Dalej chcą się piąć
Ósme miejsce w tabeli i czwarta pozycja w klasyfikacji najlepszych defensyw nie zadowala trenera opolan.
Adam Chrzanowski (z prawej) w trakcie przerwy na kadrę wraca do pełni sił. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
ODRA OPOLE
Odra ostatnio wygrała u siebie z wiceliderem, Wieczystą Kraków i przesunęła się w górę tabeli I ligi. Nic więc dziwnego, że podopieczni Jarosława Skrobacza są zadowoleni z serii sześciu spotkań bez porażki – licząc z pucharowym zwycięstwem w Łomży – i z poczuciem dobrze wykonanej roboty w niedzielne popołudnie udali się na przedłużony weekend.
Dwóch kadrowiczów
– Przede wszystkim wykorzystaliśmy czas przerwy reprezentacyjnej na regenerację, którą mieliśmy w poniedziałek, oraz odpoczynek, bo na wtorek i środę zaplanowaliśmy wolne – mówił trener Odry. – Na przykład Adam Chrzanowski, który z powodu urazu nie mógł zagrać z Wieczystą, miał okazję dojść do pełni sił. Wprawdzie w piątek i sobotę był już w treningu, ale nie chcieliśmy ryzykować, mając w perspektywie wolny czas i teraz jest już na sto procent gotowy. Do pełni sił wrócił też Szymon Szkliński i praktycznie w komplecie – oczywiście bez powołanych do swoich reprezentacji Salwadorczyka Joshuy Pereza i Luksemburczyka Edvina Muratovicia – wróciliśmy w czwartek do treningów.
Przedłużyć serię
Żeby dać możliwość pokazania się w akcji tym, którzy we wrześniowej nawałnicy meczowej grali mniej lub nie mieli w ogóle okazji zaprezentować się na pierwszoligowych murawach, sztab szkoleniowy Niebiesko-czerwonych zaplanował na weekend sparing.
– Ponieważ piątkowy mecz kontrolny długo nie był pewny, mieliśmy też w planie sobotnią grę wewnętrzną – dodał szkoleniowiec opolan. – To wszystko jest jednak tylko przymiarką do tego, co nas czeka w przyszłym tygodniu, a nie muszę chyba nikogo przekonywać, że teraz koncentrujemy się głównie na tym, żeby w przyszłą niedzielę w Bytomiu przedłużyć swoją dobrą serię. Specyfika tego spotkania, czyli gra na sztucznej nawierzchni, zmusza nas też do zejścia z murawy – opisywał Skrobacz.
Ze sztuczną nawierzchnią
– Na szczęście mamy w naszym kompleksie Centrum Sportu także boisko ze sztuczną nawierzchnią, więc nie będzie z tym problemu – kontynuował opiekun niebiesko-czerwonych. – Dziwne jest jednak to, że skoro 17 zespołów na co dzień trenuje i gra na naturalnych murawach, to na ten jeden mecz musi się przestawiać. Rozumiem Polonię i jej problemy, ale ten ewenement sprawia, że tych kilka dni trzeba poświęcić na zmianę nawyków i przystosowanie się do nietypowych wymogów. Nie zmieni to jednak w niczym naszego cyklu w tygodniu poprzedzającym mecz w Bytomiu. Mamy już wypracowany swój rytm pracy siłowej i motorycznej, która nie jest związana typowo z piłką i kiedy obciążenia wskakują na wyższy pułap, to wtedy trenujemy w wybrane dni dwa razy dziennie. Teraz już jednak jesteśmy na takim etapie rozgrywek, że ten siłowy trening łączymy z zajęciami na murawie. Przykładowo o godzinie 9.00 wchodzimy na siłownię, a o 10.30 wybiegamy na boisko. Mamy więc praktycznie dwie jednostki treningowe, ale odbywają się ciągiem, więc teoretycznie są to jedne zajęcia. Można więc powiedzieć, że nie ilość, ale jakość jest najważniejsza – wyjaśnił Skrobacz.
Są pod bronią
A skoro już mowa o ilości… W szerokiej kadrze Odry na każdej pozycji trwa rywalizacja o miejsce w zespole, ale największe bogactwo trener Skrobacz ma na pozycji bramkarza. Do dyspozycji sztabu szkoleniowego są ponownie wybrany do jedenastki kolejki Mateusz Abramowicz oraz Artur Haluch i Adam Wójcik.
– To, że Adam po sześciu meczach w pierwszej drużynie zniknął ze składu, wcale nie znaczy, że o nim zapomnieliśmy. Trenuje z nami, a gra w drugiej drużynie w IV lidze. Jest cały czas w rytmie meczowym i pod stałą kontrolą. Mamy w kadrze także 18-letniego Cezarego Glomba, który na co dzień gra w Centralnej Lidze Juniorów, więc rywalizacja trwa i wszyscy są pod bronią. Najważniejsze jest to, że pod względem straconych w tym sezonie goli plasujemy się w tabeli na czwartym miejscu i także w tej klasyfikacji chcemy być jeszcze wyżej – zakończył trener Odry.
Jerzy Dusik
