Sport

Cudowne dziecko z Paragwaju

Zaledwie 28-letni Ariel Galeano został w tym tygodniu nowym trenerem ŁKS-u.

Tak wygląda „nowa miotła” ŁKS-u Łódź. Fot. lkslodz.pl

Zmiany trenerów to w futbolu wręcz codzienność, ta jednak ma wymiar szczególny: po raz pierwszy polski zespół ligowy prowadził będzie trener z Paragwaju. Ariel Galeano został oficjalnie przedstawiony jako trener ŁKS-u, zastępując Jakuba Dziółkę.

Jeszcze większą niespodzianką niż kraj pochodzenia szkoleniowca jest jego wiek: ma zaledwie 28 lat! Kiedyś uznano by go za hochsztaplera, tak jak pewnego Węgra, który w latach pięćdziesiątych trenował ŁKS, opowiadając, że „strzelił tysiąc bramek lewą nogą”. Teraz łatwo sprawdzić – zgadza się wszystko, co opowiada o swojej pracy on sam i jego menedżer. Trenerem jest już od dziesięciu lat, pracował z zespołami młodzieżowymi, ale w 2023 i 2024 roku prowadził zespół Libertad Asuncion, z którym w tym czasie zdobył dwa tytuły mistrza kraju, puchar i superpuchar. Nigdy nie był wyczynowym piłkarzem, w szkolnych i podwórkowych drużynach stał zwykle na bramce, ale talent do pracy trenerskiej musi mieć niesamowity. Czy nie stresuje go to, że w drużynie będzie wielu piłkarzy starszych od niego? - zapytaliśmy. - Nie, jestem do tego przyzwyczajony. Zawsze byłem przecież młodszy od większości moich podopiecznych. Najważniejsza jest komunikacja, umiejętność przedstawienia swoich racji i dogadania się z zespołem. W zespole Libertad było na przykład trzech graczy koło czterdziestki - odpowiedział. Dodajmy, że jeden z nich to Roque Santa Cruz (112 meczów w reprezentacji), znany w Europie jako gracz Bayernu Monachium i Manchesteru City, kończący akurat w Libertad swoją karierę w wieku 42 lat.

Warto przy okazji wspomnieć o osiągnięciach Paragwaju w światowym futbolu – mniejszych niż sąsiadów z Argentyny, Brazylii i Urugwaju, ale też istotnych, jak na przykład ćwierćfinał mistrzostw świata w 2010 roku, dwa razy pierwsze miejsce w Copa America (1953, 1979) oraz wicemistrzostwo kontynentu (2011). Następna dekada nie była już tak udana, ale w toczących się obecnie eliminacjach przyszłorocznych mistrzostw Paragwaj jest szósty w strefie CONMEBOL, a więc z szansami na awans. Z liderami na kontynencie jest na razie na plus: 2:1 z Argentyną, 1:0 z Brazylią i 0:0 z Urugwajem. Przygoda Galeano z Libertad ma też związek z reprezentacją, bo klubowy trener Daniel Garnero objął akurat drużynę narodową, ustępując miejsca młodszemu koledze. Latem Garnero wrócił do macierzystego klubu i „młody” musiał mu ustąpić.

Ariel Galeano postanowił szukać szczęścia w Europie. W Grecji objął II-ligowy (świeżo po spadku) klub PAS Giannina, z którym zakończył pierwszą rundę na trzecim miejscu w swojej grupie z awansem do fazy finałowej. Pracował tam (jako piąty trener w 2024 roku) tylko trzy miesiące. Odszedł, bo Grecy notorycznie zapominali mu płacić.

Tak się akurat złożyło, że Robert Graf, wiceprezes ŁKS-u, ma znajomego menedżera, który zajmuje się sprawami tego szkoleniowca. Gdy Jakuba Dziółkę zapewniano, że może spokojnie pracować, Galeano obserwował już mecze ŁKS-u i był nawet w Łodzi. Po kolejnej wpadce drużyny na drugi dzień był gotów do jej objęcia.

Po pierwszych rozmowach trudno się zorientować na czym polega jego trenerskie wyczucie i nowatorskie metody szkoleniowe. Jest profesjonalistą – to pewne: wraz z nim przyjechał nowy asystent i nieodzowny w dzisiejszej piłce analityk. Słabo mówi po angielsku, ale są przecież w zespole Pirulo i Arasa, którzy mogą być tłumaczami podczas zajęć. A Robert Graf nie ukrywa, że to taki piłkarski „moneyball”, ucieczka do przodu, ryzyk-fizyk…

A więc - powodzenia, trenerze. Buena suerte, entrenador!

Wojciech Filipiak