Sport

Czeka was trudny mecz

Rozmowa z Titasem Milasiusem, zawodnikiem Suduvy Mariampol

Titas Milasius grał w wielu polskich klubach. W litewskiej kadrze ostatni raz wystąpił w czerwcu. Fot. IMAGO / Press Focus

REPREZENTACJA LITWY

Na Litwie przed niedzielnym meczem z Polską czuć jakiekolwiek większe zainteresowanie czy raczej niekoniecznie?

– Nie widać nic szczególnego, nie ma większego zainteresowania kadrą. Wiadomo, że coś tam w mediach piszą, ale zdecydowanie mniej niż przed meczem z Holandią. Ludzie nie żyją specjalnie tym meczem.

W Kownie może być więcej Polaków niż gospodarzy?

– Myślę, że... może się tak zdarzyć. Powiedziałbym nawet, że jest to całkiem możliwe.

Fajnie, że doczekaliście się w końcu stadionu godnego reprezentacji.

– Na pewno dzięki temu stadionowi zainteresowanie reprezentacją wzrosło. Może nie jest to w stu procentach obiekt piłkarski, ale jest efekt nowości, wygląda naprawdę dobrze. Do tego reprezentacja w ostatnim czasie gra trochę lepiej niż w poprzednich latach i to zainteresowanie, patrząc ogólnie, na pewno jest większe.

Mówiąc o lepszym graniu, chciałem wrócić do marcowego meczu w Warszawie. Przegraliście 0:1, ale byliście naprawdę blisko wywiezienia sensacyjnego punktu, a nawet trzech.

– Wszedłem tam na ostatnich kilkanaście minut. Faktycznie, mieliśmy swoje sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Polska tą jedną, a w zasadzie nawet pół sytuacji wykorzystała i wygraliście. Po meczu mieliśmy spuszczone głowy, ale od kibiców usłyszeliśmy, że idziemy w dobrym kierunku. Potem z Finlandią pokazaliśmy, że potrafimy nawet z 0:2 wrócić na 2:2.

Czuje pan, że naprawdę idziecie w dobrym kierunku? W niedzielę jesteście w stanie powalczyć o remis?

– Oczywiście, że tak, bo już to pokazaliśmy. Mamy coraz lepsze umiejętności indywidualne i to na pewno nie będzie łatwy mecz dla Polski. Musicie zagrać naprawdę dobrze, żeby wygrać.

Jakiś czas temu rozmawiałem z trenerem Markiem Zubem, który sporo czasu u was pracował i też potwierdził, że piłka na Litwie mocno poszła do przodu, choć na zewnątrz specjalnie tego jeszcze nie widać.

– Dużo dała nam Liga Konferencji, do której jest zdecydowanie łatwiej trafić niż wcześniej. Jeśli jednej drużynie się uda i zarobi pieniądze, to w ten sposób podnosi jakość całej ligi. To powoduje, że u nas coraz więcej osób z pieniędzmi chce zainwestować w piłkę. Koszykarski Żalgiris, który jest bardzo bogaty, zbudował też niezłą drużynę piłkarską, bo zainteresowanie futbolem zbliża się do tego basketem. Wcześniej duże pieniądze inwestowane były tylko w koszykówkę.

Kogo w niedzielę powinniśmy się najbardziej obawiać?

–Na pewno Gvidasa Gineitisa, który gra w Serie A. Trafiał do bramki rywali w meczach z Finlandią, Holandią i Maltą. To jeszcze bardzo młody zawodnik, bo ma dopiero 21 lat, ale już jest kluczowy dla reprezentacji.

Jak to się stało, że po wielu latach wrócił pan na Litwę? Suduva Mariampol miała najlepszą ofertę?

– W Polsce było jakieś zainteresowanie, ale po sezonie miałem w głowie, że jeśli pojawi się oferta z jakiegoś kraju z najwyższego szczebla, to wybiorę właśnie ją, nawet jakby to miała być, przykładowo, Bułgaria. W I lidze w Polsce jest dobry poziom, ale chciałem zagrać w ekstraklasie. Jakieś oferty się pojawiały, ale nie mogłem się zdecydować, a czas leciał. Poszedłem więc do klubu, który chce jeszcze o coś walczyć do końca tego sezonu (na Litwie rozgrywki odbywają się systemem wiosna-jesień – przyp. red.) i wylądowałem w Mariampolu.

Dobra decyzja?

– Tak, jestem zadowolony. Miałem krótki czas, aby zaadaptować się do drużyny. Mamy całkiem dobry zespół i nie mogę na nic narzekać.

Czy właśnie perturbacje związane ze znalezieniem klubu sprawiły, że teraz nie otrzymał pan powołania do reprezentacji? Ostatni raz zagrał pan w niej w czerwcu w przegranym 0:5 spotkaniu z Danią.

– We wrześniu w czasie powołań byłem bez klubu, więc nie było szans na powołanie. Teraz już mam klub, ale widocznie dla trenera grałem za mało w tym czasie i chciał spróbować innych zawodników. Będę robił wszystko, aby wrócić do kadry, bo to jest mój cel. Liczę, że w listopadzie już tego powołania się doczekam. Tak naprawdę to zależy ode mnie. Jak będę dobrze grać w klubie, to powinien wrócić.

Jakiego meczu możemy spodziewać się w niedzielę?

– Wydaje mi się, że to może być podobny mecz do tego w Polsce. Na pewno będziecie chcieli wygrać, a my będziemy szukać swoich momentów. Dla Polski to jest bardzo ważny mecz i musi go wygrać, żeby pozostać w grze. Dla nas może już mniej, bo tych szans nie mamy, ale będziemy chcieli pokazać kibicom, że potrafimy grać z takimi rywalami jak Polska.

Rozmawiał Mariusz Rajek