Sport

Dobre dobrego początki?

Gol Marcina Wasielewskiego sprawia, że GieKSa idealnie wchodzi w 2025 rok.

Marcin Wasielewski (z lewej), strzelił gola, a Arkadiusz Jędrych - zabezpieczał tyły. Alvis Jaunzems ze Stali nie był w stanie nic zrobić. Fot. PAP/Michał Meissner

Drużyna GKS-u Katowice powróciła na stadion przy ulicy Bukowej po dokładnie dwóch miesiącach. Ostatniego dnia listopada na tym obiekcie odbył się mecz z Lechią Gdańsk, który ekipa Rafała Góraka wygrała 2:0. Plan katowiczan był taki, żeby w podobnym stylu rozpocząć zmagania w stolicy województwa śląskiego w 2025 roku. W końcu przeciwnikiem GieKSy w piątek była Stal Mielec, która przed rozpoczęciem kolejki znajdowała się na 13. pozycji z zaledwie punktem przewagi nad strefą spadkową. Pozytywne nastawienie kibice gospodarzy mogli także oprzeć, pamiętając starcie z mielczanami w rundzie jesiennej. W drugiej kolejce bieżącego sezonu GKS wygrał na wyjeździe ze Stalą 1:0 po meczu, który... nie był szczególnie ciekawy.

To łączyło go zresztą z pierwszą połową piątkowego widowiska. W jej trakcie na murawie działo się niewiele, choć początek meczu wskazywał na to, że GieKSa będzie chciała szybko zdobyć gola. Piłkarze trenera Rafała Góraka tworzyli wprawdzie zagrożenie, ale niewiele z niego wynikało. Próbowali atakować po stałych fragmentach, dośrodkowując, wyprowadzając kontry, ale żadna z prób nie zmusiła Jakuba Mądrzyka do większego wysiłku. Stal była czujna w defensywie i starała się co jakiś czas próbować sił w ataku. Jej akcje także nie wzbudziły strachu w duszach fanów zgromadzonych przy Bukowej.

Więcej zaczęło się dziać w drugiej połowie. W 54 minucie kibiców z krzesełek poderwali Sebastian Bergier i Borja Galan. Hiszpan przebojowym dryblingiem zmylił defensywę na lewej stronie. Tym samym znalazł miejsce na dośrodkowanie. Posłał piłkę w pole karne, a tam Bergier uderzył głową. Była to do tej pory najlepsza próba katowiczan, ale skończyło się na słupku. Był to natomiast sygnał dla gospodarzy, że jeśli nadal będą próbować, trafią do siatki. Musieli jednak mieć się na baczności: chwilę później piłka otarła się o słupek bramki Dawida Kudły, gdy z okolic 16 metra uderzał debiutant Pyry Hannola.

W końcu bramka padła, gdy w 62 minucie świetne prostopadłe podanie posłał Bartosz Nowak. Futbolówka trafiła pod nogi Marcina Wasielewskiego. Pobiegł on tak, że nikt go nie mógł dogonić, minął linię obrony i w sytuacji sam na sam zachował się jak rasowy snajper. Spokojnym uderzeniem wyprowadził GieKSę na prowadzenie.

Utrata gola spowodowała, że Stal straciła kontrolę nad grą w obronie. Coraz częściej katowiczanie znajdowali w jej ustawieniu luki. Nic dziwnego, że tworzyli kolejne ciekawe akcje, które kończyły się groźnymi strzałami. Bliski gola, zaraz po bramce Wasielewskiego, był Oskar Repka, który strzałem z dystansu trafił w poprzeczkę. Pomocnik powinien też trafić do siatki w 80 minucie, ale nie był wystarczająco skuteczny, mimo że znalazł się w sytuacji sam na sam po podaniu Wasielewskiego.

Ostatecznie wynik nie uległ zmianie; GieKSa wygrała 1:0. Bez wątpienia najlepszym zawodnikiem na boisku był Wasielewski, który nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale sprawiał wrażenie, że był wszędzie na boisku tam, gdzie był potrzebny. Wahadłowy biegał po całej długości i szerokości boiska. Co ważniejsze, robił to z głową i więc dołożył najważniejszą cegłę do premierowego zwycięstwa w 2025 roku.

W drugiej połowie na murawie pojawili się dwaj zawodnicy sprowadzeni latem Konrad Gruszkowski oraz Filip Szymczak.

Kacper Janoszka

GŁOS TRENERÓW

Janusz NIEDŹWIEDŹ: - Nie tak sobie wyobrażaliśmy pierwszy mecz wiosną. Przyjechaliśmy do Katowic z zamiarem wywiezienia stąd punktów. Pierwsze pół godziny w naszym wykonaniu było najbardziej rozczarowujące. To nie byliśmy my! Nie byliśmy Stalą, którą uwielbiam oglądać. Po 30 minutach opanowaliśmy jednak grę, tworzyliśmy sytuacje, po których mogliśmy strzelić gole i to powinno się stać… W drugiej połowie zaczęliśmy dominować. Graliśmy dobry futbol, ale w najmniej oczekiwanym momencie popełniliśmy duży błąd, tracąc jedyną bramkę w tym spotkaniu.

Rafał GÓRAK: - Na obozie w Turcji mieszkałem na ósmym piętrze i mogłem oglądać treningi Lecha Poznań z lotu ptaka. Obserwowałem więc Filipa Szymczaka i nie miałem wątpliwości, że jest gotowy na to, żeby w piątek wystąpić (śmiech). Wiem też, że ten transfer zmotywuje także Sebastiana Bergiera i spowoduje, że będzie się rozwijał. Sam jestem zainteresowany tym, jak będzie wyglądała rywalizacja w ataku.


OCENA MECZU ⭐

◼ GKS Katowice – Stal Mielec 1:0 (0:0)

1:0 – Wasielewski, 62 min (asysta Nowak)

GKS: Kudła 5 – Czerwiński 5 (83. Komor niesklas.), Jędrych 6, Kuusk 7 – Wasielewski 8, Repka 6, Kowalczyk 5 (90+1. Milewski niesklas.), Galan 6 (90+1. Marzec niesklas.) – Błąd 5 (83. Gruszkowski niesklas.), Bergier 5 (76. Szymczak niesklas.), Nowak 6. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Strączek, Jaroszek, Baranowicz, Bród.

STAL: Mądrzyk 5 – Esselink 3, Matras 3, Senger 4 – Jaunzems 4, Wlazło 5, Hannola 4 (83. Knap niesklas.), Getinger 5 (89. Wołkowicz niesklas.) – Dadok 4 (72. Domański niesklas.), Szkurin 3 (72. Wolsztyński niesklas.), Krykun 4 (83. Assayag niesklas.). Trener Janusz NIEDŹWIEDŹ. Rezerwowi: Jałocha, Tkacz, Bukowski, Gerbowski.

Sędziował Sebastian Krasny (Kraków) – 4. Asystenci: Sebastian Mucha (Kraków) i Marcin Ciepły (Kraków). Czas gry 95 min (46+49). Widzów 7067. Żółte kartki: Kuusk (74. gra na czas), Komor (90. faul) – Dadok (30. faul)

Piłkarz meczu – Marcin WASIELEWSKI


MÓWIĄ LICZBY
GKS STAL
40 posiadanie piłki 60
6 strzały celne 1
16 strzały niecelne 16
6 rzuty rożne 6
13 faule 12
2 spalone 1
2 żółte kartki 1


CZY WIESZ, ŻE…

◾ Adrian Błąd na zwycięstwo ze Stalą Mielec musiał czekać aż do momentu, gdy GKS awansował do ekstraklasy. Skrzydłowy, który z katowickim klubem jest związany najdłużej spośród wszystkich zawodników, grał czterokrotnie ze Stalą na poziomie 1. ligi. Wtedy razem z GieKSą zaliczył cztery porażki. W momencie gdy ekipa Rafała Góraka awansowała na najwyższy szczebel rozgrywkowy, Błąd wygrał w Mielcu na początku bieżącego sezonu i w miniony piątek.

◾ Spośród wszystkich aktualnych ekstraklasowych szkoleniowców, z jakimi do tej pory – będąc na ławce trenerskiej – mierzył się Janusz Niedźwiedź, najczęściej grał przeciwko Rafałowi Górakowi i jego zespołom. Po raz pierwszy panowie stanęli naprzeciw siebie w 2017 roku, gdy aktualny opiekun GieKSy pracował w Elanie Toruń, a Janusz Niedźwiedź - w Jarocie Jarocin. Mecz odbył się w 3. lidze. Później, gdy trener Górak osiadł w Katowicach, spotykali się w 2. lidze oraz w 1. lidze, gdy trener Niedźwiedź prowadził Stal Rzeszów, Górnik Polkowice oraz Widzew Łódź. Szkoleniowcy na poziomie ekstraklasy po raz pierwszy zmierzyli się w piątkowy wieczór,był to ich ósmy pojedynek.


986 DNI
czekał na powrót do ekstraklasy Konrad Gruszkowski. Przed wczorajszym debiutem w GKS-ie Katowice swój ostatni mecz w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej zaliczył 21 maja 2022 roku. Był wówczas piłkarzem spadającej do 1. ligi Wisły Kraków. „Biała Gwiazda” na pożegnanie z ekstraklasą przegrała 0:1 z Wartą Poznań, a Gruszkowski wszedł w tamtym meczu na murawę na 12 minut.

993 DNI 
minęły, odkąd Filip Szymczak zagrał swój ostatni mecz w GKS-ie Katowice, podczas swojego pierwszego pobytu w górnośląskim klubie. Napastnik 14 maja 2022 roku ubrał na siebie koszulkę GieKSy w starciu z Koroną Kielce na szczeblu pierwszoligowym. W wygranym 2:1 spotkania zaliczył asystę, ale też zobaczył czwartą żółtą kartkę w sezonie, przez co nie mógł zagrać w ostatnim spotkaniu sezonu przeciwko ŁKS-owi Łódź. W piątek pojawił się na murawie w koszulce GieKSy na kilkanaście minut.