Dobry impuls
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Redakcję „Sportu” stać na nieszablonowe pomysły, którymi – jako jej członek – jestem zachwycony! Otóż wprowadziliśmy się do hotelu „Monopol” i zrobiliśmy tam… studio telewizyjne. A skoro mieliśmy reprezentantów na wyciągnięcie ręki – grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Bo nasz „Sport” nie tylko warto czytać, ale i w aplikacji – oglądać. Michał Zichlarz zrobił fajny wywiad z Kamilem Grosickim, dla którego zbliżające się spotkanie z Mołdawią będzie ostatnim w reprezentacyjnej karierze. „Grosik” sympatycznie i z klasą godził się z rzeczywistością. Ja miałem okazję porozmawiać z Michałem Probierzem i sprawiłem, że podczas rozmowy selekcjoner się uśmiechnął: przypomniałem anegdotę z końca lat 70., kiedy jeden z piłkarzy żalił się, że nie łapał się do reprezentacji, bo ówczesny selekcjoner w krótkich przekazach telewizyjnych widział, że gra z numerem bodaj 14, a więc jest rezerwowym. A skoro jest rezerwowym, to jest w słabej formie… Dziś sztab selekcjonerski doskonale wie, co się dzieje zarówno pod nosem, jak i 2632 km od Katowic. Tam bowiem gra jeden z czterech powołanych bramkarzy – Mateusz Kochalski, na co dzień zawodnik azerskiego Karabachu Agdam. Sztab Probierza w obecnych czasach nie musi się przecież opierać na zaśnieżonych filmikach ledwo widocznych w czarno-białym telewizorze marki „Ametyst”... Wie dziś wszystko od razu, wie też, czy warto kogoś powołać, czy może jednak nie. Selekcjoner mówił zajmująco, przyznał, że dla niego najważniejszy jest eliminacyjny mecz z Finlandią, ale przetarcie z Mołdawią na Stadionie Śląskim jako łagol, synek z Łagiewnik, traktuje śmiertelnie poważnie.
Rozmowy z jego piłkarzami też były zajmujące. Jakub Kamiński, skrzydłowy Wolfsburga, grzeje motory i już nie może się doczekać meczów reprezentacji. W marcu miał uraz, ale sezon zakończył z 25 meczami na poziomie Bundesligi, więc nie może narzekać. Nie wiadomo jednak, czy w Niemczech zostanie, różne opcje wchodzą w grę, ale tym na razie wychowanek Szombierek, klubu, z którym cały czas utrzymuje serdeczny kontakt, nie zaprząta tym sobie głowy. Czas na reprezentację!
Bramkarz Bartosz Mrozek z Lecha Poznań przeżywa wyjątkowy okres w życiu. Wyobraźcie sobie tę kumulację: synek z Górnego Śląska przed chwilą zdobył mistrzostwo Polski, został uznany za najlepszego bramkarza ekstraklasy i powołany do reprezentacji Polski, a do tego w zeszłym miesiącu się… ożenił. Ciekawe, że w tej ostatniej historii pojawia się wątek… futbolowy. Ba, jest kluczowy! Bartek zaimponował w związku z tym niezwykłym zbiegiem okoliczności cechą, która wydaje się – nie tylko na bramce, ale i w ogóle w życiu – wyjątkowo pożądana: spokój. Bramkarz nie denerwuje się sprawami, na które nie ma wpływu.
Porozmawiałem też z… księdzem dr. hab. Jerzym Kostorzem, rzecznikiem etyki Polskiego Związku Piłki Nożnej. To profesor Uniwersytetu Opolskiego, kapelan ludzi sportu w województwie opolskim, jednocześnie autor i redaktor kilkunastu publikacji z zakresu wykorzystywania sportu w wychowaniu i ewangelizacji, a także twórca projektów łączących sport i edukację. Spotkanie z księdzem to pretekst do ciekawych dyskusji o życiu, roli wiary u piłkarzy i… o przyszłości. Czasy takie, że moim zdaniem kwestią chwili jest, kiedy w reprezentacji Polski będzie grał muzułmanin. Interesowało mnie w tej sprawie zdanie księdza profesora. Wykazał głęboką ekumeniczną wrażliwość...
