Dokonać niemożliwego
Empoli będzie chciało wyeliminować Juventus z Pucharu Włoch.
Czy drużyna Szymona Żurkowskiego sprawi niespodziankę? Fot. Lisa Guglielmi/IPA Sport/ipa-agency.net/SIPA USA / PressFocus
WŁOCHY
Juventus jest zdecydowanym faworytem ćwierćfinału. Podopieczni Thiago Motty podążają od wygranej do wygranej w lidze i mają teraz cztery zwycięstwa z rzędu. Nie zawsze w dobrym stylu, ale liczą się przecież punkty. Empoli natomiast jest po drugiej stronie rzeki. Drużyna prowadzona przez Roberto D'Aversę ma 11 spotkań bez... zwycięstwa w lidze! W tym czasie tylko dwa razy udało jej się zremisować, z Venezią i Bolonią. Drużyna, w której występuje Szymon Żurkowski, plasuje się na 18. miejscu w Serie A. W Pucharze Włoch idzie jej o wiele lepiej. Zagra w ćwierćfinale dzięki pokonaniu Torino, a potem Fiorentiny po rzutach karnych. Teraz Empoli będzie chciało sprawić kolejną niespodziankę, ale jego szanse stoją bardzo nisko, tym bardziej że w trzech ostatnich spotkaniach ten zespół nie strzelił gola. W ostatniej kolejce został rozbity przez Atalantę, która targana jest konfliktami na linii piłkarze-trener. To wiele mówi o poziomie drużyny D'Aversy. Wydaje się że Żurkowski może dostać szansę w wyjściowym składzie. Od wyleczenia kontuzji wchodzi głównie na końcówki, ale mecz w pucharze może być dla niego bardzo dobrą okazją do wywalczenia pierwszego składu na dłużej.
Bilans bezpośrednich spotkań obu zespołów przemawia na korzyść „Bianconerich”, którzy w ostatnich czterech meczach dwa razy wygrali i tyle samo razy zremisowali. Ponad trzy tygodnie temu pokonali najbliższych rywali 4:1. Zaczęło się sensacyjnie od prowadzenia Empoli 1:0, ale po tym wszystko się posypało i prym wiodła drużyna trenera Motty.
Juventus od początku sezonu zmaga się z kontuzjami i w ostatnich tygodniach pech nie opuścił tego zespołu. Zaczęło się od Renato Veiga. Portugalczyk dołączył w lutym do „Starej Damy” i rozegrał cztery pełne spotkania, ale w piątym musiał zejść już po 12 minutach. Przerwa obrońcy ma trwać od dwóch do trzech tygodni. Ostatni mecz „Juve” w Serie A przeciwko Cagliari zakończył się zwycięstwem, ale i kolejnymi problemami. Szansę dostał Andrea Cambiaso, który już borykał się z kontuzjami, a teraz musiał opuścić boisko po 70 minutach. Douglas Luiz także stracił wiele spotkań przez urazy, a gdy wrócił na boisko, po 20 minutach musiał z niego zejść. Wciąż nie wiadomo, jak długo trener Motta nie będzie mógł z nich korzystać.
We wtorek w ćwierćfinale Inter zmierzył się z Lazio (spotkanie zakończyło się po zamknięciu numeru). W tym meczu nie mógł wystąpić Nicola Zalewski, bo doznał urazu łydki. Dla jest to fatalna wiadomość, ponieważ wiele wskazywało, że 23-latek znajdzie się w wyjściowym składzie i byłby to dla niego debiut od pierwszej minuty w barwach „Nerazzurrich”. Optymistyczne jest to, że uraz nie jest groźny. Polak ma pauzować okokło dwa tygodnie, więc spokojnie zdąży wykurować się na marcowe spotkania reprezentacji Polski.
Miłosz Cebo