Do Kielc „na kacu”
Biała Gwiazda nie wygrała na wyjeździe ani w lidze, ani w Pucharze Polski, a kolejne spotkanie też będzie z gatunku wymagających.
Na razie Wiśle należą się brawa przede wszystkim za grę u siebie... Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Zawodnicy beniaminka nie popisali się w meczu z Odrą w Opolu i są już za burtą pucharowych zmagań. Kompromitacją nie była minimalna porażka po godzinnej grze w osłabieniu, ale sposób, w jaki Krakowianie stracili gole. Przed nimi kolejne spotkanie na obcym stadionie, gdzie ich wyniki są bardzo przeciętne.
Odzyskać energię
Na ekstraklasę do bramki wróci Marcel Łubik, więc w tyłach powinno być dużo spokojniej. Trener Wisły życzył sobie, by złość po spotkaniu w Opolu zawodnicy przekuli na pracę i właściwą reakcję w Kielcach. - Takie mecze się niestety zdarzają. Byliśmy rozczarowani, natomiast za chwilę mamy kolejne spotkanie i musieliśmy wyczyścić głowy z negatywnych emocji. Po remisie w Szczecinie i zwycięstwie z Wieczystą w zespole było dużo dobrej energii. Po takim meczu jak w Pucharze Polski na pewno to trochę spadnie - mówi Mariusz Jop.
Wyjazdy piętą Achillesa
Wisła kiepsko punktuje w gościach. Z trzech ligowych meczów wycisnęła jeden remis, a z pucharu nic. Kielce będą kolejnym trudnym terenem - sportowym, bo ekipa Jacka Zielińskiego ma jakość i ambicje. Mocno też iskrzy między kibicami obu drużyn - kilkanaście lat temu kibol Wisły zamordował w Kielcach studenta kibicującego rywalom - dlatego atmosfera na trybunach będzie napięta, a negatywne nastawianie do gości mocno słyszalne przez całe spotkanie. - Myślę, że nie można porównywać meczów wyjazdowych w ekstraklasie i tego, co się zdarzyło z Odrą. Puchar Polski to odrębne rozgrywki i rządzą się swoimi prawami. Różnice między ligami się zacierają - uważa Jop.
Trema zeszła
Jakub Krzyżanowski jest jednym z wielu piłkarzy, dla którego jest to debiutancki sezon w ekstraklasie. Choć Biała Gwiazda jest inną drużyną na swoim stadionie, a inną na terenie rywali, to 10 zdobytych punktów jest przyjmowane przy Reymonta bardzo pozytywnie. - To solidny początek sezonu w naszym wykonaniu. Wiadomo że po meczach z Piastem czy Górnikiem mieliśmy niedosyt, ale mimo wszystko uważam, że z meczu na mecz robimy progres - przede wszystkim z piłką. Czujemy się już swobodniej i wydaje mi się, że pierwsza trema z nas zeszła. W ostatnich meczach nieco pewniej czuję się z piłką przy nodze. Wiadomo że początki bywają ciężkie, a różnica między ekstraklasą a I ligą jest wyraźna. Musieliśmy się trochę przestawić, ale ze spotkania na spotkania prezentujemy się coraz lepiej - podkreśla lewy obrońca.
Beniaminek z przymrużeniem oka
Jacek Zieliński rywalizował z Wisłą m.in. w derbach Krakowa, gdy trenował Cracovię. W jego zespole problemy zdrowotne nadal mają Dawid Błanik i Simon Gustafson. - Wisła to firma, beniaminek z przymrużeniem oka. Spodziewamy się przeciwnika, który postawi trudne warunki, ale jesteśmy na to przygotowani. Można się spodziewać ciekawego spotkania, bo obydwie drużyny będą chciały grać w piłkę. Wierzę w swój zespół i wierzę, że po meczu będziemy się cieszyć z trzech punktów - mówi doświadczony szkoleniowiec. Korona w tym sezonie jeszcze nie wygrała przed własną publicznością, remisowała po 1:1 z Legią Warszawa i Motorem Lublin.
Zieliński nie może się już doczekać nowego piłkarza w szatni - Michaela Ameyawa z Rakowa. - W Rakowie grał na prawym wahadle, bo funkcjonowali w innym systemie. To bardzo solidny zawodnik, w dobrym wieku, w dobrej fazie rozwojowej. Cieszę się, że może do nas przyjść. Podniesie jakość na skrzydłach. Dla mnie to typowy dobry skrzydłowy i tak będziemy chcieli go wykorzystywać.
Michał Knura
