Sport

Dobrze wyglądają fizycznie

Piłkarze mistrza Polski są optymistami przed czwartkową batalią z TSC Baćka Topola w Lidze Konferencji.

Darko Czurlinov (przy piłce) z niecierpliwością czeka na czwartkowy pojedynek w Lidze Konferencji. Fot. Michał Kość / Press Focus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Po ostatniej kolejce obrońca mistrzowskiego tytułu zrównał krok z liderem, Lechem Poznań. To efekt porażki „Kolejorza” na własnym boisku z Rakowem Częstochowa oraz wygranej „Jagi” z Motorem Lublin. – Spotkanie miało swój scenariusz, ale uważam, że jego początek był dla nas trudny – przyznał szkoleniowiec drużyny z Białegostoku, Adrian Siemieniec. – Motor wtedy przejął kontrolę i był groźny, a kluczowe było to, że nie straciliśmy gola, bo gdyby do tego doszło, scenariusz zapewne byłby trochę inny. A tak to my strzeliliśmy pierwsi bramkę i od tego momentu mieliśmy kontrolę. Oczywiście czerwona kartka dla Motoru ułatwiła nam zadanie, ale jestem bardzo zadowolony z drugiej połowy, kiedy nie ściągnęliśmy nogi z gazu, tylko dalej podkręcaliśmy tempo i narzucaliśmy intensywność. Kontrolowaliśmy mecz do samego końca.

Odpowiedzialna decyzja

Czy Jagiellonia wygrała niedzielną potyczkę, bo była bardziej wyrachowana? – Nie wiem, czy się z tym zgodzę, bo nie wiem, czy nie brzmi to trochę arogancko – stwierdził szkoleniowiec Jagiellonii. – Wygraliśmy mecz, dobrze nim zarządzając, mając przewagę piłkarza na boisku. Wtedy mieliśmy kontrolę, ale do tego momentu jej nie było. Uważam, że Motor to dobra i mądrze prowadzona drużyna. Spodziewałem się trudnego spotkania i do pewnego momentu ono naprawdę takie było, a my też pokazaliśmy dużo jakości, dzięki której zasłużenie wygraliśmy. Dlaczego w kadrze na to spotkanie zabrakło Tarasa Romanczuka? On wrócił do zdrowia przy okazji meczu w Mielcu i tam wszystko było w porządku. Po tym spotkaniu był trening, na którym przytrafiło się niefortunne starcie, przy którym ucierpiał. To sprawiło, że w meczu z Baćką Toplą Taras nie był w pełni do naszej dyspozycji. Podjąłem decyzję, biorąc odpowiedzialność za jego zdrowie i patrząc na to, co czeka nas jeszcze w tej rundzie. Dałem mu czas, żeby wyzdrowiał i wrócił do pełnej dyspozycji. Chodzi o to, żeby wyciszyć ten uraz, żeby nie trenował z bólem i nie pogarszał swojego stanu.

Gotowi na wszystko

Drugiego gola w spotkaniu z Motorem strzelił Darko Czurlinov. – To był ważny gol w istotnym momencie – podkreślił 24-letni Macedończyk. – Zasłużyliśmy na to zwycięstwo, bo graliśmy dobrze i otrzymaliśmy za to nagrodę. Po meczu pucharowym mieliśmy dosyć dużo czasu na regenerację, więcej niż 48 godzin. To wystarczająco. Jesteśmy przyzwyczajeni do takiej częstotliwości rozgrywania meczów. Wiemy, co nas czeka i robimy wszystko, żeby jak najlepiej się przygotować.

Zadowolenia nie ukrywał obrońca Michal Saczek. – To był trudny mecz, przeciwnicy byli dobrze przygotowani – stwierdził 28-letni Czech. – Motor utrzymywał się przy piłce, dobrze zmieniał strony. Przed przerwą mieliśmy problemy, ale później graliśmy w przewadze, co ułatwiło nam przejęcie kontroli nad spotkaniem. Moim zdaniem kluczowy dla losów tego starcia był drugi gol. Tego chcieliśmy, drugiej i trzeciej bramki, żeby zamknąć ten mecz. Oczywiście czerwona kartka zawsze jest „gamechangerem”. Jeżeli chodzi o sytuację w tabeli, to naturalnie czujemy się z nią bardzo dobrze. Jesteśmy w dobrej formie, więc musimy iść dalej. Przed nami wiele spotkań i musimy być gotowi na wszystko.

Koledze wtóruje stoper, Mateusz Skrzypczak. – W górze tabeli robi się ciasno, ale jest za wcześnie, żeby na to patrzeć – powiedział wychowanek Lecha Poznań. – Idźmy mecz po meczu. Rok temu doprowadziło to nas do sukcesu, teraz musimy patrzeć podobnie. Skupmy się na czwartku, bo jest zadanie do wykonania. Co do podróży z Serbii, to trzeba było się dostosować, skupić, żeby jak najlepiej ją zaplanować i dobrze się zregenerować. Mamy doświadczenie, wiemy, jak to robić, więc byliśmy dobrze przygotowani. Widać gołym okiem, że dobrze wyglądamy fizycznie. W czwartek musimy zagrać dobry mecz, na naszych warunkach. Wierzę, że da to nam zwycięstwo i awans do kolejnej rundy Ligi Konferencji .

Bogdan Nather