Sport

Czemu zrezygnował?

KOMENTARZ „SPORTU” - Kacper Janoszka

Robert Lewandowski drastycznie zareagował na decyzję Michała Probierza o odwołaniu go z funkcji kapitana reprezentacji. Stwierdził, że skoro selekcjoner przekazał opaskę Piotrowi Zielińskiemu, to on stracił zaufanie do trenera i nie ma zamiaru grać w drużynie narodowej do czasu, gdy Michał Probierz pozostanie na stanowisku. Na sam koniec oświadczenia dodał, że ma nadzieję, że jeszcze dane będzie mu zagrać dla najlepszych kibiców na świecie, poniekąd sugerując, że czeka na potknięcie reprezentacji i na zwolnienie selekcjonera…

Z decyzją 36-letniego Lewego się nie zgadzam. Uważam, że zareagował zbyt impulsywnie, mówiąc „albo ja, albo trener”. Pokazał, że w tej sytuacji nie gra zespołowo, nie myśli o dobru reprezentacji, a najważniejsze dla niego jest tylko i wyłącznie jego ego.

Próbując jednak wczuć się w skórę byłego już kapitana kadry, spróbujmy zastanowić się, dlaczego w ogóle zdecydował się na tak radykalny krok, rezygnując z gry w reprezentacji prowadzonej przez Michała Probierza?

1. Bo może

Robert Lewandowski to najwybitniejszy piłkarz w historii Polski. Skoro ktoś odbiera mu opaskę kapitana - poniekąd pokazując, że do tej roli się nie nadaje - miał prawo zaprotestować w wybrany przez siebie sposób.

2. Bo chciał wyrazić sprzeciw

Lewandowski chciał, aby koniec jego przygody w roli kapitana odbył się na jego zasadach. Według selekcjonera snajper miał zaproponować rozwiązanie trudnej sytuacji, poprzez propozycję samodzielnej rezygnacji z roli kapitana – tak przynajmniej miałaby zostać podana ta wiadomość do mediów. Na to selekcjoner się nie zgodził, bo to była jego decyzja. Gdyby się zgodził, zapewne sprawa rozeszłaby się po kościach.

3. Bo nie spodobała mu się komunikacja

Michał Probierz mógł poczekać z ogłoszeniem swojej decyzji. Zdecydował się jednak na taki krok na dwa dni przed ważnym meczem eliminacji mistrzostw świata z Finlandią, w którym Lewandowski i tak by nie zagrał. Usunięcie go z funkcji kapitana akurat w tym momencie nie zmienia absolutnie nic pod względem formalnym w starciu w Helsinkach, ale skoro selekcjoner stwierdził, że musiał to zrobić właśnie teraz, musiał też przekazać tę wiadomość Lewandowskiemu. Snajpera nie ma na zgrupowaniu, więc zrobił to przez telefon, choć takiemu zawodnikowi, który przez wiele lat prowadził Polskę do wielu zwycięstw, należały się wyjaśnienia w osobistej, spokojnej rozmowie.

4. Bo osiągnął więcej

Lewandowski grał z reprezentacją na największych turniejach. To on przez lata był najważniejszą postacią reprezentacji. Rozegrał w niej najwięcej meczów w historii, strzelił dla niej najwięcej bramek. Przyczynił się do tego, że możemy wspominać Euro 2016, w którym po latach dostaliśmy się do ćwierćfinału wielkiego turnieju. Obiektywnie zrobił więc dla reprezentacji więcej niż Michał Probierz i stwierdził, że nie akceptuje takiego traktowania.

***

Niezależnie od potencjalnych motywów Lewandowskiego, fakty są takie, że żadna ze stron nie wyjdzie z tego konfliktu zwycięsko. Robert Lewandowski nie może się wycofać ze swojego postanowienia, nawet jeśli Michał Probierz pracowałby z kadrą przez kolejne lata. Michał Probierz nie może znów ustanowić Lewandowskiego kapitanem, bo stanie się człowiekiem niepoważnym. A prezes PZPN-u Cezary Kulesza nie może teraz zwolnić Michała Probierza, nawet jeśli będzie miał ku temu powody, bo wówczas okaże się, że polską piłką nie rządzi on, a Lewandowski. Nastały czasy piłkarskiego impasu.