Doszli do ściany
Magdeburg, ogrywając Industrię, przeskoczył ją w tabeli. Kto wie, czy Niemcy nie zatrzasnęli wicemistrzom Polski drzwi do fazy pucharowej na polskiej ziemi.
Bez elementarnej skuteczności w Lidze Mistrzów się nie wygrywa. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus
LIGA MISTRZÓW
Ten mecz jest dla nas jak finał - tak zapowiadał środowe spotkanie w kieleckiej Hali Legionów trener Industrii Tałant Dujszebajew, mając na myśli fakt, że rezultat tego spotkania może zadecydować o losach awansu jednego z rywali do 1/8 finału, wszak oba zespoły dzielił tylko punkt.
Trener Bennet Wiegert w Kielcach musiał sobie radzić bez kilka kluczowych graczy. Zabrakło m.in. dwóch najlepszych strzelców zespołu w obecnej edycji Ligi Mistrzów, Manuela Zehndera i Omara Ingi Magnusona. Jak się jednak okazało, to kielczanie mieli problem. Do przerwy rzucili dobrze spisującemu się Nicoli Porterowi tylko 10 bramek, a przy tym ich postawa była bardzo rozczarowująca. Atak się nie układał, marnowali stuprocentowe okazje, obrona nie pomagała bramkarzom, a indywidualne szarże były wodą na młyn dobrze dysponowanej ekipy z Magdeburga, która miała idealnie rozczytanych wicemistrzów Polski.
Przed drugą połową sytuacja polskiego zespołu była już bardzo niepokojąca, by nie rzec beznadziejna. Zaczęliśmy grę od bramki Igora Karacicia, ale niestety Cezary Surgiel nie wykorzystał rzutu karnego i goście odskoczyli na 8 bramek. Zmorą kielczan nadal były marnowane okazje i rzuty karne (w sumie 4 w meczu!). Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy nie udało się odrobić strat z pierwszych 30 minut. W 52 minucie o czas poprosił trener Dujszebajew, ponieważ pojawił się promyczek nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone. Po czterech straconych bramkach z rzędu o przerwę poprosił szkoleniowiec Magdeburga, a po wznowieniu gry czerwoną kartkę zobaczył Tomasz Gębala. Ostatecznie szaleńcza pogoń pozwoliła tylko na zniwelowanie strat, tym bardziej że Daniel Dujszebajew też nie pokonał Portnera z rzutu karnego, a Dylan Nahi wyleciał z boiska za uderzenie rywala łokciem. - W pierwszej połowie mieliśmy problem. Skuteczność zawiodła, niewykorzystane rzuty karne, dużo rzeczy jest do poprawy. Nie ma wymówek. Sami doszliśmy do ściany, teraz punktów musimy szukać w Barcelonie - skomentował na gorąco Daniel Dujszebajew.
Zbigniew Cieńciała
◼ Industria Kielce - SC Magdeburg 25:29 (10:16)
KIELCE: Wałach, Cordalija, Ferlin - Wiaderny, Kounkoud 2, A. Dujszebajew 3, Maqueda, Karcić 2, D. Dujszebajew 6, Surgiel 3/3, Gębala (CZK, 54 min - atak na twarz), Karalek 6, Rogulski, Monar 1, Nahi 2 (CZK, 60 min - uderzenie rywala). Kary: 10 min. Trener Tałant DUJSZEBAJEW.
MAGDEBURG: Hernandez, Portner - Persson, Musche 7/7, Claar 7, Zechel 2, Kristjansson 3, Pettersson 1, Serradilla, Hornke, Weber 1, Mertens 3, Jensen 5, Daamgard. Kary: 8 min. Trener Bennet WIEGERT.
Sędziowali: Peter Horvath i Balzas Marton (Węgry). Widzów 4200.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:2 (5), 2:5 (8), 4:5 (10), 5:8 (13), 7:12 (20), 8:14 (25), 10:16 (30), 11:16 (31), 12:20 (36), 17:23 (44), 22:26 (53), 24:27 (57), 25:29 (60).
Aalborg - FC Barcelona 36:35 (23:18), Kolstad IL - HBC Nantes 29:28 (18:11), Pick Szeged - RK Zagrzeb 26:27 (13:15).
1. Barcelona |
11 |
17 |
359:325 |
2. Aalborg |
11 |
15 |
341:330 |
3. Nantes |
11 |
13 |
337:321 |
4. Szeged |
11 |
12 |
339:330 |
5. Magdeburg |
11 |
9 |
314:303 |
6. Kielce |
11 |
8 |
306:327 |
7. Kolstad |
11 |
8 |
317:346 |
8. Zagrzeb |
11 |
6 |
292:323 |
12. kolejka - 19-20 lutego: Barcelona - Kielce, Magdeburg - Aalborg, Nantes - Szeged, Zagrzeb - Kolstad.
(mha)