Sport

Czarne chmury nad Górnikiem

Szok, wstrząs, zdumienie i osłupienie ogarnęło nie tylko zabrzański świat piłki ręcznej po oświadczeniu właściciela oraz prezesa Bogdana Kmiecika, który po sezonie przestanie finansować klub.

Miłe złego początki... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

Piszę te słowa z ogromnym ciężarem na sercu. Po wielu latach zaangażowania i poświęcenia dla Handball Górnik Zabrze podjąłem jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Z końcem sezonu 2024/25 przestanę finansować klub - czytamy w pełnym żalu, gorącym oświadczeniu człowieka, któremu w ostatnich latach w Zabrzu udało się zbudować silną drużynę, która zdobywała brązowe medale oraz z powodzeniem grała w Lidze Europejskiej.

Bez szans na rozwój

Jak widać miarka się przebrała, od dawna przybierająca czara goryczy ostatecznie się przelała. Zanosiło się jednak na to od dawna, choć nikt w zabrzańskim magistracie, czy ogólnie w Zabrzu, nie brał na serio coraz większego wyalienowania i pozostawienia samego sobie prezesa Górnika. A sygnałów, że czarne chmury zbierają się nad zasłużonym polskim klubem, było aż nadto. - Odpowiedzialność za zespół ponoszę ja, Bogdan Kmiecik. Jestem właścicielem 100 procent akcji. Pieniądze wykłada kilka moich firm, ale są też wspierające nas podmioty zewnętrzne, które nawet nie zawsze chcą za to reklamę - mówił kilka miesięcy temu prezes Kmiecik, zdradzając, że wiążących decyzji z jego strony nie ma. - Na razie przyglądam się sytuacji. Jeśli nic się nie zmieni, myślę, że piłka ręczna na tym poziomie w Zabrzu przestanie istnieć - nie ukrywał sternik Górnika, a potem - po latach inwestowania - wycofała się z klubu firma NMC. - Przyczyna jest jedna - wyjaśniał prezes Kmiecik. - W najbliższych latach nie widać wielkich szans na rozwój, co wiąże się przede wszystkim z brakiem perspektywy gry w hali pozwalającej myśleć o zrobieniu kolejnego kroku w budowie coraz silniejszego klubu. Widząc to, NMC uznało, że nie osiągnie większych, wymiernych korzyści marketingowych z promowania własnej marki poprzez klub. Szanujemy tę decyzję. Górnik przez ponad dekadę, krok po kroku, piął się na mapie nie tylko krajowej piłki ręcznej. Za tym szła wiara, że dostaniemy wsparcie w postaci stworzenia lepszych warunków rozwoju, z korzyścią także dla kibiców i sponsorów. Niestety, nic w tym względzie się nie dzieje. Nie widać nawet nadziei zmiany na lepsze. Stąd taka decyzja naszego wieloletniego partnera. Mogę podziękować NMC za lata wsparcia, ale ten etap dobiegł końca. Mamy dziś wolne miejsce na przodzie koszulek i pracujemy, by znaleźć nowego partnera - tłumaczył Bogdan Kmiecik. Brak wsparcia ze strony NMC miał jednak nie oznaczać zahamowania ambicji Górnika.

Takie były początki

Robiąc susa w przeszłość, może warto przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu - dzięki zaangażowaniu Bogdana Kmiecika - zabrzański klub z tradycjami „rozbłysnął znów dawnym blaskiem”. „Głos Zabrza i Rudy Śląskiej” uznał prezesa Kmiecika jednym z najbardziej wpływowych ludzi w mieście. On sam z kolei opowiadał o sobie: - Trenowałem piłkę ręczną jako junior. Rozpocząłem tę przygodę w wieku 14 lat, zakończyłem około cztery lata później. Wszystko zaczęło się od tego, że w szkole kazano nam grać w piłkę ręczną, potem spodobało mi się to i tak zostało. W wieku 19 lat porzuciłem sport i zająłem się biznesem. Moje związki ze sportem ograniczały się do oglądania zawodów w telewizji. Sponsoring zaczął się trochę przypadkowo. Wybudowaliśmy w Zabrzu nowy zakład pracy i chcieliśmy się pokazać w mieście jako pracodawca. Szukaliśmy możliwości zareklamowania naszej firmy. Miałem sentyment do piłki ręcznej. Z Markiem Kąpą grałem w jednej drużynie, znałem Franciszka Michóra, więc wspólnie zaczęliśmy budować zespół. Miałem pewne zdolności, powiedzmy menedżerskie, toteż od strony administracyjnej było mi łatwiej poprowadzić taki klub niż komuś, kto nie ma tych umiejętności. Wiele rzeczy w życiu jest ciężkich, jak chociażby biznes. Ale kiedy pomyśli się, ile to daje przyjemności i satysfakcji, jak zwycięstwa nad Azotami Puławy czy Vive Targami Kielce, to złożoność tej pracy przestaje mieć znaczenie.

Bez nowej hali się nie da

Kością niezgody - że użyjemy teraz tego sformułowania - była zabrzańska hala, a właściwie jej brak. Trwała ożywiona dyskusja na temat perspektyw budowy nowej, wielofunkcyjnej hali w Zabrzu, która nasilała się szczególnie w okresie przedwyborczym, kiedy kolejni kandydaci, na filmach kręconych przed halą Pogoni, deklarowali pilną potrzebę takiej inwestycji. To wszystko zbiegło się z bardzo dobrym sezonem Górnika w europejskich pucharach, gdzie drużyna grała świetne i na równym poziomie w meczach z czołowymi klubami Europy, tyle że w Dąbrowie Górniczej. Z kolei mecze ligowe były rozgrywane przy wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach. Nic dziwnego, że na kolejnych meczach można było dostrzec transparent „Nowa hala dla Zabrza!”. To wtedy prezes Kmiecik ostatecznie porzucił nadzieje. - Dziś już mamy wiarygodną i jednoznaczną deklarację, że w obecnej kadencji władz samorządowych nowej hali niestety nie będzie. Mówimy więc o najbliższych czterech latach - mówił właściciel i prezes Górnika. - Nie ukrywam, że jestem bardzo rozczarowany, podobnie jak chyba wszyscy sympatycy nie tylko piłki ręcznej, ale sportu i kultury fizycznej w Zabrzu. Od lat słyszymy te same argumenty, teraz jest podobnie. To wszystko w czasach, kiedy o wiele mniejsze miejscowości stawiają na wcale nie ogromne, ale wielofunkcyjne hale, mogące pomieścić 2-3 tysiące widzów, gdzie można organizować koncerty, targi, wystawy, turnieje i w planowany sposób budować coraz silniejszy klub, który będzie zapewniał mieszkańcom regularną rozrywkę, a miastu da świetną promocję nie tylko w Polsce. W Zabrzu mówimy o tym od ponad dekady i nic się nie zmienia. Zależało mi, żeby europejskie puchary rozgrywać w Zabrzu, ale to było niemożliwe ze względu na wymagania EHF. Musieliśmy grać gdzie indziej i za każdy mecz płacić po kilkadziesiąt tysięcy. To wszystko musi mieć wpływ na naszą przyszłość, podejmowane decyzje i kierunek, w którym możemy zmierzać. Poprosiłem władze Zabrza, żeby przynajmniej dały nam na to środki, w końcu reprezentujemy miasto, ale odpowiedziano mi, że nie ma o tym mowy. Nie wiem, dlaczego miasto nie jest kompletnie zainteresowane naszą drużyną - zakończył Bogdan Kmiecik, nie ukrywając, że to wszystko podziałało na niego deprymująco. Do sprawy będziemy wracać...

Zbigniew Cieńciała

Oświadczenie prezesa Bogdana Kmiecika

Drodzy Kibice, Przyjaciele, Zawodnicy i Wszyscy, którym leży na sercu Górnik Zabrze,

Piszę te słowa z ogromnym ciężarem na sercu. Po wielu latach zaangażowania i poświęcenia dla Handball Górnik Zabrze, podjąłem jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Z końcem sezonu 2024/2025 przestanę finansować klub. To decyzja, którą długo rozważałem, walcząc sam ze sobą, bo Górnik to dla mnie coś więcej niż drużyna. To pasja, to miłość do piłki ręcznej, to kawał mojego życia.
Kiedy obejmowałem stery klubu, robiłem to z wiarą, że wspólnie możemy coś zbudować, walczyć, rozwijać się, dawać radość kibicom. I choć była to droga pełna wyzwań, udało nam się osiągnąć naprawdę wiele. Cztery brązowe medale mistrzostw Polski, triumf w Pucharze Superligi, awans do TOP 16 Ligi Europejskiej, gra naszych zawodników z orzełkiem na koszulce na mistrzostwach Europy i świata – to chwile, które zostaną ze mną na zawsze. Wiele pięknych meczów, niezapomnianych emocji, wspólnych wzlotów i upadków.
Nie ukrywam – przez te wszystkie lata klub finansowałem praktycznie sam. Wierzyłem, że tak trzeba, bo jeśli się kocha, to daje się z siebie wszystko. Robiłem to nie dla zysków i nie dla rozgłosu, ale dlatego, że czułem odpowiedzialność. Wierzyłem, że sport tak nierozerwalnie związany z miastem powinien mieć swoje miejsce w Zabrzu, a jego mieszkańcy zasługują na drużynę, którą mogą wspierać, z której mogą być dumni.
Dziś jednak wiem, że nadszedł czas, by się zatrzymać. Nie była to decyzja podjęta z dnia na dzień. To setki rozmów, przemyśleń, nieprzespanych nocy. Serce mówiło jedno, rozum podpowiadał drugie. Ostatecznie, to właśnie rozum wziął górę.
Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo jestem wdzięczny każdemu, kto był częścią tej drogi. Zawodnikom, którzy walczyli do ostatnich sekund, trenerom, którzy każdego dnia dawali z siebie wszystko, pracownikom klubu, którzy dbali, by to wszystko sprawnie funkcjonowało, i przede wszystkim – Wam, Kibicom. To Wasze wsparcie, Wasza wiara, Wasza pasja, Wasz doping z trybun sprawiały, że to wszystko miało sens.
Chcę, żeby Górnik miał przyszłość. Chcę, żeby ktoś, kto ma wizję i energię, przejął ten klub i dał mu szansę dalej się rozwijać. Mam nadzieję, że będzie to w Zabrzu, ale jeśli los zdecyduje inaczej, wierzę, że w innym miejscu klub też znajdzie swój dom.
Na koniec chciałbym z całego serca podziękować mojej rodzinie, a przede wszystkim mojej żonie, za jej cierpliwość, wsparcie i zrozumienie. To ona była moim największym oparciem przez te wszystkie lata, kiedy piłka ręczna pochłaniała mnie bez reszty. Bez jej wyrozumiałości i siły nie byłbym w stanie poświęcić Górnikowi tak wiele.
Dziękuję Wam za wszystko. Za tych kilkanaście wspólnych lat, za każdą chwilę wzruszenia, każdą porcję adrenaliny, każdą radość po zwycięstwach i każdą łzę po porażkach. To była piękna podróż, której nigdy nie zapomnę.

Z całego serca – dziękuję.

Bogdan Kmiecik