Daleka podróż
W sobotę Mateusz Kochalski zagrał 120 minut w finale Pucharu Azerbejdżanu, a w poniedziałek po południu był już w Katowicach.
Mateusz Kochalski (na zdjęciu pochylony) został otoczony przez kolekcjonerów autografów. Fot. Kacper Janoszka
REPREZENTACJA POLSKI
W poniedziałek większość kadrowiczów dotarła do hotelu Monopol w Katowicach. Tylko Piotr Zieliński, Nicola Zalewski oraz Mateusz Bogusz dotrą na Górny Śląsk dopiero dzisiaj. Dwaj pierwsi w sobotę byli w Monachium, uczestnicząc razem z Interem w finale Ligi Mistrzów przeciwko PSG. Bogusz z kolei w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego wygrał finał Pucharu Mistrzów CONCACAF z Cruz Azul. Pozostali powołani zawodnicy są już na miejscu zgrupowania.
Jednym z tych, który dotarł do katowickiego hotelu, był Mateusz Kochalski. Jego ewentualne spóźnienie także byłoby usprawiedliwione, bo w sobotę grał w finale Pucharu Azerbejdżanu razem ze swoim Karabachem. Drużyna Polaka przegrała 2:3 z zespołem Sabah Baku po dogrywce, a golkiper grał od pierwszej do ostatniej minuty. Czasu na podróż nie miał wiele, a do pokonania miał stosunkowo sporo kilometrów (stadion Karabachu, który mieści się w Baku – nie w Agdamie – dzieli od centrum Katowic w linii prostej 2632 km), ale zdążył dotrzeć do hotelu Monopol bez opóźnienia. Kadrowicze według planu mieli dotrzeć do hotelu przed godziną 15, a Kochalski pojawił się na miejscu zbiórki chwilę po 14.
Choć to dla niego dopiero drugie zgrupowanie pierwszej reprezentacji (wcześniej w czerwcu 2024 roku został dodatkowo powołany za kontuzjowanego Oliwiera Zycha) i tak został otoczony przed miejscem zbiórki przez ludzi zbierających autografy. Szybko przekonał się o tym, z jakim prestiżem wiąże się bycie reprezentantem Polski. Golkiper był cierpliwy, każdemu chętnemu dał autograf i z każdym, kto chciał, zrobił sobie zdjęcie. A zainteresowanie bramkarzem nie może dziwić – choć może większość z nas nie interesuje się na co dzień wynikami w azerskiej lidze, należy podkreślić, że Kochalski po transferze do Karabachu został mistrzem kraju. Trener Qurban Qurbanov, który zespół prowadzi od 2008 roku (!) w tym sezonie rotował bramkarzami, przez co Kochalski zaliczył tylko 17 meczów w lidze, ale aż 11-krotnie zachowywał czyste konto i zaledwie sześć razy wyciągał piłkę z siatki! Ponadto zdobył też doświadczenie w Lidze Europy (sześć spotkań) i zagrał we wspomnianym przegranym krajowym finale – w nim obronił nawet rzut karny.
Podczas zgrupowania jego rola będzie dość ograniczona. Nie ma realnych szans na wejście między słupki. Mimo wszystko Michał Probierz wykonał wobec niego miły gest. Choć nie gra w mocno promowanej lidze, selekcjoner zauważył jego starania i docenił go za osiągnięcia w Azerbejdżanie.
Kacper Janoszka
