddał strzał, który został zablokowany. W protokole meczowym zapisał się przez to, że otrzymał żółtą kartkę za faul na Fabianie Ruizie. Przez większość czasu był jednak w cieniu, zresztą jak cała drużyna Interu, która zmuszona była do biegania za niezwykle pewnymi siebie piłkarzami PSG. Z kolei Zieliński przesiedział cały mecz na ławce. Jasne jest, że gra w finale to coś, co można wspominać do końca życia. To nieporównywalnie lepsze niż oglądanie spotkania z perspektywy ławki. W tym jednak przypadku Simone Inzaghi, chcąc nie chcąc, ulżył Zielińskiemu. W końcu po takim meczu niezwykle trudno jest się pozbierać... Każdy z piłkarzy Interu, który grał w sobotę przeciwko PSG, pozostanie z bliznami w psychice. Blizną Zielińskiego pozostanie „tylko” brak udziału w spotkaniu, w finale Ligi Mistrzów, na który czekał całą karierę.

Dlaczego nie zagrał?

Nie dostaliśmy jasnej, jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego Zieliński nie zagrał od pierwszej minuty. Nie było także wiadomo, dlaczego nawet nie wszedł z ławki. Polak dołączył do Interu latem 2024 roku, przenosząc się z Neapolu. Decyzja oczywiście nie była łatwa, ale była rozsądna z perspektywy piłkarza, który miał zrobić krok do przodu w karierze. Miał przy okazji być wzmocnieniem mediolańczyków. W trakcie sezonu bywał pierwszym wyborem trenera, ale zakończył rozgrywki tylko na ławce. Simone Inzaghi ma w kadrze zawodników, którym ufa. Korzysta z ich usług, kiedy tylko może. Zieliński natomiast stał się najprawdopodobniej zakładnikiem faktu, że bardzo dużo dawał zespołowi w końcówkach spotkań, gdy wchodził z ławki. Dlaczego więc nie wszedł na murawę w Monachium?

Kilka tygodni temu doznał kontuzji łydki. To mógł być powód, przez który trener postanowił oszczędzić polskiego pomocnika. Nie grał regularnie w ostatnich tygodniach w Serie A. Jednak zarówno szkoleniowiec, jak i ojciec Zielińskiego potwierdzili, że piłkarz nie borykał się z żadnymi problemami fizycznymi. Trenował z zespołem na pełnych obciążeniach. Nie widać było po nim żadnych oznak urazu. Był gotowy, ale… czy byłby w stanie uratować Inter?

Odmładzamy!

Po finale Ligi Mistrzów okazuje się, że jego pozycja w Interze jest niepewna. Zresztą podobnie jak Nicoli Zalewskiego oraz Simone Inzaghiego. Włoski szkoleniowiec jeszcze przed meczem z PSG był łączony z saudyjskim Al-Hilal. Miał otrzymać stamtąd fantastyczną ofertę finansową, a plotki te pojawiły się we włoskiej prasie. Inzaghi otrzymywał nawet pytania o to, czy pogłoski o jego możliwych przenosinach na Bliski Wschód są prawdziwe. Nie skorzystał jednak z okazji do tego, żeby zaprzeczyć tym doniesieniom. Pewne jest więc jedynie to, że Inter chce trenera zatrzymać u siebie, jednak nie wiadomo, jaką on sam podejmie decyzję.

Niezależnie od niej klub z Mediolanu błyskawicznie zareagował na porażkę w finale i ogłosił, że ma zamiar odmłodzić kadrę. W teorii Zieliński powinien czuć się bezpieczny, bo nie jest najstarszy w drużynue, choć przecież skończył już 31 lat. Inter był najstarszym zespołem minionej edycji Ligi Mistrzów! Średni wiek podstawowej jedenastki to 30 lat i 19 dni. W przypadku PSG średnia ta wynosiła 24 lata i 262 dni. W finale w barwach Interu zaprezentowali się trzej zawodnicy powyżej 36. roku życia! Nigdy przedtem w historii Ligi Mistrzów nie doszło do takiej sytuacji. Problem polega jednak na tym, że doświadczeni Yann Sommer, Francesco Acerbi i Henrikh Mkhitaryan nie ponoszą pełni odpowiedzialności za porażkę. Co więcej, trudno będzie się ich pozbyć z klubu, bo ich kontrakty nie kończą się wraz z 30 czerwca 2025 roku, a są dłuższe. Ponadto Acerbi dopiero po trzydziestce zaczął grać na naprawdę wysokim poziomie.

Najgorszy?

Nicola Zalewski był jednym z młodszych piłkarzy w mediolańskiej ekipie, który zagrał w finale. Ma 23 lata, ale jest tylko wypożyczony z Romy. W teorii istnieje możliwość wykupu go ze stołecznego klubu, ale czy Inter będzie tym zainteresowany? Zalewski w oczach kibiców pozostanie tym piłkarzem, który brał udział w słabym finale zakończonym klęską. Po jego wejściu na boisko PSG strzeliło aż trzy bramki. Włoscy dziennikarze krytycznie go ocenili, uważając za jednego z najsłabszych na boisku.

Simone Inzaghi miał aspiracje, żeby zdobyć w tym sezonie trzy trofea. Wszystko na nic – zajął drugie miejsce w Serie A, przegrał w półfinale Pucharu Włoch i poległ na ostatniej prostej w Champions League. Włoski trener uważa, że ta ostatnia porażka jest znacznie bardziej bolesna niż przegrany finał LM dwa lata temu, gdy lepszy okazał się Manchester City. Wówczas Inter spisał się po prostu lepiej.

Stambuł (2023 rok) i Monachium (2025) – dwa miejsca, w których odbyły się finały Ligi Mistrzów z udziałem Interu dowodzonego przez Simone Inzaghiego. W obu przypadkach ogromną rolę odegrał trener. A choć Interowi zabrakło zwycięstw, jest to sukces. Do finału Champions League nie dociera byle jaka ekipa i byle jaki trener. Jasne, ból po porażce jest ogromny, kibice czują złość, ale nie można meczu z PSG traktować tylko i wyłącznie jako tragedię. Inter był jedną z dwóch najlepszych drużyn w Europie w minionym sezonie!


Czy Inter zdecyduje się na wykupienie Nicoli Zalewskiego? Fot. IPA/SIPAPress/Focus