Czekamy na dobre wyniki
Rozmowa z Maciejem Kikolskim, bramkarzem Radomiaka
Maciej Kikolski zagra w sobotę z Legią, gdzie spędził sporo czasu. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
- Po raz kolejny w tej rundzie zaczynamy od odrabiania strat. Pokazujemy, że potrafimy, bo bramki zdobywamy. W odniesieniu do meczu w Zabrzu można powiedzieć: do trzech razy sztuka. Dwa razy udało się wyrównać, ale za trzecim już nie. Były momenty, że przyciskaliśmy gospodarzy, oni się cofali, niby więc wszystko pomyślnie się dla nas układało, ale finalnie się nie udało. Pozostaje nam walczyć dalej, bo wszystko zależy od nas.
Na podstawie obserwacji powtórki telewizyjnej wydawało się, że po uderzeniu Lukasa Podolskiego na 3:2 dotknął pan piłki. Tak było?
- Tak, dotknąłem, ale wiadomo, że Lukas dysponuje bardzo dokładnym i mocnym uderzeniem. Piłka była dobrze trafiona, a ja nie zmieniłem jej lotu na tyle, żeby „zeszła” na słupek.
Przed wami dwa mecze u siebie, najpierw w sobotę wieczorem z mającą wielkie aspiracje Legią, a potem z nie najlepiej radzącym sobie wiosną Widzewem. Jak będzie?
- Tak się ułożył terminarz, gramy na swoim stadionie i trzeba będzie to wykorzystać. Legia? Wszystko będzie zależało od dyspozycji dnia, szczęścia. Piłka jest nieprzewidywalna. My na pewno nie wyjdziemy ani na jeden, ani na drugi mecz przestraszeni.
W Radomiaku było trochę zmian zimą. Pojawił się nowy trener Joao Henriques, jest też kilku nowych zawodników. Czas gra na waszą korzyść?
- Nie możemy powiedzieć, że się docieramy, bo już w okresie przygotowawczym spędziliśmy trochę czasu ze sobą. Ale faktycznie, im więcej razem trenujemy i gramy, tym jest lepiej i można powiedzieć, że czas będzie naszym sojusznikiem. Tylko wszystko musi się przełożyć na nasze rezultaty i na to czekamy!
Rozmawiał Michał Zichlarz