Czas na sprawdzian
Jan Urban nie zdradził wielu detali na temat składu, jaki wystawi na towarzyski mecz z Nową Zelandią, ale zmian kilka będzie, na pewno między słupkami.
Czy występujący w niemieckim St Pauli Arkadiusz Pyrka dostanie szansę debiutu w reprezentacji Polski? Fot. Jarek Praszikewicz/PAP
REPREZENTACJA POLSKI
W ostatnim czasie mało było „egzotyki” w meczach Biało-czerwonych. Nowa Zelandia na pewno jednak spełnia warunek odświeżenia boiskowej rywalizacji, tym bardziej że ze strefą Oceanii Polska historycznie ma bardzo mało wspólnego.
Cały czas szukają
– Ciężko coś o niej powiedzieć – zagaił o dzisiejszym przeciwniku selekcjoner Jan Urban, wyrażając zapewne myśl, która towarzyszy dziś wielu Polakom (sam usłyszałem pytanie o to, kiedy Polska gra... z tą całą Australią). – Nowa Zelandia ma już awans na mistrzostwa świata. Przylatuje do Europy, by zagrać z tutejszymi drużynami. Grali już z Ukrainą (1:2 w czerwcu – przyp. red.), teraz zagrają z nami i Norwegią. To duża niewiadoma – powiedział Urban, którego sztab najwyraźniej nie pokusił się o poszerzoną analizę. Trudno się jednak temu dziwić, bo mecz towarzyski, szczególnie na początku drogi selekcjonera, ma służyć testom i odpowiedziom na pytania, które dotyczą jego własnej drużyny. – Trzeba mieć marzenia i dążyć do ich realizacji. Jesteśmy na naszym drugim zgrupowaniu, które w wielu względach jest podobne do poprzedniego, ale w kilku aspektach się różni. Nadal szukamy jak najlepszych rozwiązań. Mówię o systemie, stylu gry i poszczególnych zawodnikach. Robi się to na żywym organizmie, bo po prostu nie ma czasu. Z Nową Zelandią zobaczymy nowe twarze. Chciałbym sprawdzić tych, którzy grali mniej – powiedział Urban.
Będzie zmiana w bramce
Wiele o personaliach selekcjoner jednak nie powiedział. Zdradził jedynie, że szansę na śląskiej ziemi może dostać śląski bramkarz Kamil Grabara. – Damy mu coś przekąsić – rzucił w swoim stylu Urban. – Nie wiem, czy docelowo będzie jedynką. Ostatnio mówi się o nim dużo, moim zdaniem za dużo. Nasi bramkarze prezentują zbliżony poziom, a to, który będzie grał więcej, będzie uzależnione od formy w klubach i tego, jak będą wykorzystywać swoje szanse w kadrze. Na razie pierwszeństwo ma Łukasz Skorupski, ale z Nową Zelandią zagra ktoś inny – przyznał selekcjoner, przy słowach którego na wszelki wypadek przypomnimy jeszcze o obecności Bartłomieja Drągowskiego i Kacpra Tobiasza. – Nie można na podstawie jednego spotkania stwierdzić, że ktoś do roli pierwszego się nadaje lub nie – ocenił Jan Urban.
Pokusy selekcjonera
Kiedy były trener Górnika Zabrze przejmował reprezentację Polski, wydawało się, że przejdzie na system z czterema obrońcami. W swoich pierwszych spotkaniach zdecydował się jednak na trójkę z tyłu i ta taktyka zdała egzamin – zarówno z mocniejszą Holandią, jak i słabszą Finlandią. Teraz niewiele wskazuje, by to się zmieniło, chociaż chochliki szepczą selekcjonerowi do ucha różne rzeczy. – Kusi spróbowanie gry na dwóch środkowych obrońców, ale chyba nic z tego nie wyjdzie – stwierdził wczoraj. – Przede wszystkim chcę przyjrzeć się nowym zawodnikom, ale i tak wiem, że nie otrzymam stuprocentowych odpowiedzi. Nawet jeśli zespół zagra dobrze, to nie będę miał pewności, czy tak samo byłoby w spotkaniu o punkty. Piłkarze różnie reagują na dodatkową presję związaną z meczami o stawkę – mówił trener z Jaworzna. – Kibic piłkarski utożsamia się z bohaterami i my ich potrzebujemy. Widzę, że dzieje się coś pozytywnego i nie mówię tylko o wynikach, ale na przykład o zmianach klubowych, które dobrze wpłynęły na formę piłkarzy, czy nawet o tym, że niektórym chłopakom w ostatnim czasie urodziły się dzieci. Ten, kto to przeżył, wie jak się jest wówczas naładowanym energią. Chcemy... to wykorzystać i przekuć na boisko – zapowiedział Urban.
Będzie pustawo
Kolejny w tym roku mecz na Stadionie Śląskim odbędzie się dziś o godz. 20.45. Obejrzeć go będzie mogła jednak ograniczona liczba widzów, bo w sprzedaży udostępniono „tylko” 30 tysięcy biletów. To efekt tego, że zainteresowanie towarzyskim spotkaniem w czwartkowy październikowy wieczór, ze średnio atrakcyjnym przeciwnikiem, nie było największe. W czerwcu, w starciu z Mołdawią, było nieco ponad 36 tysięcy osób. Teoretycznie może być więc dziś sold out, a w praktyce – niemalże pół Stadionu Śląskiego będzie puste.
Piotr Tubacki
Problemy Zielińskiego
Lider drugiej linii reprezentacji Polski nie ma łatwego życia w Interze Mediolan. Selekcjoner Jan Urban podchodzi jednak do tematu po swojemu, czyli na spokojnie. – W tamtym roku Piotrek miał chyba większe problemy. Teraz tak bym tego nie nazwał. Faktycznie, w kilku meczach nie zagrał, ale w najbliższej przyszłości być może dostanie więcej minut. Jeśli brak gry przeciąga się, to potem brakuje rytmu meczowego i nie można dać 100 procent w reprezentacji – ocenił Urban.
