Sport

Derby dla „Niebieskich”

Po dramatycznym meczu zespołów, którym przyjdzie walczyć o utrzymanie, minimalnie lepsze okazały się chorzowianki.

Walka o każdą piłkę - tu chcą ją sobie wyrwać Aleksandra Salisz (nr 9) i Edyta Byzdra - tak wyglądały derby Śląska w gliwickiej PreZero Arenie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Wydarzenia pierwszej połowy przyćmiła sytuacja z 10 minuty (1:6), kiedy Anastazja Bondarenko i Patrycja Wiśniewska z impetem wpadły na siebie. Na boisko wbiegli ratownicy. O ile „Wiśnia” pozbierała się w miarę szybko i po kilku minutach z olbrzymim siniakiem na czole wróciła do gry, o tyle „Beni” trzeba było pomóc w dotarciu do karetki, która odwiozła ją do szpitala, gdyż złamała nos, a w głowie pojawiła się dziura. - Jest mi bardzo przykro, ale takie sytuacje się zdarzają. Nie widziałyśmy się, obie chciałyśmy złapać piłkę i niestety stało się. Ja się czuję dobrze, ale z „Benią” jest gorzej. Życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia - mówiła prawoskrzydłowa Ruchu. Ta dramatyczna sytuacja wybiła z rytmu oba zespoły, bo długo nie mogły trafić do siatki. Inna rzecz, że kapitalnie spisywały się bramkarki, Weronika Kordowiecka i Kaja Gryczewska. Chorzowianki dominowały, walczyły zaciekle pod obiema bramkami, były skuteczniejsze. W miejsce Bondarenko weszła Aleksandra Salisz, rzucając gola za golem. Pierwszoplanową postacią w ofensywie była jednak Polina Masalowa. Po 5. „bombie” Rosjanki „Niebieskie” prowadziły 19:12 (40 min) i trener Michał Kubisztal nie wytrzymał. Rozpisał akcje, poprzestawiał drugą linię i w ciągu 7 minut jego podopieczne zdobyły 4 bramki. W 47 minucie było 16:20 i tym razem o czas poprosił Ivo Vavra, obawiając się powtórki z pierwszej rundy, kiedy jego drużynie punkty wymknęły się niemal w ostatniej chwili. Choć końcówka w wykonaniu jego zawodniczek była nerwowa, udało im się zrewanżować gliwiczankom i przeskoczyć je w tabeli. - Bardzo się cieszymy, bo odniosłyśmy ważne zwycięstwo i to na wyjeździe. Dziewczyny mi pomagały, odbiłam parę piłek - podsumowała Kaja Gryczewska, która zanotowała 14 interwencji przy 37 rzutach. Zatrzymała m.in. 2 „siódemki” zwykle niezawodnej w tym elemencie Wiktorii Kostuch. - Zabrakło nam czasu, żeby wyrównać. Zawiodła skuteczność i duża liczba strat, ale nie zamierzamy się poddawać - zapowiedziała lewoskrzydłowa Sośnicy.


12 ZŁOTYCH MEDALI  
wywalczyły kluby z Chorzowa i Gliwic; Ruch 9, Sośnica 3.

◼  SPR Sośnica Gliwice - KPR Ruch Chorzów 23:24 (9:15)

SOŚNICA: Kordowiecka, Musakowa - Dmytrenko 4/1, Kozimur, Byzdra 4, Dorsz, Bancilon 3, Kostuch 7, Strózik, Guziewicz 3, Szczygieł, Tukaj, Skubacz 1, Łebko, Leśniak 1. Kary: 6 min. Trener Michał KUBISZTAL.

RUCH: Gryczewska, Ciesiółka - Wiśniewska 2, Bondarenko 1/1, Gęga, Wilczek 3, Masalowa 5, Doktorczyk 2, Salisz 6, Jasinowska, Hajnos, Diablo 4/4, Jasińska, Widuch 1, Iwanowicz, Jeziorska. Kary: 10 min. Trener Ivo VAVRA.


◼  MKS Urbis Gniezno - KGHM MKS Zagłębie Lubin 30:33 (11:16)

GNIEZNO: Hypka, Abramović - Bartkowiak 3, Łęgowska 6, Hartman 6/1, Kuriata 2, Cygan 6, Wabińska, Nurska 3, Schlabs 1, Tanaś 2/1, Lipok 1, Kleczkowska, Brząkała. Kary: 8 min. Trener Robert POPEK.

ZAGŁĘBIE: Maliczkiewicz, Zima - Promis 6/3, Cavo 6, Matieli 3, Drabik, Fernandes 3, Weber 1, Górna, Kochaniak-Sala 6, Grzyb 4, Guirassy, Przywara, Jakubowska 4/3, Pankowska, Janas. Kary: 10 min. Trener Bożena KARKUT.

1. Zagłębie

17

48

519:342

2. Kobierzyce

16

42

477:407

3. Lublin

16

39

495:386

4. Start

16

27

440:471

5. Gniezno

17

26

507:487

6. Piotrcovia

16

23

431:430

7. Ruch

17

14

441:500

8. Sośnica

17

13

400:471

9. Koszalin

16

8

373:476

10. Kalisz

16

6

402:515

1-6 - grupa mistrzowska, 7-10 - grupa spadkowa

Pozostałe mecze 17. serii - 21-22 lutego: Piotrcovia - Koszalin, Start - Lublin, Kalisz - Kobierzyce.


Bramkarki w rolach głównych

Choć w Gnieźnie piłka do siatki wpadała 63 razy, pierwszoplanowymi postaciami były bramkarki. Nic dziwnego, że indywidualne wyróżnienia odebrały Aleksandra Hypka i Monika Maliczkiewicz. Ta pierwsza, niezbyt wysoka i dość szczupła, nie czuła najmniejszych kompleksów, odbijając piłkę zarówno po rzutach z dystansu, jak i w sytuacjach sam na sam, notując w sumie 16 interwencji (36% skuteczności). Z kolei wyższa, postawniejsza i bardziej doświadczona Maliczkiewicz odbiła 12 piłek, w tym 2 rzuty karne egzekwowane przez Malwinę Hartman oraz Monikę Łęgowską, zapisując aż 41%. Trzeba by jednak pogrzebać w zamierzchłych czasach, by odszukać kiedy mistrzynie Polski straciły aż 30 bramek. Po spokojnej w ich wykonaniu premierowej odsłonie ambitne gnieźnianki rzuciły się w szaleńczą pogoń i w ostatnich 12 minutach czterokrotnie doprowadzały do remisu. Na więcej „Miedziowe” nie pozwoliły. Wzmocniły obronę, pociągnęły kilka kontr i zgarnęły pełną pulę. Dodajmy, że w ten weekend oba zespoły wystąpią w pucharach. MKS powalczy o honor w 1/4 finału Pucharu Europejskiego z Michalowcami, a Zagłębie z Dijonem o awans do 1/4 finału Ligi Europejskiej. 

Marek Hajkowski