Cykl czteroletni. Najlepszy z możliwych
CZADOBLOG - Paweł Czado
Klocki zamiast Argentyny
Są historie, które zostają z nami od bajtla na całe życie. W mundialu zakochałem się w 1982 roku, myślałem o nim wtedy codziennie, żyłem wszystkim, co było z nim związane, czego dowodem ten rysunek rozmarzonego dziesięciolatka… Zauważcie, że nie wiedziałem wtedy jeszcze, że stadiony mogą być zadaszone. Zakochałem się wtedy w piłce i kocham ją do dziś. Do dziś pamiętam tę rozpacz, gdy musiałem iść do garażu z tatą, żeby wymienić klocki hamulcowe w maluchu, a w telewizji miał lecieć akurat mecz Argentyny z Włochami. Ojciec nie wierzył wtedy, że na mundialu ważny dla mnie był każdy mecz. Do dziś pamiętam wszystkie rezultaty z tamtych mistrzostw, starość sprawia jedynie, że już nie pamiętam wszystkich strzelców…
Start w Katowicach
Piszę o tym, bo właśnie dziś do Katowic zjeżdża się piłkarska reprezentacja, żeby rozpocząć kolejny cykl eliminacyjny do mundialu. Właśnie u nas, na Górnym Śląsku, bo najpierw przetarcie w Kotle Czarownic. Polska zagra towarzysko z Mołdawią, a potem wyjazdowy mecz już o punkty z Finlandią. Całe moje życie, od czterech dekad, składa się z cykli czteroletnich. Wierzę w tę reprezentację, wierzę, że Michał Probierz z nią awansuje. Życzę tego z całego serca.
