Do czterech razy sztuka
Puszcza Niepołomice pierwszy raz w historii awansowała do półfinału Pucharu Polski
Mateusz Kuchta, bramkarz Polonii, robił, co mógł, ale dwa razy nie dał rady. Fot. PAP / Piotr Nowak
Grali? Tak, ale co z tego?
Złe miłego początki. Pierwsza połowa nie zapisze się bowiem w żaden sposób w chwalebnej historii pucharowych rozgrywek. Nie zasługuje nawet na wzmiankę w wykazie połów słabych! Kiła-mogiła! Dominował nastrój oczekiwania na cokolwiek, bo emocje zmieściłyby się w naparstkach sprzedawanych w sklepie krawieckim niedaleko Konwiktorskiej. W 10 minucie stadion wprawdzie się ożywił, bo poloniści reklamowali zagranie ręką jednego z obrońców gości w polu karnym, ale po analizie VAR oklapł.
Niby pod koniec pierwszej połowy Ukrainiec Roman Jakuba zagrał na głowę Artura Craciuna, ale Mołdawianin uderzył tak, że piłka minęła słupek. Piszę o tym, żeby wymienić jakąkolwiek sytuację w tej części gry, tak po prawdzie na wspomnienie nie zasłużyła nawet ta… Grali, starali się, ale takie staranie na nic…
Zmiana stron, zmiana poziomu
Druga połowa była już znacznie lepsza, zdecydowanie bardziej zajmująca. Od mocnego uderzenia od razu się rozpoczęła! W 50 minucie po szybkiej akcji gospodarzy piłkę świetnie na skrzydło dorzucił Bartłomiej Poczobut. Przejął ją Turek Ilkay Durmus i groźnie zacentrował. Błąd popełnił młody bramkarz gości 17-letni Michał Perchel – odbił piłkę w pole wprost pod nogi Krzysztofa Kotona, a ten wykazał się zdecydowaniem i sprytem. Od razu zrobił to, co do niego należało, a żaden ze znajdujących się wokół obrońców niepołomickich nie zareagował.
Puszcza miała prawie natychmiast szansę na wyrównanie. Dwie minuty później gospodarze po ostrym strzale Jakuby zatrzymali piłkę na linii bramkowej! Uff… Trener Tułacz nie czekał, od razu zareagował, dokonując trzech zmian naraz. Dało to efekt; w 65 minucie goście wyrównali. Po centrze piłkę głową przedłużył Antoni Klimek, a silny wielkolud Białorusin Gierman Barkowskij dobił ją do siatki prawie z linii bramkowej.
Goście mogli rozstrzygnąć mecz w regulaminowym czasie: w 80 minucie doszło do zamieszania przed bramką gospodarzy po krótkim rozegraniu rzutu rożnego. Po centrze chorwackiego pomocnika Jakova Blagaicia Jakuba uderzył obok słupka. Zaraz potem piłka wpadła nawet do bramki „Czarnych Koszul”, gdy strzałem po koźle Mateusza Kuchtę pokonał Barkowskij. Boczny nie miał jednak wątpliwości i podniósł chorągiewkę. Spalony!
Polonia się odgryzała, bardzo dobrą zmianę dał w Polonii 20-letni Oliwier Wojciechowski, wychowanek Jagiellonii. Do końca regulaminowych 90 minut wynik się nie zmienił, potrzebna była więc dogrywka. Już w doliczonym czasie gry zdecydował o tym Bartłomiej Poczobut, który przyszedł do Polonii z… Puszczy. Doświadczony 32-letni pomocnik wybił piłkę z linii bramkowej gospodarzy, po chwili setkę zmarnował Barkowskij.
Obeszli się smakiem
Dogrywka zwiastowała wielkie emocje, ale właśnie wtedy wielu (tele)widzów dotykały ataki ziewania. Pierwsza jej część dorównywała mizerotą pierwszej połowie, ale w drugiej znów zaczęło się coś dziać.
W 108 minucie cios zadała Puszcza: po świetnej centrze Jakuby z narożnika boiska znakomicie w powietrzu zachował się Dawid Szymonowicz. Obrońca popisał się celnym strzałem głową i prowadzenie gości. Zaraz potem Polonia mogła wrócić do gry, ale fantastycznie w bramce Puszczy zachował się niepełnoletni Perchel, który po uderzeniu piłki przez Przemysława Szura wybił piłkę z linii bramkowej.
Poloniści nadal próbowali ratować sytuację, atakować, ale zabrakło już argumentów. Goście w tańcu zwycięstwa. Puszcza nigdy dotąd nie zdołała awansować do półfinału. Trzy razy odpadała w ćwierćfinale – teraz wreszcie przekroczyła tę barierę.
Nie będziemy więc świadkami ewentualnego półfinału Legii z Polonią?! Wow, tym żyłaby cała Warszawa! Może kiedy indziej…
(pacz)
◼ Polonia Warszawa – Puszcza Niepołomice 1:2 (1:1, 0:0 po dogrywce)
1:0 - Koton, 50 min, 1:1 - Barkowskij, 64 min, 1:2 – Szymonowicz, 108 min.
Polonia: Kuchta – Terpiłowski, Grudniewski, Szur, Olszewski, Vega (91. Młyński), Poczobut, Koton (104. Bajdur), Kluska (70. Wojciechowski), Durmus (74. Predenkiewicz), Zjawiński (91. Śpiewak). Trener Mariusz PAWLAK.
Puszcza: Perchel – Craciun, Szymonowiz, Jakuba, Mroziński (54. Cholewiak), M. Stępień (59. Klimek, 119. Sołowiej), Serafin (54. Żukow), Atanasov, K. Stępień (54. Blagaić), Abramowicz, Barkowskij. Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź). Żółte kartki: M. Stępień, Jakuba, Craciun, Cholewiak, Blagaić.