Debliści jak śmieci, czyli awantura o miksty w Nowym Jorku
Jan Zieliński i inni specjaliści od gry podwójnej nie kryją oburzenia rewolucyjnymi zmianami w wielkoszlemowym US Open.
Utytułowani Jan Zieliński i Hsieh Su-wei mogą paść ofiarą nowych reguł podczas US Open. Fot. Li Ying/Xinhua/PressFocus
„Brak komunikacji z graczami, brak przemyśleń na temat tego, co to oznacza dla karier niektórych ludzi, brak szacunku dla historii i tradycji. Smutno to widzieć” – napisał we wtorek na platformie X Jan Zieliński. 28-letni Polak to dwukrotny wielkoszlemowy mistrz w grze mieszanej z 2024 roku (Australian Open i Wimbledon), w parze z Hsieh Su-wei z Tajwanu.
Co tak zbulwersowało „Zielaczka”, który nie jest odosobniony w swojej reakcji? Otóż organizatorzy US Open ogłosili rewolucyjną zmianę zasad rozgrywek w grze mieszanej. Zawody będą odbywać się tylko przez dwa dni w tygodniu kwalifikacyjnym – kilka dni przed rozpoczęciem rywalizacji w głównych drabinkach (w tym roku już od niedzieli 24 sierpnia do 7 września), z udziałem tylko 16 duetów (dotąd 32), sety będą rozgrywane do 4 wygranych gemów i bez gry na przewagi; jedynie finał odbędzie się według dotychczasowych zasad, z sześciogemowymi setami.
Największe oburzenie specjalistów od gry podwójnej budzi jednak fakt, że osiem par otrzyma zaproszenia na podstawie łącznej pozycji w rankingu singlowym (do udziału mieli zobowiązać się już m.in. Amerykanie szósta w rankingu WTA Jessica Pegula i czwarty w ATP Taylor Fritz), a o pozostałych ośmiu parach zadecyduje komitet organizacyjny, przyznając „dzikie karty”.
To wszystko służy „wciągnięciu” do rywalizacji największe gwiazdy singla, ale kosztem najlepszych w mikście i może oznaczać, że utytułowane duety typu Zieliński – Su-wei Hsieh nie otrzymają zaproszenia.
- Jeśli zamierzasz przyznać trofeum Wielkiego Szlema, powinieneś chcieć, aby grali o to najlepsi gracze. A w tej chwili to się nie wydarzy - stwierdził sześciokrotny mistrz Wielkiego Szlema w grze podwójnej i były numer 1 na świecie w grze podwójnej Amerykanin hinduskiego pochodzenia Rajeev Ram.
Organizatorzy uzasadniają zmiany chęcią ściągnięcia większej widowni na trybuny i przed ekranami. - To coś wyjątkowego, gdy najlepsi sportowcy, mężczyźni i kobiety, rywalizują na tym samym boisku w tym samym czasie przeciwko sobie. Nie ma tego w innych sportach zawodowych. To wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, nasi nadawcy telewizyjni myślą tak samo. Mam nadzieję, że stanie się to nową franczyzą i filarem tenisa, nie tylko na US Open – przekonuje dla „The Athletic” Lew Sherr, dyrektor generalny amerykańskiego stowarzyszenia tenisowego (USTA). Półfinały i finał w USA w telewizyjnym prime timie ma pokazać stacja ESPN2.
Dla „osłody” turniej ma zostać rozegrany na dwóch największych kortach – Arthur Ashe i Louis Armstrong, a zwycięska para otrzyma 1 mln dolarów, aż o 800 tys. dol. więcej w porównaniu z rokiem 2024.
Ale to nie przekonuje najlepszych deblistów. „Powiedz nam, że uważasz, że gracze deblowi to śmieci, że tradycja jest przereklamowana, a zawodowe dokonania to już przeszłość, ale nie mów tego wprost” – podsumowała zmiany australijska tenisistka Ellen Perez, 8-krotna triumfatorka imprez WTA w deblu.
Tomasz Mucha